Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
128 postów 24 komentarze

Superklaster

Romuald Kałwa - Dziennikarz superklaster.pl

Ziemie Zachodnie nie są rekompensatą!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"jak się Niemcom marzą korekty granic, to niech się sami zgłoszą do Litwy, czy Ukrainy, bo My ich nie chcemy, a te zachodnie są już Nasze".

Same wspomnienie o reparacjach od Niemiec powoduje obelżywe komentarze Niemców wobec Polski. Tymczasem tzw. Ziemie Odzyskane, czy jak kto woli Ziemie Zachodnie, nie są reparacje dla Polski za II wojnę światową. Można byłoby je uznać za rekompensatę, gdyby wschodnia granica pozostała bez zmian, a terytorium Polski zostało powiększone.

 
Wspomnienie o reparacjach powoduje plucie Niemców na pamięć o pomordowanych Polakach. W dodatku przez ostatnie lata szwabiska śmieli nas pouczać, a teraz kpią, straszą, piszą o „polskich obozach koncentracyjnych” i nie mają zamiaru za to przepraszać. To kolejny wielki akt niemieckiej agresji!
 
Prof. Paweł Wieczorkiewicz mówił, że przyznanie Polsce Ziem Zachodnich było „gestem Stalina”, ale ten przecież musiał coś zrobić z wysiedlonymi z Kresów Polakami.  Powróćmy do tematu relacji Polsko-niemieckich. Niemcy uznają je za dobre, jeśli sami narzucają Polakom ich tempo, jakość, a Polacy niczym słowiańskie półgłówki i frajerzy z amerykańskich filmów, mają pozycję klęczącą. Hańba. Co się stało z naszym niegdyś dumnym narodem!? 
 
Do Wrocławia, najbardziej chamskiego – antypolskiego miasta w Polsce – w otoczeniu ochroniarzy ma czelność przyjeżdżać matka nazistów 88 –letnia Gudrun Burwitz, z domu Himmler...
 
Przedwojenną halę z 1913 roku nazywa się tam „Halą stulecia” na cześć bitwy pod Lipskiem w 1813 roku, gdzie zginął książę Józef Poniatowski. Hańba! Proszę zwrócić uwagę na mapy wyborcze – choć sam mam przodków z Kresów, to muszę przyznać, że tam, gdzie mieszkają Kresowiacy i ich potomkowie, zawsze wygrywają partie, które wstydzą się patriotyzmu. 
 
„Niemieccy przyjaciele” we Wrocławiu maja się dobrze, ale to temat na inny tekst. Warto żeby Czytelnik się tym zainteresował.
 
Tymczasem Niemcy nie mają nam zamiaru oddać zrabowanych podczas II wojny światowej dzieł sztuki. W tym miejscu powróćmy do pogróżek bezczelnych potomków zbrodniarzy i złodziei:
 
- Wysuwanie przez Polskę roszczeń reparacyjnych grozi powrotem do dyskusji o polskich granicach - nie tylko zachodniej, lecz także wschodniej - napisał niemiecki historyk Gregor Schoellgen na łamach niedzielnego wydania "Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ).

- Zwrot Niemcom byłych obszarów niemieckich na wschód od Odry i Nysy byłby do pomyślenia tylko wtedy, gdyby dawne polskie obszary na wschód od Bugu zostały zwrócone Polsce, a to było właśnie nie do pomyślenia.
 
 
Szwabiska chcą nas skłócić z sąsiadami i wywołać kolejną wojnę. I wiecie co? Z wielką radością patrzę na najazd islamskich imigrantów na Niemcy i szkody jakie im wyrządzają. Słabe Niemcy to dobre Niemcy. I mało mnie obchodzi, że coraz bardziej komunizująca UE chce ich wykorzystać jako „brudną marksistowską armię” do dyscyplinowania innych krajów. Przecież szatan płaci swoim pomagierom fałszywą walutą. Wszystko obróci się przeciwko nim i ... Dobrze im tak!
 
Ps. Na stronie „Miziaforum” użytkownik „Llubię” napisał: „jak się Niemcom marzą korekty granic, to proszę bardzo – niech się sami zgłoszą po te wschodnie do Litwy, czy Ukrainy , bo My ich nie chcemy , a te zachodnie są już Nasze”.
 
 
Oddajcie nam co ukradliście, zapłaćcie za szkody i zamknijcie mordy sąsiedzi!  Zrozumiano chamy?!
 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Brawo tak trzymajmy .Ukłony. 5*.http://3.s.dziennik.pl/pliki/9328000/9328840-niemiecki-oboz-koncentracyjny-900-555.jpg
  • Ja też
    // I wiecie co? Z wielką radością patrzę na najazd islamskich imigrantów na Niemcy i szkody jakie im wyrządzają.//

    BINGO

    ja też
  • @
    Ciekawe komentarze w tym temacie zamieszcza kul Lis na blogu http://sanocki.neon24.pl/post/140103,biskupi-w-totalnej-opozycji

    Zacytuję tu fragment jednego z moim komentarzem:
    "W 2013 r. włoski parlament przyjmuje uchwałę wprowadzającą ustalenia wyroku Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości do włoskiego ustawodawstwa. Co się jednak dzieje dalej? Uchwała włoskiego parlamentu została wysłana do tamtejszego Trybunału Konstytucyjny, a ten ją zakwestionował i uznał, iż nie może być stosowana we włoskim porządku prawnym! Sędziowie włoskiego TK stwierdzili, że w sytuacji zbrodni wojennych oraz zbrodni przeciwko ludzkości zasada immunitetu państwowego nie ma zastosowania, a wszyscy Włosi (lub ich spadkobiercy), którzy uzyskają w sądzie krajowym pozytywny dla siebie wyrok, mogą dochodzić od państwa niemieckiego odszkodowań".

    To naprawdę bardzo ważne i dla nas. Podnosi ze wszechmiar słuszną zasadę, że "w sytuacji zbrodni wojennych oraz zbrodni przeciwko ludzkości zasada immunitetu państwowego nie ma zastosowania".

    Immunitet państwa dotyczy prawa, ale sięga co najwyżej sprawiedliwości. Nigdy nie może wkraczać w kwestie moralne, a więc związane z życiem, a co dopiero mowa, że w warunkach zbrodni, w tym ludobójstwa".


    Poza tym polecam nieco wyżej w tamtej dyskusji mój tekst o pojednaniu, bo to dążenie do niego między narodami jest ważniejsze jak same rekompensaty:
    http://sanocki.neon24.pl/post/140103,biskupi-w-totalnej-opozycji#comment_1411709
  • @Husky 21:49:00
    OJ KATOLOK ,KATOLIK ...
  • @fabi 22:06:27
    Katolik
  • @Husky 22:16:44
    "Można byłoby je uznać za rekompensatę, gdyby wschodnia granica pozostała bez zmian, a terytorium Polski zostało powiększone."

    Nie można zaliczać tego, co zabrali nam Sowieci, na poczet tego, co oddali nam Niemcy.

    Gdyby Niemcy uznali granicę na Odrze i Nysie (wciąż nie doszło do wiążącej prawnie ratyfikacji ustaleń traktatu 2+4 w kwestii wschodniej granicy Niemiec), to proponuję rozstrzygać ich winy/powinności odszkodowawcze tylko wobec nich samych, a nie włączać w to Rosji Sowieckiej. Wówczas - nie wiem, czy pokrzywdzeni by tego chcieli - można byłoby ewentualnie potraktować Wrocław i Szczecin i ziemie pomiędzy nimi leżącą jako odszkodowanie sui generis. W szczegółach należałoby się zwrócić do obiektywnie sprawy postrzegających prawników międzynarodowych, nieskażonych subiektywnym widzeniem spraw.

    Natomiast pozostaje wówczas kwestia utraty ziem wschodnich.
    Tutaj nic nie uzasadnia tego, co się stało w 1939 r. Zabrano nam potężne ilości gruntu i dodatkowo wybito kwiat inteligencji.

    Częściowo tę stratę zdołano - mówiąc bardzo topornie - "odrobić", jeśli w ogóle mowa może być o czymś takim, bo śmierć ludzka i hektary ziemi nie mają wspólnego mianownika, wyzwalając Polskę od okupacji niemieckiej. Przy okazji narobiono nieco dodatkowych szkód.

    Kwestia zaboru ziem stanowiących terytorium dzisiejszej Ukrainy, Litwy i Białorusi to odrębne, dotychczas nieporuszane jeszcze zagadnienie.

    Czy nieco korzystniej dla Rosjan należałoby mierzyć przelaną krew/hektar, niż w przypadku Niemców? Kwestia sporna, zależy od punktu widzenia. Owszem, może i tak (w końcu jakąś tam ułomną, ale jednak, państwowość nam tu pomogli zbudować). Natomiast to, co i Niemcy, i Rosjanie zrobili na początku wojny z polską inteligencją, wymaga potęgowania do trzeciej.
  • @maharaja 22:28:06
    Niemcy same powinny wyjść z poważną inicjatywą uregulowania tych kwestii. Tylko to pozwoli ocenić, że "przywracanie ich do cywilizacji", które było udziałem USA i UK, a poniekąd też Francji, zakończyło się powodzeniem.

    By raz a dobrze zamknąć te kwestie. A wówczas Polacy będą największym sprzymierzeńcem Niemiec dążącym do zjednoczenia Europy pod egidą tego potentata gospodarczego.
  • Bez jakich zmian ???
    "Można byłoby je uznać za rekompensatę, gdyby wschodnia granica pozostała bez zmian,"

    Zachód uznawał granicę wschodnia na linii Curzona, przesuniecie mogło nastąpić jedynie na tak zwanych obszarach plebiscytowych. Polska nigdy na wschodzie nie przeprowadziła żadnego plebiscytu. Ukraińcy i Litwini Polaków postrzegali jako najeźdźców, a zachód nie uznawał nowych granic poza Francją.

    Według prawa międzynarodowego i traktatów wersalskich te ziemnie nie były przynależne Polsce. Na wschód od linii Curzona Polacy stanowili mniejszość etniczną, zatem jakie to polskie ziemnie ?
  • @Fischer 00:31:50
    Oj mieszasz, mieszasz.
    "Zachód uznawał granicę wschodnia na linii Curzona, przesuniecie mogło nastąpić jedynie na tak zwanych obszarach plebiscytowych ... zachód nie uznawał nowych granic poza Francją".

    Pierwsze słyszę, żeby Polska przedwojenna nie była państwem uznawanym w swoich granicach. Przecież to by znaczyło że nawet stosunków dyplomatycznych nie było ...


    "Ukraińcy i Litwini Polaków postrzegali jako najeźdźców. ...Na wschód od linii Curzona Polacy stanowili mniejszość etniczną, zatem jakie to polskie ziemnie ?".

    Owszem, byli tacy na Ukrainie, tylko co z tego? Przecież tak nie było, więc o co chodzi?
    Rejon grodów Czerwieńskich z Lwowem i okolicą po długich zmaganiach wojennych w początkach polskiej państwowości został przez Polskę kupiony tak jak Alaska przez Amerykanów.
    Po dawnym Lwowie były zgliszcza - wszystko zostało zbudowane i zagospodarowane przez Polaków od podstaw.
    Inne tereny i nieliczna rdzenna ludność dawniej należały głównie do Księstwa Litewskiego, ale Polska dawała w Unię inny wkład zapewniający Kresom kulturę i bezpieczeństwo.

    Problemy etniczne były z inicjatywy zewnetrznej, np niemieckiej - to Niemcy wymyślili w XIX wieku i forsowali powstanie narodu ukraińskiego dla własnych celów, a później wspierali Banderę, który zresztą do nich się schronił po wojnie.

    Większość liczebna nie jest konieczna, żeby dany teren należał do innego państwa.
    To sztuczne patrzenie - znasz niedawną sprawę Kosowa, rdzenne ziemie serbskie a z aktualną większością mieszkańców narodowości albańskiej. Jakie oni mieli prawo do Kosowa? To że jacyś możni chcą decydować w nie swoich sprawach to im wara do tego.
    A Węgrzy jak zostali pokrzywdzeni przez traktaty międzynarodowe?

    Popatrz na mapę:
    https://historia.org.pl/wp-content/uploads/2015/02/Narody2RP-278x300.png
    Polacy mieli liczne obszary na swoich obrzeżach gdzie stanowili większość.

    To nie jest aż takie ważne że na znacznych obszarach Polacy stanowili mniejszość liczebną. - Ważne że stanowili elitę i to na wielu poziomach. To oni ciągnęli byt kresów dzięki swojej pracy, kulturze i cechach charakteru. Byli u siebie, na swojej własności, gospodarowali odpowiedzialnie. Dawali dobry przykład.
    Ukraińcy nigdy nie mieli doświadczeń politycznych i dziś też nie są zdolni do posiadania własnej państwowości. Tam się wszystko trzyma (?) dzięki Żydom, i w interesie Żydów zresztą.

    Co do Litwinów, to popatrz na mapę i nie zmyślaj. Praktycznie ich nie było na terenie II RP.
    To, że Wileńszczyzna znalazła się po wojnie w granicach Litwy to bandyctwo.
  • @maharaja 22:28:06
    Skoro Niemcy roszczą sobie pretensje do ziem zachodnich, to niech z tym występują do sygnatariuszy Traktatu Wersalskiego. Polska nie ustalała powojennych granic i nikt się nas nie pytał, jakie chcemy mieć. To nie ma żadnego związku z szkodami materialnymi i niematerialnymi wyrządzonymi przez Niemców w czasie wojny (nie wiem, czy te odszkodowania obejmują również okres okupacji, za który też reparacje się należą).
  • Włoskie sądy nadal żądają od Niemiec odszkodowań za II wojnę światową.
    I nikt tam nie uważa, że temat jest "zamknięty". W kontekście dyskusji na temat roszczeń przeciwko Niemcom za straty spowodowane II wojną światową, warto przypomnieć jak do tematu podchodzi się we Włoszech. Tamtejsze sądy uznały w 2008 r., że osoby prywatne, których rodziny zostały przez Niemców skrzywdzone lub poniosły straty materialne, mogą się teraz domagać od rządu w Berlinie wysokich odszkodowań. Co prawda Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (MTS) w Hadze stwierdził w 2012 r., że włosi nie mogą wydawać tego typu wyroków, jednak 2 lata później włoski Trybunał Konstytucyjny uznał, że orzeczenie MTS można olać.

    Wszystkim tym, którzy uważają, iż temat reparacji czy odszkodowań za straty poniesione w trakcie II wojny światowej jest "definitywnie zamknięty", warto przypomnieć to, co w tej sprawie dzieje się we Włoszech. W 2008 roku włoski Sąd Najwyższy podtrzymał orzeczenie sądu niższej instancji dotyczące odszkodowania dla rodzin ofiar pacyfikacji jednej z toskańskich wiosek dokonanej przez Niemców w 1944 r. Sędziowie SN stwierdzili wówczas, że krewnym dziewięciu cywilów, którzy zostali zabici przez armię Adolfa Hitlera, Niemcy powinny wypłacić w sumie 800 tys. euro zadośćuczynienia.

    Sprawa ta była dla Niemiec bardzo niebezpieczna. Włoskie sądy w istocie zakwestionowały bowiem tzw. zasadę immunitetu państwowego. To jedna z kluczowych zasad prawa międzynarodowego, zgodnie z którą żadne państwo nie może wykonywać jurysdykcji wobec innego państwa. Innymi słowy, żadne państwo nie może podlegać sądom obcego państwa.

    Niemcy odwołały się od tego wyroku do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze, który w 2012 roku stwierdził, że Włosi nie mają racji, a pozwy odszkodowawcze wobec państwa niemieckiego za zbrodnie wojenne są niedopuszczalne, bowiem przeczą zasadzie immunitetu państwowego. W 2013 r. włoski parlament przyjmuje uchwałę wprowadzającą ustalenia wyroku Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości do włoskiego ustawodawstwa. Co się jednak dzieje dalej? Uchwała włoskiego parlamentu została wysłana do tamtejszego Trybunału Konstytucyjny, a ten ją zakwestionował i uznał, iż nie może być stosowana we włoskim porządku prawnym! Sędziowie włoskiego TK stwierdzili, że w sytuacji zbrodni wojennych oraz zbrodni przeciwko ludzkości zasada immunitetu państwowego nie ma zastosowania, a wszyscy Włosi (lub ich spadkobiercy), którzy uzyskają w sądzie krajowym pozytywny dla siebie wyrok, mogą dochodzić od państwa niemieckiego odszkodowań.

    Niemcy potężnie boją się włoskich sądów i wydawanych przez nich wyroków. W skrajnym przypadku może się bowiem okazać, że wyroki odszkodowawcze będą realizowane z majątku państwa niemieckiego znajdującego się we Włoszech. Jedno jest pewne - nikt we Włoszech nie twierdzi, że temat jest "zamknięty", mimo iż jego skala jest nieporównywalnie mniejsza niż w naszym kraju.

    Źródło: Ein Fass ohne Boden? (Faz.net)
    Źródło: Pozwy groźne dla Niemiec (Rp.pl)
    Źródło: Przełomowy wyrok włoskiego sądu. Odszkodowania dla ofiar III Rzeszy! (Niezalezna.pl)
  • Mało znany fakt: Grecki sąd nakazał zajęcie niemieckich budynków w Atenach, aby wyegzekwować odszkodowania za II WŚ.
    Problem z odszkodowaniami od Niemiec za straty poniesione w związku z II wojną światową był topowym tematem w Grecji na długo zanim pojawił się w dyskursie publicznym w Polsce. Przypomnijmy, że w 2000 roku grecki Sąd Najwyższy nakazał zajęcie m.in. budynku niemieckiego instytutu Goethego w Atenach, aby wyegzekwować choćby część należnych odszkodowań za II WŚ. Niedługo później Grecy przystąpili do tworzonej przez Niemcy strefy euro i w krótkim czasie stali się bankrutem z gigantycznym zadłużeniem wobec... Niemiec! W ten sposób temat odszkodowań naturalnie przygasł. W kontekście dyskusji na temat ewentualnych odszkodowań i reparacji, jakie Polska miałaby żądać od Niemiec warto przypomnieć o historii greckich roszczeń odszkodowawczych wobec Niemiec za straty poniesione w toku II wojny światowej. W 1997 roku grupa czterech obywateli Grecji złożyła do greckiego sądu pozew o odszkodowanie od Niemiec za to, że żołnierze SS wymordowali ich rodziców w trakcie pacyfikacji wioski Distomo, która miała miejsce 10 czerwca 1944 r. Greckie sądy przyznały im łącznie 29 mln euro odszkodowania. W 2000 r. orzeczenie potwierdzające słuszność roszczenia zostało nawet wydane przez grecki Sąd Najwyższy. Z uwagi na fakt, że Niemcy nie kwapili się z wypłatą odszkodowania (powoływali się na regulacje prawa międzynarodowego - w tym przede wszystkim na zasadę tzw. immunitetu państwowego, zgodnie z którą żadne państwo nie może podlegać sądom obcego państwa) sprawa trafiła do greckiego komornika, który zajął szereg należących do Niemców nieruchomości zlokalizowanych na terenie Aten (w tym budynek Instytutu Goethego). Dopiero interwencja greckiego ministra sprawiedliwości uchroniła wspomniane nieruchomości przed zlicytowaniem.

    1 stycznia 2002 r. Grecja przystępuje do projektowanej przez Niemcy strefy euro. O tym dlaczego dla niektórych państw przystąpienie do unii walutowej okazało się być bardzo niekorzystne pisałem szczegółowo tutaj: Cała strefa euro miała w ub.r. 267,4 mld euro nadwyżki handlowej. Na Niemcy przypadło 95 proc. tej kwoty! Komu służy euro? "W 2013 r. włoski parlament przyjmuje uchwałę wprowadzającą ustalenia wyroku Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości do włoskiego ustawodawstwa. Co się jednak dzieje dalej? Uchwała włoskiego parlamentu została wysłana do tamtejszego Trybunału Konstytucyjny, a ten ją zakwestionował i uznał, iż nie może być stosowana we włoskim porządku prawnym! Sędziowie włoskiego TK stwierdzili, że w sytuacji zbrodni wojennych oraz zbrodni przeciwko ludzkości zasada immunitetu państwowego nie ma zastosowania, a wszyscy Włosi (lub ich spadkobiercy), którzy uzyskają w sądzie krajowym pozytywny dla siebie wyrok, mogą dochodzić od państwa niemieckiego odszkodowań".

    To naprawdę bardzo ważne i dla nas. Podnosi ze wszechmiar słuszną zasadę, że "w sytuacji zbrodni wojennych oraz zbrodni przeciwko ludzkości zasada immunitetu państwowego nie ma zastosowania".

    Immunitet państwa dotyczy prawa, ale sięga co najwyżej sprawiedliwości. Nigdy nie może wkraczać w kwestie moralne, a więc związane z życiem, a co dopiero mowa, że w warunkach zbrodni, w tym ludobójstwa.
    Dla Grecji wejście do strefy euro było niczym strzał w kolano. A właściwie w oba kolana. W ciągu kilku kolejnych lat kraj ten stał się bankrutem - gospodarka po przyjęciu euro utraciła konkurencyjność, a eksportowane dobra i usługi przestały przynosić tak samo wysokie dochody, jak w okresie gdy funkcjonowała drachma. To wszystko spowodowało wielki kryzys zadłużeniowy, w efekcie którego to Niemcy zaczęli dyktować Grekom warunki. Rząd w Berlinie przyszedł Atenom z "pomocą" pod postacią pakietu odpowiednio oprocentowanych i zabezpieczonych pożyczek, które umożliwiły zachowanie ciągłości państwa greckiego. W ten sposób Niemcy zaczęli zarabiać na greckim kryzysie całkiem przyzwoite pieniądze. Szacuje się, że w ramach "programu pomocowego" Berlin otrzymał już na czysto ponad 1,34 mld euro!

    Nie muszę przypominać, że w takich warunkach temat odszkodowań wypłacanych Grekom za straty wojenne spowodowane przez Niemców, musiał umrzeć śmiercią naturalną...

    Źródło: Niemcy-Grecja: Bez odszkodowania dla ofiar SS (Rmf24.pl)
    Źródło: Niemcy krytycznie o decyzji Grecji ws. roszczeń ofiar masakry z 1944 r. (Dzieje.pl)
  • @maharaja
    Nigel Farage szydzi z Junckera i mówi, że Unia zaczyna przypominać Polakom i Węgrom reżim Związku Radzieckiego. Na coroczne wystąpienie przewodniczącego Komisji Europejskiej niezwykle ostro zareagował brytyjski poseł do Europarlamentu Nigel Farage. Skrytykował dyktatorskie zapędy Junckera i eurokratów, a samą Unię porównał do tyranii Związku radzieckiego. Przemówienie Faragea, lidera Brexitu było reakcją na zapowiedzianą przez Junckera dalszą centralizację władzy w Unii i zapędy urzędników, by zastąpić przez UE państwa europejskie. Według Faragea, jedyny plan jaki Unia ma po Brexicie, to tylko wzmocnienie swej władzy nad suwerennymi państwami. Ma to być zrealizowane m.in przez nadanie wielkich kompetencji prezydentowi Europy, europejskiemu ministrowi finansów, ujednolicenie polityki zagranicznej i powołanie dużej europejskiej armii. Farage zarzuca Junckerowi, że wszystkie te zmiany mają być przeprowadzone bez pytania o zgodę obywateli państw. Przestrzega, iż celem Unii na najbliższe wybory jest skonstruowanie jednolitych paneuropejskich list wyborczych i pod pretekstem walki z ekstremizmem, praktycznie uniemożliwienie eurosceptykom dostanie się do Parlamentu Europejskiego. To przypomina dawne reżimy mówił Farage. W rzeczywistości sposób w jaki pan traktuje Polskę i Węgry przypomina im czasy życia pod reżimem Związku Radzieckiego, kiedy próbuje pan mówić im jak mają kierować swoimi krajami mówił Farage zwracając się bezpośrednio do Junckera. Jedyne co mogę powiedzieć, o to, że dzięki Bogu, że wychodzimy mówił Farage nawiązując do Brexitu. Brytyjski europoseł szydził z Junckera mówiąc, że ten niczego nie nauczył się z Brexitu. Według Faragea tacy europosłowie, jak Verhovstadt żyją w świecie iluzji jeśli wydaje im się, że fala populizmu w Europie zaczyna opadać. W rzeczywistości, jeśli propozycje Junckera zaczną być realizowane, to fala populizmu dopiero zacznie wzbierać zakończył Farage.
    https://youtu.be/6bNVY0Wxl1s
  • @miarka 03:27:44
    Brawo Miarka!
  • @wercia 09:11:22
    http://niewygodne.info.pl/gify6/niemcy-euro-monument-550.jpg


    Bilans handlowy Niemiec "wystrzelił" po wprowadzeniu euro. Rozszerzenie strefy euro jest w interesie Berlina, a nie państw wstępujących. Idea unii walutowej, czyli wprowadzenia na terytorium Wspólnoty jednej dla wszystkich waluty, miała się przysłużyć wszystkim państwom do niej przystępującym. Po 15 latach okazało się, że dominującym beneficjentem funkcjonowania euro stały się Niemcy. Warto zauważyć, że bilans handlowy naszych zachodnich sąsiadów nagle "wystrzelił" po wprowadzeniu euro (2002 rok), a w ubiegłym roku Niemcy zgarnęły dla siebie już 95 proc. kwoty nadwyżki handlowej wypracowanej przez całą strefę euro (267,4 mld euro). Jedno rzuca się w oczy, gdy spojrzymy na statystyki bilansu handlowego poszczególnych państw Europy nie ma mocnych na gospodarkę Niemiec. W ubiegłym roku nasz zachodni sąsiad wypracował sobie nadwyżkę na poziomie bliskim 253 mld euro. To około 95 proc. kwoty nadwyżki handlowej wypracowanej przez całą strefę euro (267,4 mld euro). Co ciekawe - przed założeniem strefy euro gospodarka naszego zachodniego sąsiada również notowała nadwyżki handlowe, jednak w najlepszych latach nie przekraczały one poziomu 50-60 mld euro w skali roku, a porównując wyniki osiągane na przestrzeni lat 90-tych ubiegłego stulecia można z całą stanowczością stwierdzić, że ich suma nie była większa od nadwyżki, jaką Niemcy odnotowały w latach 80-tych. Nagły skok nastąpił dopiero w 2002 roku. To wówczas (1 stycznia) euro walutę wprowadzono do powszechnego obrotu (zarówno bezgotówkowego, jak i gotówkowego) w 12 państwach Unii Europejskiej. Z biegiem kolejnych lat Niemcy zaczęły notować coraz większe nadwyżki handlowe, a ich procentowy udział w nadwyżce całej strefy euro był coraz szerszy. Dlaczego nasz zachodni sąsiad tak chętnie zrezygnował ze swojej marki? Odpowiedź jest niezwykle prosta, siła gospodarki Niemiec wynika głównie z eksportu produkowanych tam dóbr i usług. Funkcjonowanie w takich okolicznościach własnej waluty niesie ze sobą poważne ryzyko. Im niemiecka gospodarka byłaby silniejszą, tym automatycznie silniejsza byłaby niemiecka marka. A taka konfiguracja jest najgorsza dla maksymalizacji zysków wynikających z eksportu. Aby eksport był rzeczywiście opłacalny waluta, za pomocą której dokonywane są transakcje powinna być relatywnie słaba. Szczególnie względem walut obowiązujących u największych partnerów handlowych danego kraju. Gdyby dzisiaj w Niemczech obowiązywała marka (DM), to nasz sąsiad podzieliłby los Szwajcarii, której gospodarka utraciła sporą część swojej konkurencyjności poprzez zbyt silną wartość franka szwajcarskiego. Oczywiście nadwyżka handlowa nadal by występowała, jednak nigdy nie miałaby ona prawa zbliżyć się do poziomów osiągniętych np. w roku 2016 (253 mld euro). Gospodarce Niemiec pomaga również Europejski Bank Centralny (EBC) poprzez tzw. politykę luzowania ilościowego. Polega ona na tym, że EBC drukuje (kreuje) setki miliardów euro, za które skupuje obligacje skarbowe wyemitowane przez kraj należący do strefy euro. Powyższa operacja nie pozostaje bez wpływu na wartość wspólnotowej waluty, która będąc powszechniejsza staje się tańsza, co ma przełożenie na zyski Niemiec osiągane z eksportu (przypomnijmy im euro jest tańsze, tym Niemcom bardziej się opłaca eksportować swoje dobra i usługi).
    Zanim kiedykolwiek podejmiemy decyzję, aby wstąpić do strefy euro, pamiętajmy kto będzie się z tego tytułu cieszył najbardziej.

    Źródło: Niemcy - Bilans Handlowy (TradingEconomics.com)
  • Niemcy nasze odszkodowania zapłacili sjonistycznym kolonizatorom Palestyny
    Czyli jak tl napisał Shmul Sand prof niwersytetu z Jerozolimy prawdopodobnie chazarskiego pochodzenia głłównie kandydatom na nowohebrajczyków z ZSRR (w Polsce uratowało się kilkadziesiąt tysięcy poszkodowanych obywateli polskich żydowskiego pochodzenia, których większość pozostała w PRL lub znana jest palestyńskim "izraelitom" z grzebania na śmietniskach targów żywnościowych). Jeśli nasi PiSowi judeo i banderopsychofrenicy wystąpią do Izraela o zwrot niesłusznie otrzymanych odszkodowań za obywateli polskich to jevishamerykanie nakłoniw Merkel a może także Poroszenkę, Putina i "etnicznych litwinów" zdepolonizowanych niegdyś Traktatem Wersalskim i przez księży litewskojęzycvznego seminarium z prawami pierwszeństwa do stanowisk proboszczów na Litwie i nasz władca kręgów podejrzeń i grfuntowego ziob rohaka mocy zakwalifikuje się do wawelskiej krypty jak sam Pilsudski lub jego bliźniak.
  • @wercia 09:11:22
    http://niewygodne.info.pl/gify7/rabunek-dzieci-550.jpg

    Przemilczana zbrodnia: Niemcy podczas II wojny uprowadzili 200 tys. polskich dzieci. Powróciło jedynie 30 tys. Nie wszyscy wiedzą, że Niemcy w trakcie II wojny światowej wprowadzili w życie plan tzw. rabunku polskich dzieci. Był to plan uprowadzania i germanizowania dzieci uznanych za "wartościowe rasowo", który realizowano w sposób zinstytucjonalizowany. Ta nieco już zapomniana zbrodnia miała jednak nader tragiczny wymiar. Setki tysięcy polskich rodziców najpierw cierpiało, kiedy ich dzieci były siłą od nich zabierane, a potem do końca żyło w niepewności, co się z nimi dzieje. Z uprowadzonych 200 tys. dzieci po wojnie wróciło jedynie 30 tys. Rabunek dzieci był częścią szerszego założenia przesiedleńczo-germanizacyjnego. Uprowadzane przez Niemców dzieci najpierw trafiały do specjalnych obozów selekcyjnych, gdzie niszczono ich oryginalne metryki urodzenia zastępując je nowymi, zmieniano nazwiska dzieci na niemieckie i dokonywano wstępnej germanizacji. Naukowcy niemieccy oceniali je tam pod kątem posiadania pożądanych cech rasowych. Dzieci, które ich nie posiadały były uznawane za "niepełnowartościowe". W najlepszym wypadku odsyłano je do Generalnego Gubernatorstwa. Te które miały mniej szczęścia trafiały do obozów koncentracyjnych lub do specjalnych ośrodków, gdzie przeprowadzano eksperymenty medyczne. Dzieci, które trafiały do wspomnianych ośrodków, poddawane eksperymentom najczęściej umierały w stosunkowo krótkim czasie (od podania dużej dawki leków). Dzieci, które nie umierały wzbudzały szczególne zainteresowanie niemieckich lekarzy – rejestrowano w dokumentacji medycznej efekty uboczne i sposób ich zachowania. Większość dzieci, na których przeprowadzano eksperymenty i tak ostatecznie umierała, a dokumentację fałszowano w celu zatarcia śladów, podając za przyczynę zgonu np. zapalenie płuc lub osłabienie serca. Na podstawie zachowanych statystyk umieralności zakładu specjalnego w Lublińcu, stwierdzono iż na 235 dzieci w wieku od 10 do 14 lat, które otrzymały zastrzyki z luminalu, zmarło ich aż 221. Szacuje się, że Niemcy podczas II wojny uprowadzili łącznie ok. 200 tys. polskich dzieci. Po wojnie powróciło jedynie 30 tys. Rząd RFN odmówił uznania "zrabowanych dzieci" za ofiary nazizmu i wypłacenia im jakichkolwiek odszkodowań.

    Źródło: „Zrabowane Dzieci – Zapomniane Ofiary”. Wystawa w Niemczech przypomina wstrząsające losy polskich dzieci (DW.com)
    Źródło: Rabunek polskich dzieci (Wikipedia)
    Źródło: Ann (Twitter.com)
  • @wercia 09:11:22
    http://niewygodne.info.pl/gify7/parowoz-1937-B.jpg

    Ta konstrukcja w 1937 r. wygrała światową wystawę w Paryżu. Żadne reparacje nie zwrócą nam utraconego potencjału. Prof. Kazimierz Zembrzuski w ciągu 9 miesięcy zbudował prototyp parowozu aerodynamicznego, który w 1937 roku za swoją konstrukcję i wygląd został odznaczony złotym medalem na Światowej Wystawie w Paryżu. Jak na ówczesne czasy parowóz ten mógł rozwinąć zawrotną prędkość 150 km/h. Niestety, agresja i okupacja naszego kraju przez Niemców i Rosjan całkowicie zniweczyła prace rozwojowe nad tym prototypem. Efekt tego był taki, że przez kolejne 70 lat pociągi jeżdżące po polskich torach nie jeździły szybciej niż... 140 km/h. Obrazek polskiego aerodynamicznego parowozu z 1937 roku, który swym wyglądem nawiązuje do współczesnych pociągów jeżdżących obecnie po torach, pokazuje symbolicznie jak wielkie straty poniósł nasz kraj w wyniku chorej polityki Niemców i Rosjan. Atak, a następnie wieloletnia okupacja istotnie cofnęły rozwój gospodarczy Polski. Tego typu konstrukcje również długo po wojnie nie mogłyby jeszcze powstawać, gdyż brakowało nie tylko infrastruktury, ale również potencjału (a może bardziej - kapitału) ludzkiego. Fakty są takie, że połowa polskich uczonych nie przeżyła wojennej zawieruchy, będąc często z premedytacją likwidowana, tak by nasz naród był co najwyżej dostarczycielem taniej siły roboczej. Pod tym względem żadne, nawet największe odszkodowania i rekompensaty finansowe od Niemców czy Rosjan, nie będą w stanie zwrócić nam tego, co utraciliśmy w latach 1939 - 1989.

    Wybuch wojny spowodował, że niemożliwa była realizacja tzw. "planu piętnastoletniego" - tj. planu rozwoju gospodarczego stworzonego przez ówczesnego ministra skarbu Eugeniusza Kwiatkowskiego. Plan ten zakładano przeprowadzić w latach 1939-1954 w pięciu fazach:

    Faza I: 1939-1942 - rozbudowa sektora zbrojeniowego
    Faza II: 1942-1945 - rozwój transportu: sieci drogowej i kolejowej, sieci mostów, przemysłu samochodowego, kolejowego i lotniczego
    Faza III: 1945-1948 - rozwój rolnictwa: melioracja, rozwój edukacji w rejonach wiejskich
    Fazy IV i V: 1948-1954 - wyrównywanie różnic w poziomie życia w różnych regionach kraju (zatarcie różnic pomiędzy Polską "A" i "B")

    http://niewygodne.info.pl/gify7/plan-15-letni-II-RP.jpg


    Niestety - agresja Niemiec oraz Rosji na Polskę w 1939 roku sprawiły, że plan ten nigdy nie wszedł w fazę realizacji.

    Źródło: Tomasz Kuczbowski (Twitter.com)
  • Granica na Odrze i Nysie Łużyckiej
    Ustalenie przez Konferencję Trzech Mocarstw (z udziałem delegacji Polski) w Poczdamie granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej nie było rekompensatą za zajęte przez ZSRR nasze ziemie wschodnie. V-premier Mikołajczyk referował na tej konferencji temat polsko - niemieckich relacji wykorzystując w 100% materiał w tym aspekcie przygotowany w Kraju przez Delegaturę Rządu już w 1942 roku.

    Podstawowe cele wojny dla Polski wyznaczone wtedy były: ODWET na Niemcach i zapewnienie trwałego pokoju w Europie przez wyznaczenie najkrótszej więc najbardziej bezpiecznej granicy polsko niemieckiej na Nysie Łużyckiej i Odrze.

    Dla uniknięcia powtórzenia wrogiego Polsce i przestępczego wobec polskiej ludności działania mniejszości niemieckiej (bez czyjejkolwiek sprzeciwów z jej szeregów) Polska zażądała w Poczdamie wysiedlenia z jej ziem całej mniejszości niemieckiej.

    Oba te argumenty zostały zrozumiane przez całą Wielką Trójkę i przyjęte w pełnej zgodzie jak żaden inny temat Konferencji Poczdamskiej. Truman i Attlee odmówili natomiast Mikołajczykowi ingerencji dla zapewnienia w Polsce wolnych wyborów.

    Sprawa ziem wschodnich, dokładnie według polityki nakreślonej przez Delegaturę Rządu, zostały potraktowane jako wyłącznie problem polsko - sowiecki i nie była przedmiotem rozważań konferencji poczdamskiej. Delegatura w soimi programie celów wojny wykazała, że temat naszej granicy wschodniej należy odłożyć na później, kiedy sytuacja Polski się odpowiednio poprawi.

    Dokładnie temat celu wojny z Niemcami przestawiony został przez Delegaturę Rządu w książce Zbigniewa Sadkiwskiego "Honor i Ojczyzna", której fragment właśnie opublikowałem

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930