Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
161 postów 44 komentarze

Superklaster

Romuald Kałwa - Dziennikarz superklaster.pl

Winston Churchill wobec Polski

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy gdyby nie Churchill, spełniłoby się marzenie Hitlera i spółki o germańskiej dominacji nad światem?

Ciała gen. Leopolda Okulickiego, jednego z porwanych do Moskwy przywódców powstania warszawskiego, spalono zaraz po morderstwie sądowym dokonanym w wigilię 24 grudnia 1946 roku w więzieniu na Łubiance.

Okulicki nie był realistą politycznym. Pomimo sprzeciwu gen. Sosnkowskiego doprowadził do wybuchu powstania warszawskiego. Potem przypadkowo sam oddał się w ręce NKWD, choć pewnie nie miał takich intencji. Ufność, że przeciwnik – morderca – ma jakieś zasady, jest cechą wielu Polaków. To Okulicki wysłał na bitwę o nazwie „Powstanie Warszawskie” niewinną polską młodzież. Owszem, nie jest jedynym współwinnym tragedii.

Czy wiara, że nasi wieloletni wrogowie, którzy w danym momencie poklepują nas po plecach, są naszymi przyjaciółmi, jest niestety czymś naturalnym (i zatrważającym) wśród Polaków? Jeśli się mylę proszę o wyprostowanie moich krzywych poglądów.

Jednym z państw, które od średniowiecza działało przeciw Polsce, była Anglia i jej finansowe centrum City of London, którego herb zawiera krzyż templariuszy (przynajmniej jest bardzo podobny) podtrzymywany przed dwa smoki – bestie.

City of London, niczym druga bestia z Biblii w apokalipsie św. Jana, Rozdział 13 wers 11:
„Potem ujrzałem inną Bestię, wychodzącą z ziemi: miała dwa rogi podobne do rogów Baranka, a mówiła jak Smok”.

W sprawie śmierci gen. Sikorskiego Brytyjczycy najpierw kłamali, że takich akt nie ma, a gdy sprawa wyszła na jaw, utajnili akta na kolejne 50 lat – do 2043 roku. Nasz wierny sojusznik, jak twierdzi Beata Szydło, ma sporo do ukrycia. Czyżby bał się pogorszenia relacji brytyjsko-polskich?

„Pomimo prawie 70 lat od zakończenia wojny nadal nie znamy żadnych faktów dotyczących rachunków wystawionych Polsce przez Wielką Brytanię za udział jej sił zbrojnych w obronie imperium. To jedyny przypadek w dziejach świata, w którym obrońcy pobierali opłaty od niosących im pomoc. Z realizacją płatności wiąże się również sprawa polskiego złota, jakie w końcu wojny trafiło do Wielkiej Brytanii”, pisze Leszek Pietrzak w „Uważam Rze Historia”.

Bloger MacGregor na Neonie24 w tekście: „A Polakom zrobimy powstanie” zgodnie z prawdą zauważa:

„Tak jak w 1831, 1863, tak jak w 1944 jesteśmy przez szubrawców pasożytujących na naszej naiwności popychani do kolejnego powstania, tym razem do wojny z Rosją w roli NATO-wskiego zderzaka”.

Polska wciąż jest szczuta na Rosję, a Rosja na Polskę. Ważne by nie dać się sprowokować. Udawajmy głupków jak „waleczni” Czesi, jedyny kraj ogarnięty II wojną światową, który miał dodatni przyrost naturalny.

Jeśli Jacek Tebinka w postkomunistycznej „Polityce” pisze, że „Mimo że powstanie w Warszawie zaskoczyło Brytyjczyków, to Winston Churchill w tym przypadku pozostał lojalny wobec polskiego sojusznika”, to wiadomo, że przedstawia sposób myślenia, tych, którzy chcą abyśmy wierzyli w te głupoty. No bo czy najwierniejszy sojusznik kradnie złoto i wystawia Polsce rachunek, za to, że Ci bronili jego kraju?

Nie zarzucam red. Tebince kłamstwa, tylko naiwność.

W odcinku „Sex, wojna i dynamit - Krystyna Skarbek. Historia Bez Cenzury” prowadzący Wojciech Drewniak mówi, że Anglicy nie pierwszy raz odpłacili się Polakom jak świnie.

„A Polakom zrobimy powstanie”, miał powiedzieć Winston Churchill wg Aleksandra Jabłonowskiego. Pytanie brzmi: czy należy oddzielić Churchilla od reszty Brytyjczyków, którzy „podziękowali” mu za doprowadzenie do pokonania Hitlera podobnie jak Polsce. My niestety straciliśmy więcej. Bezapelacyjnie w 1939 i w 1945 roku Polacy czuli się zdradzeni przez Anglików.

Wiele jednak wskazuje, że to sami Brytyjczycy chcą, abyśmy mieli takie a nie inne zdanie o Churchillu.

Churchill miał sprzyjać polskiej niepodległości w 1918 roku. Prawdopodobnie to Churchill najostrzej dyskutował ze Stalinem o powstaniu powojennej Polski oraz negocjował wyjazd Polaków z ZSRR, którzy później dołączyli do Armii Andersa. Protestował jednak przeciwko przyznaniu Polsce tak znacznych terenów na wschód od Bugu, ale twierdził:

"Polsce odmówiono wszystkiego; wolnego wyrażania jej narodowej woli... Trzymana jest pod ścisłą kontrolą rządu zdominowanego przez Sowietów, który nawet nie odważy się przeprowadzić wolnych wyborów pod obserwacją przedstawicieli trzech z czterech wielkich światowych mocarstw. Los Polski zdaje się być niekończącą się tragedią, a my, którzy poszliśmy na wojnę nie dość dobrze przygotowani, by Polsce pomóc, przyglądamy się ze smutkiem tym dziwnym rezultatom naszych starań".

Pisał brytyjski historyk Martin Gilbert na łamach Newsweeka 7 sierpnia 2004 roku, gdy ten tygodnik wchodził jeszcze spory z „Gazetą Wyborczą” i nie był tak antypolski jak dzisiaj. 

„W 1925 roku Churchill, wówczas minister finansów, spotkał się z polskim ambasadorem w Londynie i ostrzegł, że Polska "powinna stanowczo podtrzymywać przyjaźń z Niemcami". Jego argumentacja była przepowiednią nazistowsko-sowieckiego paktu, który miał zostać zawarty 14 lat później: "Jeśli Niemcy na skutek rosyjskiego poparcia zwróciliby się przeciwko Polsce, w końcu zostałaby ona zgnieciona między nimi"” – pisał Martin Gilbert.

Churchill był zwolennikiem Polsko – radzieckiego sojuszu. Łatwo było mu to mówić, skoro Stalin nie mordował obywateli Wielkiej Brytanii. Anglik kierował się tylko interesem swojego kraju. Jak można przecież było wejść w dobrowolny sojusz ze Stalinem, skoro ten demoniczny „konik Przewalskiego” mordował Polaków (i inne narody) przed II wojną światową na (jeszcze) niespotykaną skalę?

Churchill sprzeciwił się zajęciu przez Polaków Cieszyna. Tylko dla nas to nie było zajęcie, a odzyskanie polskiej ziemi, gdy Czechosłowacja wbiła nam nóż plecy w czasie wojny Polsko–bolszewickiej zajmując ten teren i nie wpuszczając 30 000 Węgrów chcących pomóc Polsce w czasie wojny z niosącymi komunistyczną wersję pokoju bolszewikami..

O zajęciu Cieszyna pisał: „Zagadką i tragedią europejskiej historii jest fakt, iż ludzie, którzy jako jednostki są niezwykle prawi, utalentowani, bohaterscy i czarujący, ciągle wykazują zatwardziałe błędy w prawie każdym aspekcie ich działalności rządowej”.

Choć żądał sojuszu Polski z ZSRR, przecież dobrze wiedział o relacjach Polski z ZSRR, a nie tylko z nazistowskimi Niemcami: „Znów została najechana przez dwa wielkie mocarstwa, które wcześniej trzymały ją w niewoli przez 150 lat, lecz nie były w stanie zdusić ducha narodu polskiego".

"Bohaterska obrona Warszawy przed niemieckimi najeźdźcami udowodniła - stwierdzał Churchill - że dusza Polski jest niezniszczalna. I że ponownie podniesie się jak skała, która przez jakiś czas może być zatopiona przez przypływ, lecz nadal pozostaje skałą".

W czasie powstania warszawskiego Churchill miał zabiegać aby Roosevelt naciskał na Stalina, w sprawie pomocy powstańcom. To mogły być pozory. Przecież musiał wiedzieć, że powstanie warszawskie i wykrwawienie warszawiaków jest na rękę kolejnemu okupantowi.

Z jedne strony znajdziemy wiele przekazów dotyczących w miarę sympatycznego stosunku Churchilla do Polski, ale przecież dobrze wiedział, że bez ZSRR Anglia sromotnie przegrałaby wojnę. Zachowywał jednak pozory, co powinno być przykładem doskonałej dyplomacji dla Polaków. Mówił co innego, a robił swoje.

Nie powtórzę nic nowego. Postawa Churchilla wobec Polski jest dwuznaczna. Z jednej strony oddał ją Stalinowi w zamian za poświęcenie życia radzieckich żołnierzy w wojnie z Niemcami, z drugiej, do walki z tymże Stalinem była mu właśnie potrzebna wolna Polska, która jak się okazało rozwaliła Układ Warszawski w 1989 roku.

Churchill był realistą i wizjonerem i choć zapewne nie był autorem myśli: „a Polakom zrobimy powstanie”, choć przez pewien czas zabiega, aby alianci zachodni zaatakowali Niemcy od strony Jugosławii, co utrudniłoby ZSRR faktyczną okupację Polski do 1993 roku (gdy wyjechali z niej ostatni żołnierze radzieccy), jego postawa wobec Polski była podyktowana wyłącznie interesem Brytyjskim.

Wspomniany powyżej Biograf Churchilla na łamach Newsweeka w 2010 roku twierdzi, że Polacy powinni postawić mu pomnik, bo parafrazując jego wypowiedź, w przeciwieństwie do innych brytyjskich polityków nie postrzegał Polaków jako dzikusów. Nie potrafiłem znaleźć ulic imienia Winstona Churchilla w Polsce.

Tymczasem Franklina Delano Roosevelt, prezydent USA i totalna antypolska gnida, ma swoje ulice w Zdzieszowicach, Poznaniu, Wrocławiu, Łodzi, Zabrzu, Kędzierzynie-Koźlu, Gnieźnie, Warszawie... Roosevelt nie lubił Polaków, a istnienie Polski uważał za coś niepotrzebnego. Jednego można być pewnym. Churchill wiedział, że kraje Europy w sowieckich rękach to nie tylko śmierć narodów, ale i wzmocnienie sowieckiej bestii.

Ale czego oczekiwać, skoro austriacki nazista Kurt Waldheim, sekretarz generalny ONZ i prezydent Austrii,  uczestnik zbrodni wojennych Wehrmachtu na Bałkanach, 12 lipca 1977 został nagrodzony przez Uniwersytet Warszawski tytułem doktora honoris causa, a za działalność na rzecz dzieci, szczególnie wkład w umiędzynarodowienie Orderu Uśmiechu, rzekomo na wniosek dzieci z Austrii i Polski 21 sierpnia 1979 w Wiedniu został 205. Kawalerem Orderu Uśmiechu. Pewnie dlatego, że jako Sekretarz Generalny ONZ Kurt Waldheim nadał Orderowi Uśmiechu rangę międzynarodową. Polska godność sprzedana za dosłowne poklepywanie po plecach. Ale co z Churchillem? Czy zasługuje na potępienie, a może jest postacią tragiczną? Może był po prostu realistą politycznym, który wiedział, ze Wielka Brytania ma ograniczony potencjał i ratował swój naród.

KOMENTARZE

  • autor
    Świetny tekst, gratuluje.
    Naszym narodowym problemem jest, to, że do władzy wybieramy szpiegów, że prawdziwi szpiedzy wskazują nam fałszywych szpiegów, że prawdziwi złodzieje wskazują nam fałszywych złodziei, że wybieramy tych do koryta, którzy wcześniej nas spałowali itp.
    Ci co nas rozkradli za pomocą prawdziwych szpiegów i nadal rozkradają, wskazują nam z kim mamy się bić, z kim mamy przelać krew, wskazują fałszywych okupantów, wskazują na których swoich ludobójców mamy płacić datki i siedzieć cicho. To wszystko jest postawione do góry nogami.
    Patriotą jest ten kto realizuje politykę zewnętrzną swoich mocodawców, patriotą jest ten kto zadłuża nowo narodzonych w żydowskich bankach, patriotą jest ten co tuszuje zbrodnie ludobójcze, a wierzącym jest ten co nie chroni życia poczętego aż do śmierci, poparcie hierarchii kościelnej mają ci co dobrze im płacą a są moralnymi zboczeńcami. itd.
    Taki Naród musi żyć w niewoli i taką klasyczną niewolę mamy dzisiaj, ponieważ świadomość narodowa nie istnieje, nie ma ludzi sumienia, są karierowicze i zwykłe mendy społeczne, które patrzą na Polskę przez pryzmat kasy.
    Nawet tzw. RN który organizuje MN, doprasza do marszu ludzi, których rodzice mordowali nasze dzieci, siedzą na naszej ziemi, zapraszają do grona organizatorów marszu ludzi o poglądach antypolskich.
    To jak i kiedy ma się odrodzić Polska, a Naród ma być świadomy, jak drobne i grube elity są zwyczajnymi zaprzańcami.
    Tu jest błąd, czyli w nas siedzi naiwnosć, a nie kalkulacja narodowa, wiedza, świadomosć, odpowiedzialność itd. Tylko naiwnymi i szpiegami można manipulować dowolnie i tak niestety dzieje się do dzisiaj.
  • @Wrzodak Z. 12:20:39
    Dziękuje. Powoli, choć zajmie to wiele lat, naprawimy nasz kraj. Pozdrawiam!
  • kolejne brednie ku chwale narodu polskiego
    wszyscy winni tylko nie my, to my owieczki ofiarne występujemy w historii świata jako pokrzywdzeni, a to trzeba zwyczajnie dbać o swój los, nie warcholić sie, to i inni beda mieli szacunek i respekt, polskie złoto zwyczajnie przechlał facet, który kiedyś był polskim generałem, oddającym pole bandytom niemieckim w kampanii wrześniowej, zostawiając na pastwę losu nawet oddziały wspólnie walczące z najeźdźcą, następnie uciekinier z wschodniego pola walki, dowódca który wysłał żołnierzy na nikomu nie potrzebna bitwę o Monte Casino, po czym po bitwie został aresztowany przez Brytyjczyków a polscy żołnierze, którzy przeżyli, rozbrojeni, i wysłani do stalagów w Aberdeen, razem z tymi z którymi walczyli, po wojnie był generałem salonowym, podobnie jak salonowe ministry i prezydenty polskie, Po wojnie zabawiał sie z młodą kobietą, zapewne nie bez udziału adiutanta, i tak sobie pełnił role generała na białym koniu który przyniesie Polsce wyzwolenie, wyzwolenie od pracy, wyzwolenie od odbudowy kraju, mielibyśmy do dzis chałupy drągiem podpierane i kryte strzechą. Winston Churchill był Brytyjczykiem i służył Brytanii a nie Polsce, swoją rolę wypełnił doskonale, bo na brytyjskiej ziemi nie stanął faszystowski bucior. Ci wszyscy piewcy polskiego bohaterstwa i cnót, niech nie zapominają że polacy tez mordowali i gwałcili, wcale nie łagodniej od innych oprawców. Wypada przypomnieć najazd Polski na Zaolzie, w koalicji z Hitlerem, czy agresje Piłsudskiego na tereny wschodnie, oraz pomordowanie głodem i brakiem opieki jeńców radzieckich rozkazem gen Sikorskiego. Moza pisac kolaboranty na temat bohaterstwa Polski i Polaków, tylko ze lepiej bez emocji popatrzeć na historie Polski, i nie powtarzać już popełnionych błędów. Obecnie jesteśmy na dobrej drodze do utraty państwowości a Polacy na przyzwyczajaniu sie po raz kolejny do beznadziei i emigracji. Policzcie co zbudowała ta zła komuna w okresie niewoli, a co zniszczyli i zmarnowali obecni piewcy wolności i walczący z komuną, za śmierdzące dolary z zachodu. Nie zapominajcie ze to polski parlament po odzyskaniu "niepodległości" brał pięć milionów złotych do podziału, za uchwalanie złego prawa, korzystnego dla rożnej maści hochsztaplerów, złodziei i malwersantów. Dzieło zniszczenia trwa.
  • @Wrzodak Z. 12:20:39
    a ci co niszczyli ursus to były dziewice bez grzechu, problem w tym ze sie nie załapali na godniejsze gratyfikacje, teraz znowu chcieliby "naprawiać".
  • @Wrzodak Z. 12:20:39
    Smutna prawda o Narodzie porzuconym, wystawionym na zagładę poprzez totalne zadłużenie i demoralizację.

    Ukłony
  • @ireneusz 15:00:34
    5*
  • @Wiktor Smol 17:21:38
    Rozmowa z Churchillem
    Władysław Anders "Bez ostatniego rozdziału"
    Churchill: Pan nie jest zadowolony z konferencji jałtańskiej,
    Anders; Mało powiedzieć, że nie jestem zadowolony. Uważam, że stało się wielkie nieszczęście. Na takie
    załatwienie sprawy naród polski nie zasłużył i my walczący tutaj nie mogliśmy tego oczekiwać. Polska pierwsza
    krwawiła w tej wojnie i poniosła ogromne straty. Była sojuszniczką Wielkiej Brytanii od początku i w
    najcięższych dla niej chwilach. Na obczyżnie zdobyliśmy się na największy wysiłek, na jaki stać było żołnierza,
    w powietrzu, na morzu i lądzie. W kraju zorganizowaliśmy największy podziemny ruch oporu przeciw Niemcom.
    Co dzisiaj my, dowódcy, mamy powiedzieć żołnierzowi? Rosja Sowiecka, która do 1941r. była w ścisłym
    sojuszu z Niemcami, zabiera nam obecnie połowę naszego terytorium, a w pozostałej części Polski chce
    ustanowić swoje rządy. Wiemy z doświadczenia, do czego to zmierza.
    Churchill (bardzo gwałtownie); Wy sami jesteście temu winni. Już od dawna namawiałem was do załatwienia
    sprawy granic z Rosją Sowiecką i oddania jej ziem na wschód od linii Curzona. Gdybyście mnie posłuchali, dzisiaj
    cała sprawa wyglądałaby inaczej. Myśmy wschodnich granic Polski nigdy nie gwarantowali. Mamy dzisiaj dosyć
    wojska i waszej pomocy nie potrzebujemy. Może pan swoje dywizje zabrać. Obejdziemy się bez nich... Pozdrawiam.
  • @ireneusz 15:04:01
    Co Ty, śmierdzący alkoholiku możesz wiedzieć o Ursusie. Jak walczyłem o Ursus to Ty, nachlany tanim winem leżałeś pod sklepem pod Gorzowem.
  • @Wrzodak Z. 20:57:03
    prawda jest gorzka i bolesna, i sie otworzyłeś, lepiej gdybys nie walczył z tym Ursusem a pracował godnie, to by Ursus do dzis był, a odnośnie alkoholików, to elity solidaruchowe schlane na styropianie leżały, w Ursusie tez. Nie równaj wszystkich do siebie.
  • @Repsol 20:33:36
    nie wydaje mi sie by taka rozmowa odbyła sie rzeczywiście, przeciez Anders był nikim, to jakas literacka fikcja. Po za tym po bitwie pod Monte Casino był potraktowany jak bandyta który chce wygubić własnych żołnierzy, został aresztowany i rozbrojony. Anders już w kampanii wrześniowej powinien być rozstrzelany za dezercje i tchórzostwo.
  • @ireneusz 21:25:14
    Jakieś żródło tego pisania proszę . No a jeśli to Twoje " rozumowanie " to żółta kartka . Czekam ?.
  • @Repsol 22:04:44
    fakty powszechnie znane, nawet z encyklopedii.
  • @ireneusz 21:19:07
    Od kiedy flejtuch i śmierdzący pijak może wiedzieć gdzie jest prawda a gdzie fałsz. Masz dziury w mózgu od tanich pomyj, a wiec logicznie nie myślisz, czego dajesz tu dowód na tym portalu.
  • @Wrzodak Z. 22:53:45
    strasznie żenujący jestes, żadnej argumentacji tylko prostactwo i chamstwo, intelektualny rozwój poniżej krowy. I takie osobniki chciały tworzyć polską rzeczywistość.
  • Niedawny sojusznik Polski Winston Churchill już na konferencji w Poczdamie w lipcu 1945 roku nalegał, by nie przekazywać Polsce
    Niedawny sojusznik Polski Winston Churchill już na konferencji w Poczdamie w lipcu 1945 roku nalegał, by nie przekazywać Polsce niemieckich miast.

    http://niezlomni.com/czasie-wojny-polacy-byli-im-potrzebni-niej-niedawno-sojusznicy-chcieli-najmocniej-oslabic-polske-pozwolil-im-stalin/
  • @ireneusz 22:26:48
    Tydzień na odpoczynek . Bywaj z Bogiem .
  • @trojanka 23:23:22
    wszystko dobre co Polska ma, łącznie z wolnością zawdzięcza Rosji i Stalinowi, wszystko co złe, zawdzięcza zachodowi.
  • @Repsol 23:26:49
    to co ty nazywasz bogiem, to dla mnie brednie ciemnego ludu.
  • @ireneusz 23:30:21
    https://www.salon24.pl/u/marrjr/705757,prl-geneza-panstwa-w-wyniku-zdrady-sojusznikow
  • @ireneusz 23:34:31
    Przykro mi .Odpocznij od internetu .
  • @Repsol 23:36:37
    Panu Wrzodakowi raczej by się należał tygodniowy odpoczynek od internetu. Pan oczywiście postąpi zgodnie z regulaminem.
  • @Repsol 23:35:05
    Dwa razy zostaliśmy zdradzeni przez naszych 'sojuszników - to nie prawda, nigdy nie zasługiwaliśmy na sojusznika, naiwnością jest oczekiwanie ze ktoś bedzie umierał za Polskę, trzeba żyć perspektywicznie i samemu dbać o własne sprawy, teraz tez Polacy zniszczyli swój kraj, a beda liczyć na jałmużnę. Zachód będzie walczył z Rosją do ostatniego Polaka, głupota i naiwność jest bezgraniczna.
  • @Romuald Kałwa
    Gen. Leopold OKULICKI – był prowokatorem i AGENTEM NKWD…???

    https://forumemjot.wordpress.com/2014/10/02/gen-leopold-okulicki-prowokatorem-i-agentem-nkwd/
    Prawdziwe kulisy powstania warszawskiego

    https://marucha.wordpress.com/2015/07/31/prawdziwe-kulisy-powstania-warszawskiego/


    Gen. Leopold OKULICKI – był prowokatorem, AGENTEM NKWD Pisze dr. J.Sidorowicz:

    „Zbliża się 70 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Jak zawsze w mediach ukażą się liczne okolicznościowe artykuły, np.:

    na temat utopijnych pomysłów politycznych i strategicznych, sprawców tej największej klęski w dziejach Narodu.

    o indolencji dowódców w sprawach ówczesnych metod walki i sytuacji międzynarodowej.

    na temat bezprzykładnego bohaterstwa Powstańców, młodych ludzi wpędzonych w śmiertelną pułapkę.

    wreszcie o 150 tysiącach mieszkańców stolicy, którzy zginęli w masowych egzekucjach, pod gruzami, spaleni żywcem lub utopieni w kanałach i o 300 tysiącach wygnanych na poniewierkę.

    i zwierzenia nielicznych Powstańców, dla których Powstanie to były „najpiękniejsze dni w życiu”.

    Oczywiście piewcy mitu „patriotycznego zrywu dla ratowania Rzeczpospolitej” nadal będą pisać, że było to „moralne zwycięstwo”, bo tak wymaga tego dziś przyjęta przez nich ideologia.

    Ale czas już zmienić dyskurs w tej trwającej od 70 lat polemice na temat Powstania. Aby nie narazić się na śmieszność.

    Polskie_Podziemie_covers

    Od kilku lat mamy już dostępne materiały opublikowane dyskretnie przez nieznaną szerzej oficynę wydawniczą b.MSWiA (okładki w załączeniu), z których wyłania się przerażająca prawda: gen. Leopold OKULICKI – został zwerbowany przez NKWD i prąc do wywołania powstania, realizował cele sowieckiej polityki. Więc Powstanie było perfidną i mistrzowsko przeprowadzoną PROWOKACJĄ, mającą na celu zlikwidowanie struktur Polskiego Państwa Podziemnego oraz Armii Krajowej, podlegających Rządowi RP na uchodztwie, uznawanemu przez mocarstwa zachodnie. To utorować miało drogę do sowietyzacji Polski.

    Dwuznaczna rola Okulickiego w parciu do powstania była podnoszona od lat przez profesorów Wieczorkiewicza i Ciechanowskiego, a ostatnio na podstawie nowych materiałów, udowodniona w książce Piotra Zychowicza „Obłęd’44”. Mamy w niej protokoły przesłuchań Okulickiego podczas procesu w Moskwie i jego kompromitujące listy do Berii i Stalina, gdy szukał sobie miejsca w nowych komunistycznych władzach.

    Wszelkie dalsze dywagacje są już zbędne. Może tylko zdumiewać, że jeden człowiek, o przeciętnym intelekcie, będąc wysoko ulokowaną obcą agenturą w dowództwie AK, zdołał zmanipulować Komendę Główną AK wmawiając im konieczność dokonania „czynu, który wstrząśnie sumieniem świata i uratuje suwerenność Polski”.

    Zdrada Okulickiego nie zdejmuje odium hańby z pozostałych osobników procesu decyzyjnego, prowadzącego do wybuchu Powstania. Rząd premiera Mikołajczyka odsunął Naczelnego Wodza PSZ, gen. Sosnkowskiego, podejmując uchwałę, że powstanie to decyzja polityczna, należąca do Rządu. Następnie Mikołajczyk scedował prawo do podjęcia ostatecznej decyzji na wicepremiera Jankowskiego i Komendanta AK gen. Bora-Komorowskiego, specjalisty w sportach hippicznych.

    Skompromitował się również kontrwywiad Polskich Sił Zbrojnych, dopuszczając do wysłania do Polski z misją powstrzymania powstania właśnie Okulickiego, człowieka który wyszedł żywy z Łubianki! Dopiero 8 października 1945 roku, już po procesie szesnastu, Okulicki rozkazem Szefa Sztabu PSZ, gen. Kopańskiego, został skreślony ze stanu Polskich Sił Zbrojnych, przestając być formalnie żołnierzem i generałem Rzeczypospolitej. Jest to fakt znamienny, bo żołnierz pozostaje w ewidencji armii nawet po śmierci, gdyż należy się mu godny pochówek. Ten pochówek zapewnili Okulickiemu sowieci, zgodnie z ich zwyczajem likwidując własnego agenta, który wykonał powierzone mu zadanie.

    Więcej na ten temat w ostatniej już edycji strony http://www.powstanie.pl , bo traktujemy dalszą dyskusję na temat przyczyn tej katastrofy za zamkniętą (strona istnieje od 10 lat, odwiedziło ją ponad 412 tysięcy osób).

    Nie dziwne zatem, że wśród apologetów Powstania, piewców mitu „moralnego zwycięstwa”- zapanowało grobowe milczenie.

    Oby to milczenie panowało również podczas obchodów rocznicowych 1 sierpnia w Kwaterze Powstańczej na Cmentarzu Powązkowskim. Aby wspólnie uczcić pamięć ofiar sowieckiej prowokacji. Bez wykorzystywania tej tragicznej rocznicy do perfidnych partyjnych rozgrywek. Wszelkie „koncerty okolicznościowe” proponuję odwołać, jako nie stosowne do chwili. Nawet słuchanie radosnych piosenek powstańczych – ludzi nieświadomych, że zostali haniebnie oszukani – budzi ambiwalentne uczucia.

    http://www.bochnianin.pl/forum/viewtopic.php?t=20853
  • @Romuald Kałwa
    Gen. Okulicki - czy to koniec pięknej legendy?Gen. Okulicki - czy to koniec pięknej legendy?
    Złamał rozkazy Naczelnego Wodza
    Okulicki to jeden z najczarniejszych charakterów jakie działały w AK. Razem z generałem Tatarem jest podejrzewany o zdradę i kolaborowanie na rzecz sowietów. Stwierdził to wprost prof. Paweł Wieczorkiewicz, jeden z najwybitniejszych znawców tamtych czasów. Nikt jego wypowiedzi nie zaprzeczył.

    http://www.czasbochenski.pl/stale-rubryki/bochnia-felietony-opinie/okulicki-czy-to-koniec-pieknej-legendy-/
  • @Romuald Kałwa 13:46:40
    Okulicki - złamany przez NKWD

    Powstaniec warszawski, prof. Jan Ciechanowski powiedział w wywiadzie dla Wyborczej, że Leopold Okulicki ps. Kobra, Niedźwiadek, który najbardziej parł do wybuchu powstania w Wawie, był wcześniej pojmany przez NKWD i złamany w śledztwie, w którym powiedział bardzo dużo. Czy takie załamanie się w śledztwie nie powinno go wykluczyć z udziału we władzach Podziemnego Państwa Polskiego? Czy wiadomo coś więcej o tym epizodzie w losach Okulickiego, a może on został wtedy przez NKWD zwerbowany? Zachęcam też do dyskusji o innych tezach z wywiadu z Ciechanowskim.

    A oto link do wywiadu: http://wyborcza.pl/1,75515,6878163,Ciec ...
  • @Romuald Kałwa
    Jeszcze jeden link do dyskusji: protokół z przesłuchania Okulickiego przez NKWD:

    http://leopoldokulickilegungenkomendant ... pacji.html

    Na wiele pytań "Osa" odpowiedział, że wie, ale nie powie. Czy rzeczywiście był tak odporny, że nie odpowiedział? Znając metody śledcze NKWD? Przecież przesłuchiwał go najstraszniejszy ze strasznych - Iwan Sierow. Zapraszam do komentowania!
  • @kula Lis 67 13:24:41
    To prawda. Hipoteza - NKWD chciało się pozbyć totalnie niebezpiecznego dla nich samych współpracownika - świadka zdrady. Kto normalny szanuje zdrajcę...
  • @kula Lis 67 13:23:23
    To są wstrząsające informacje. Zniszczenie Warszawy, tak pięknego miasta... Pomimo coraz większej liczby drapaczy chmur, odnowionych budynków i światowego charakteru tego miasta, bez Tych co zginęli, to już nie jest to samo miasto...

    Ale pomimo złamania Okulickiego, pomimo wypuszczenia Andersa, który prawdopodobnie ma na sumieniu antysowieckiego Sikorskiego (współudział z Churchillem), przecież nie musieli doprowadzić do katastrofy powstania warszawskiego... Nie usprawiedliwiają ich nawet długie ręce NKWD - mogli zdezerterować do Ameryki Południowej, poważnie, tak byłoby lepiej.
  • @Romuald Kałwa 14:24:31
    Z tego co czytałem to żydek alkoholik Okulicki, nie został stracony lecz potajemnie został wysłany do Izraela i tam życie zakończył.
  • @Romuald Kałwa 14:29:15 to z internetu.
    Gen. Sikorski zdrajca narodu polskiego, zbrodniarz wojenny. Gen. Sikorski to zdrajca i bandyta który zamordował Marszałka Józefa Piłsudskiego. Wpędził Polskę w II Wojnę Światową, był agentem Stalina i Francji. Poczytaj historię, tą której w Polsce nie uczono w szkołach. Dobrze, że byli tacy ludzie którzy pisali prawdę. Dziś ich książki są skrupulatnie ukrywane albo i niszczone nawet przez kościół który w bardzo dużej mierze przyczynił się do nieszczęść jakie spadły na Polaków. Poczytaj sobie o czasach kiedy żył jeszcze nasz ukochany dziadek Marszałek Józef Piłsudski. Ten człowiek wiele przeszedł w swoim życiu, zesłanie na Syberię, wiezienie w Niemczech. Poczytaj jeśli znajdziesz te książki. Piłsudski zrobił jeden błąd, a mianowicie, że nie rozstrzelał Sikorskiego między innymi za malwersacje z Francuzami, defraudację oraz zdradę, a taki miał zamiar i dlatego przypłacił to własnym życiem. Powiedz mi dlaczego ksiądz wciskał komunię św. SIŁĄ w usta Marszałka gdy konał, czy słyszałeś o tym. Co ! Powiedz dlaczego Marszałek nie chciał przyjąć komunii św. Był otoczony, osaczony przez takich ludzi jak Sikorski. Co do śmierci Sikorskiego na Gibraltarze to nie jest do dziś wiadomo czy rzeczywiście leciał tym samolotem. Pamiętaj w tamtych czasach nie było trudno zaaranżować jego śmierć. Jeśli przeprowadzisz dokładną analizę jego działalności od czasów Marszałka Józefa Piłsudskiego, nie będziesz miał żadnych wątpliwości co do wiarygodności moich słów. Sikorski to zdrajca. Mówi tym chociażby Piotr Zychowicz w "Obłęd 44" ale dla wielu Europejczyków jest to nie do przyjęcia.
  • @Romuald Kałwa 14:29:15
    Zabili w samolocie i zatopili .....Tragedia na Gibraltarze
    Krzysztof Mazowski, Numer 10/2002

    Podobno nie było żadnego wypadku na Gibraltarze! Liberator generała Sikorskiego wystartował bez przeszkód, wzniósł się do góry a potem łagodnie wodował na morzu. Tonął, zgodnie z “zasadami sztuki” przez 8-10 minut. Lotnisko w Gibraltarze jest bardzo trudne i takie niepowodzenia przy starcie zdarzały się dość często, tak często, że nawet przestano już zwracać na to uwagę. Zresztą, zwykle po takim niefortunnym starcie i wodowaniu nie było żadnych ofiar tylko śmiech kolegów pilota.

    Każde pokolenie pisze na nowo historię swojego narodu. Niekiedy nowa wersja odbiega dość daleko od poprzedniej... W serii artykułów opublikowanych ostatnio przez polskie wydanie Newsweeka ich autor, Dariusz Baliszewski, stawia np. tezę, że generał Sikorski nie zginął w katastrofie na pokładzie Liberatora, lecz już wcześniej na Gibraltarze, w pałacu gubernatora:

    “Jak sądzę, około 16.30 stwierdzono, że Sikorski nie żyje. Nie żyli też inni członkowie polskiej ekipy. Zostali zabici w łóżkach, gdy spali lub odpoczywali w samej bieliźnie. Nikt nie wiedział, kto był sprawcą.”

    Wiele wersji

    O samym wypadku i śmierci krąży wiele wersji. Są to relacje osób obecnych wtedy w Gibraltarze, listy, meldunki. Wersje te różnią się jednak tak bardzo od siebie, że warto się zastanowić, czy wręcz komuś nie zależało na zaciemnieniu obrazu. Ot choćby przytoczona w Newsweeku opowieść brytyjskich żołnierzy, którzy obserwowali start z plaży, gdzie jakoby zażywali kąpieli o godz. 23.30... Kto na Boga kąpie się w morzu tak późno. Na pewno nie Anglicy, którzy o tej porze powinni siedzieć w klimatyzowanej kantynie i popijać whisky z lodem.

    ”Henry Carr, angielski sierżant, który wcześniej na Skale wraz ze swymi żołnierzami doliczył się dwudziestu kilku ludzi wsiadających do samolotu, wobec przedłużającego się w nieskończoność startu zaproponował kolegom kąpiel w morzu. Zeszli na Catalina Bay - wąski pas piasku po wschodniej stronie Skały. Tu stali się chyba najbliższymi świadkami zdarzenia. W relacji Carra wielka maszyna, w pełni sterowna, lecąc bardzo nisko, po prostu ”wpadła do kałuży”, czyli wodowała. Na ten widok wszyscy zaczęli się śmiać i żartować z nieudolności pilota. W tym, co oglądali, nie było nic tragicznego ani niezwykłego. Podobne wypadki zdarzały się na Gibraltarze często - tutejsze lotnisko należało do bardzo niebezpiecznych. Nikt w nich nie ginął, a następnego dnia niefortunne załogi stawały się obiektem żartów. Zresztą kilkadziesiąt minut później Carr i jego żołnierze rozmawiali z żywym i całkowicie zdrowym drugim pilotem, który o własnych siłach dopłynął do plaży.”(...)
    ”Zezwolenie na start otrzymałem o godz. 23.10 - zezna kilka dni później uratowany pilot kpt. Edward Prchal - i natychmiast wystartowałem. Wzniosłem się w powietrze przy szybkości 130 mil na godzinę. Kiedy osiągnąłem wysokość 150 stóp, oddałem kolumnę sterownicy od siebie, aby nabrać szybkości. Po uzyskaniu prędkości 165 mil na godzinę chciałem wyciągnąć samolot w górę przez ściągnięcie kolumny sterow-nicy do siebie, niestety bez rezultatu. Kolumna sterownicy z całą pewnością zablokowała się. (...) Nagle samolot zaczął zbliżać się do powierzchni morza. Krzyknąłem wówczas do załogi: Lądowanie z uszkodzeniem samolotu i zamknąłem przepustnice gaźników. Samolot natychmiast uderzył o powierzchnię morza i więcej już nic nie pamiętam”.

    ...dwie niezależne relacje oficerów brytyjskich, którzy tego dnia pełnili służbę na wieży kontroli lotów, nie pozostawiają zdaniem Baliszewskiego wątpliwości: samolot wzniósł się co najwyżej na kilkadziesiąt stóp (śledzili jego lot na wysokości wzroku) i co ważniejsze, nie uderzył w powierzchnię morza, lecz łagodnie na niej lądował. Po czym - tu relacje są zgodne - tonął 6 do 8 minut, czyli zgodnie ze wszystkimi znanymi regulaminami wodowania maszyny.

    W jednym z programów TV Polonia ”Rewizja nadzwyczajna” Dariusz Baliszewski sugerował jeszcze niedawno, że śmierć Generała była na rękę Anglikom, dla których Sikorski stanowił przeszkodę w dogadaniu się z Rosjanam... Nie jest jednak chyba do końca przekonany o bezpośredniej winie Anglików i w artykule w Newsweeku pisze: “Być może analiza (...) dokumentów przyniesie kiedyś także odpowiedź na pytanie, kto stał za tą zbrodnią i kto jej dokonał. Anglicy, jak się zdaje, tego nie wiedzieli. Na pewno to nie oni (i nie Rosjanie) zabili Sikorskiego. Natomiast na pewno to oni zniszczyli i zmistyfikowali prawdę o tym, co rzeczywiście wydarzyło się na Skale.” Jeżeli to nie “oni” i nie Rosjanie, to znaczy, że Niemcy? A może wręcz Polacy? Ostatecznie Baliszewski sugeruje dość operetkową wersję wydarzeń z Anglikami przebranymi za Polaków, wsiadającymi do Liberatora...

    Ciekawa jest natomiast hipoteza, sformułowana w innym miejscu i przez inne osoby, mówiąca, że zamach na generała Sikorskiego był możliwy dzięki współpracy trzech wywiadów – sowieckiego, angielskiego i niemieckiego – działających w tym wypadku ręka w rękę. Pewnym śladem w tej sprawie może być fakt, że jedna z polskich łączniczek, podróżujących przez Gibraltar, dopiero w latach 60-tych dowiedziała się, że meldunki, które przekazywała rezydentowi wywiadu brytyjskiego na Gibraltarze w istocie przekazywała równolegle wywiadowi niemieckiemu... Natomiast współpraca wywiadu brytyjskiego i sowieckiego była w pewnych momentach tak ścisła, że jeszcze wiele lat po wojnie Anglicy mieli kłopot z podwójnymi agentami, co ujawnia szef MI5, Peter Wright, w swojej książce ”Spy catcher”

    Kazimierz Pużak, przewodniczący parlamentu Polski Podziemnej tak natomiast pisze w swoich wspomnieniach: ”Sikorski zginął w Gibraltarze w początku lipca. Około tego czasu, bo 30 czerwca wpadł w ręce Gestapo komendant ZWZ Grot. Te straszliwe dwa ciosy jednocześnie przypieczętowały nasz los. Odtąd też pustka wyraźnie zaciążyła na naszych sprawach, może nie tak mocno w kraju, ale na pewno rozstrzygająco za granicą, gdyż dała pole do precedensów. Okoliczności tych dwóch spraw giną w tajemnicy dotychczas całkowicie niewyjaśnionej. Ale nie ma zbrodni, która by się ukryła. Przyjdzie jej czas na pewno. Dwaj koronni świadkowie mówią: Retinger – szara eminencja Sikorskiego – w kwietniu 1944 roku wyjaśnił mi podczas bytności w Warszawie (przybył jako skoczek), że katastrofę spowodowała aberracja światła powstała z racji zachodzącego zmierzchu nad wodą. W zetknięciu horyzontu z oceanem powstały jakoby dwa poziomy pułapu i dlatego pilot, straciwszy orientację rzeczywistego horyzontu – wpadł do morza. Taką tezę wykoncypowała komisja specjalna. Od siebie Retinger nic nie dodawał, chociaż po katastrofie niezwłocznie przyleciał na miejsce wypadku; toteż ze zdziwie-niem przeczytałem kilkakrotnie w ”Gazecie Ludowej” cytowane słowa Mikołajczyka – szkoda, że tak późno odkrył tę tajemnicę, która mu ciążyła, - że sprawcami śmierci Sikorskiego są sanatorzy zagraniczni, a drugi raz, że w związku z rebelią Andersa Sikorski poleciał na Bliski Wschód, no i w drodze powrotnej zginął w katastrofie. Ta druga relacja odbiega jaskrawo od pierwszej. Czyli, że Mikołajczyk jeszcze mniej może powiedzieć o samej katastrofie aniżeli p. Retinger, który sam ani słowem nie wspomniał o rzekomych aferach rebelianckich gen. Andersa i jego kompanii. Swoją relację Retinger składał wobec mnie (powtórnie), Olzy, Urbańskiego i Grudzińskiego. O Andersie wówczas nie było mowy ani słowa.”

    Wersja Retingera wydaje się być jednak mocno naciągnięta. Liberator startował przed północą, a więc praktycznie po zmierzchu, który w Hiszpanii nawet latem zapada wcześniej niż np. w Polsce. Opowiadanie takiej historii Pużakowi, który był najwyżej nad Bałtykiem, a o lotnictwie miał jako urzędnik poczty słabe pojęcie, wydaje się być próbą opowiedzenia czegokolwiek, co nosi pozory prawdopodobieństwa. Retinger uważany był zresztą przez polskie władze podziemne za osobistość co najmniej podejrzaną. Cytowany już Baliszewski, w kolejnym programie ”Rewizja nadzwyczajna” nadanym w lipcu tego roku, mówi wręcz o wyroku śmierci na Retingera wydanym przez polskie podziemie . Wyrok miał zostać zakomunikowany grupie egzekucyjnej przez płk. Iranka-Osmeckiego.
    Pużak, sprawujący najwyższą funkcję cywilną w ramach struktur Polski Podziemnej nic nie wspomina o rzekomym wyroku, a Bór Komorowski wspomina tylko raz postać Józefa Retingera przy okazji akcji ”Most” z 25 lipca 1944, gdzie Retinger odlatujący do Londynu wraz z kandydatem na prezydenta Tomaszem Arciszewskim wymieniany jest jako ”specjalny emisariusz rządowy”. O operetkowym wyroku na Retingera pisze natomiast Józef Mackiewicz w książce “Nie trzeba głośno mówić”. Czyżby polskie podziemie chciało wykonać wyrok śmierci na ”specjalnym emisariuszu rządowym” własnego rządu? Czy może taki wyrok śmierci chciano też wykonać i wykonano na Sikorskim?

    Tadeusz Bór Komorowski tak pisze w swoich wspomnie-niach: ”W cztery dni po aresztowaniu Roweckiego spotkał nas drugi cios: Gen. Sikorski zginął tragicznie w Gibraltarze. Niemcy z triumfem rozgłosili tę wiadomość głośnikami po ulicach. Usłyszałem ją, idąc przez miasto. Wrażenie było olbrzymie. Dokoła głośników zbierały się tłumy wstrząśniętych głęboko ludzi. Niektórzy płakali. Sikorski miał olbrzymi mir i autorytet w kraju w szerokich warstwach społeczeństwa. Ufano mu i uważano go za tego, który wyprowadzi naród z wszystkich trudności na wolność. Cześć, jaką go otaczano, była jedną z podstaw wiary w lepszą przyszłość naszego kraju. W niespełna tydzień straciła Polska dwu wybitnych przywódców: jeden z nich znany był całemu światu, nazwisko drugiego okrywała tajemnica konspiracji.”

    Oczyścić przedpole dla polskich komunistów

    Czy eliminacja dwóch czołowych przywódców polskich w jednym czasie była przypadkiem? Sądzę, że nie, że stanowiło to oczyszczenie pola dla ”nowych przywódców” Polski, szykujących się do wkroczenia do naszego kraju od Wschodu, co wskazywałoby, kto zyskuje tu najwięcej...

    Spadanie po równi pochyłej zaczęło się jednak wcześniej: 13-04.1943 roku radio niemieckie doniosło o wykryciu masowych grobów polskich w lasku katyńskim pod Smoleńskiem, oskarżając o zbrodnię władze radzieckie. 15-04.1943 Radzieckie Biuro Informacyjnie zareagowało komunikatem stwierdzającym, że ” goebbelsowscy oszczercy usiłują (...) za pomocą kłamstw i oskarżeń zataić krwawą zbrodnię hitlerowskich zabójców” i tłumacząc, iż polscy jeńcy wojenni zatrudnieni przy robotach na zachód od Smoleńska wpadli w ręce niemieckie w lecie 1941 r. i zostali wówczas wymordowani. Zwrócenie się rządu Sikorskiego do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z prośbą z zbadanie sprawy sowieci potraktowali jako dowód, że między ”wrogiem aliantów Hitlerem i rządem pana Sikorskiego istnieje kontakt i zmowa w prowadzeniu (...) wrogiej kampanii”. (Cytat z: Andrzej Albrecht ”Najnowsza Historia Polski”.) W nocy z 25 na 26 kwietnia 1943 Mołotow wręczył amb. Romerowi notę o zerwaniu przez Kreml stosunków z Rządem RP...

    Stalin sugerował następnie w depeszy do premiera Churchilla, że Wielka Brytania i USA ”ulepszą” teraz skład obecnego rządu polskiego, dając do zrozumienia, że w obecnej sytuacji rząd gen. Sikorskiego ma małe szanse na objęcie władzy w Polsce po wojnie. Takim ”lepszym” kandydatem na szefa polskiego rządu okazał się ostatecznie przeciwnik polityki Sikorskiego – Mikołajczyk, zatwierdzony przez Stalina jako możliwy kandydat do politycznej podróży do Polski po ”wyzwoleniu” przez Armię Czerwoną. Kazimierz Pużak pisze, że dla Mikołajczyka najważnieszej było ”schrupanie” Sikorskiego. ”Dochodziło między nimi do takich scycji na radzie ministrów, że walono sobie pod nos pięściami (Sikorski-Mikołajczyk).”

    Ostatnia ofiara Katynia?

    ”Ulepszanie” polskiego rządu i oczyszczanie przedpola dla prosowieckich kolaborantów przybrało jak widać dość dramatyczny obrót. Wygląda na to, że na zmianach polskich władz najmniej zależało Niemcom, którzy może nawet liczyli na zawarcie z Polską odrębnego pokoju, wykorzystując sprawę katyńską. Grot Rowecki został wydany Niemcom przez Polaków, pracujących być może dla jednego z zainteresowanych wywiadów. Jedna z zamieszanych w sprawę osób mieszkała potem w Londynie, a Anglicy odmówili jej wydania władzom PRL.

    Jak pisze Dariusz Baliszewski - w Kairze w ostatnich dniach podróży przed odlotem na Gibraltar - Sikorski przyjmował i rewizytował miejscowe osobistości. Spotkał się m.in. z lordem Moyne’em, brytyjskim zastępcą ministra ds. Wschodu (rok później jego rozmówca zginie w zamachu zorganizowanym przez tzw. Grupę Sterna, żydowską organizację terrorystyczną). Zapoznawał się także z treścią depesz z Warszawy i Londynu, które donosiły m.in. o zamachu na jego życie w Bagdadzie, zorganizowanym przez sowieckiego agenta (w tym momencie musiał się gorzko uśmiechnąć), a także o niemieckich planach powołania polskiego rządu kolaboracyjnego z byłym premie-rem Kozłowskim lub byłym ministrem Beckiem na czele. Wszystko, co w tych dniach robił i planował Sikorski, otaczała atmosfera najgłębszej tajemnicy - tak głębokiej, że polskie archiwa nie zachowały żadnych dokumentów z kairskiej wizyty. Prof. Janusz Zawodny zanotował znamienną wypo-wiedź Ludomira Rayskiego, jednej z najciekawszych polskich postaci tej wojny, generała, który zrezygnował ze stopnia, by walczyć w RAF-ie jako zwykły pilot. ”Sikorski, mówiąc otwarcie, był agentem niemieckim od czasu legionów. Coś tam robił na Middle East i Churchill wykończył go. Obawiano się, że Sikorski mógł być pośrednikiem między Niemcami, Rosją i Afryką”. Na pytanie prof. Zawodnego, czy życzy sobie autoryzacji wywiadu, gen. Rayski odpowiedział: ”Nie. To wszystko, co powiedziałem, może być udokumentowane. Jak czegoś nie wiem na pewno, to nie mówię”. Dokumentów jednak nie ma. Pozostaje tylko posądzenie rzucające cień na legendę Generała. (Zwraca na to uwagę także prof. A. Garlicki w Polityce z 3 sierpnia 2002.)

    Leszek Moczulski w artykule “Koniec świata szwoleżera (GW 6-7/07-02) pisze: “Odkąd zaczęła się materializować wizja Stalina jako głównego zwycięzcy w wojnie, Naczelny Wódz coraz częściej zwracał się do tępionych piłsudczyków. Podczas swojej ostatniej wizyty na Bliskim Wschodzie kazał nawet zagrać defilującym oddziałom ”Pierwszą Brygadę”, a niewiele godzin przed śmiercią – gdy polityka polska tkwiła już w ślepym zaułku - polecił obecnemu w Gibraltarze Ludwikowi Łubieńskiemu zorganizowanie przerzutu b. ministra Becka z Rumunii do Londynu. Bliżej, niemalże pod ręką znajdował się Wieniawa. (...) W marcu 1942 r. do Waszyngtonu przyleciał Sikorski, szukający u Roosevelta wsparcie. Chodziły mu po głowie różne pomysły, niektóre równie diaboliczne jak naiwne. Straszenie aliantów, że Polska zawrze separatystyczny pokój z Niemcami w lipcu 1941 roku przyjęto by wzruszeniem ramion, a rok, dwa później może nawet z ulgą. (?) W toku tej wizyty Sikorski ściągnął z Nowego Jorku Wieniawę. Nikt nie wie o czym rozmawiali w cztery oczy, ale obaj panowie nie ukrywali, że osiągnęli pełne porozumienie. Długoszowski otrzymał nominację na ambasadora w Hawanie. Stolica Kuby była wówczas jednym z nielicznych miejsc, gdzie na co dzień mogli się spotykać przedstawiciele wszystkich walczących państw.”
    Bazując na takich przesłankach łatwo można ulec pokusie próby rekonstrukcji wydarzeń w następujący sposób: Po ujawnieniu Katynia i sukcesach armii niemieckiej na wschodzie niewątpliwie wiele osob zadawało sobie pytanie, kto jest większym wrogiem Polski - Rosja Sowiecka czy Niemcy. Do porozumienia z Niemcami dążył np. były sanacyjny premier Leon Kozłowski, który zdezerterował z armii Andersa i przeszedł przez linię frontu na stronę niemiecką. Prawdopodobnie koncepcja podpisania odrębnego pokoju z Niemcami, jako jedna z wielu możliwości, rozpatrywana była także przez Generała Sikorskiego... Polityk nie byłby bowiem prawdziwym politykiem gdyby nie rozważył wszystkich ewentualnych wariantów postępowania i rozwoju sytuacji, co nie znaczy wcale, że musi je realizować. Nie sądzę, żeby Sikorski choć przez chwilę traktował taką koncepcję poważnie, ale oczywiście mógł postawić pytanie - co by było, gdyby... Równocześnie władze niemieckie kokietują Polaków obietnicami utworzenia polskiego rządu i Polski w niemieckiej strefie wpływów. (Podobną koncepcję mieli Rosjanie, ale im lepiej udało się jej wykonanie.) Ostatnim posunięciem Sikorskiego jest wezwanie Becka, rozważanego przez Niemców jako kandydata na premiera, na konsultacje do Londynu. Alianci odbierają to jako kolejny dowód ”polskiego spisku”. Generał ginie, praktycznie na oczach sowieckiego ambasadora Majskiego, ”przypadkowo obecnego” w Gibraltarze, tego samego Majskiego, z którym jeszcze tak niedawno Generał podpisał układ Sikorski-Majski o przywróceniu stosunków dyplomatycznych między Polską a Rosją Sowiecką. Już wcześniej zginął, jakoby śmiercią samobójczą, Generał Wieniawa Długoszowski, który mógł, ale nie musiał, mieć kontakty w Niemcami w Hawanie.

    Dla Anglików w każdym razie Generał stanowił tylko kłopot. Utrudniał przecież porozumienie z Rosjanami i ”pokojowe” rozwiązanie sprawy polskiej. Bez Generała możliwy stał się Teheran i Jałta, bez Generała był po prostu święty spokój i politycy daleko mniejszego formatu, którymi łatwiej było manipulować. Oczywiście nie wiadomo kto zabił Generała, ale niewątpliwie Anglicy odetchnęli z ulgą. Niemcy natomiast wykorzystali sprawę propagandowo i ogłosili Generała ”ostatnią ofiarą Katynia”. Czy Niemcy coś wiedzieli, czy tylko bluffowali takimi kartami, jakie dostali w tym rozdaniu? Czy też Generała zabili po prostu Niemcy organizując to tak, aby podejrzenia spadły na Anglików, a Anglicy zręcznie zaaranżowali “katastrofę”, aby zniweczyć plan niemiecki?

    Jak więc było naprawdę? W “katastrofie” zginął także Anglik - pułkownik i poseł do Izby Gmin Victor Cazalet... A może była to “tylko” katastrofa? Może nie trzeba wcale szukać sensacji i rozważać koncepcji rzucających cień na osobę Generała - sugerujących podjęcie rozmów z Niemcami? Już raz zrobili to Sowieci... Prawda niewątpliwie jest gdzieś ukryta w archiwach. Brytyjczycy niezbyt chętnie udostępniają dokumenty na temat śmierci Generała i wiele lat upłynie zanim wszystko wyjdzie na jaw, o ile w ogóle wyjdzie, o ile w ogóle to jeszcze kiedyś będzie kogoś interesowało. Są jeszcze archiwa niemieckie i rosyjskie, ale trzeba odwagi, aby zacząć szukać i jeszcze większej odwagi, aby nie zważając na konsekwencje ogłosić to, co się znajdzie. Kilka niejasnych sugestii to chyba za mało.To fakt, że wszyscy właściwie są tu podejrzani, a prawda może okazać się bardzo niewygodna. Może więc komuś przyjdzie do głowy, aby nie przypominać 60 rocznicy śmierci Generała na Gibraltarze. Może lepiej nie wywoływać wilka z lasu?

    Krzysztof Mazowski


    Przypisy:

    Wielkość człowieka tkwi nie w przeciwstawianiu się społeczeństwu, lecz w oparciu o nie i w wyrażaniu swym działaniem jego dążeń w danej dobie. To jest istotą postaci Sikorskiego w przełomowej chwili naszych dziejów: stał się uosobieniem tego, co Naród czuł, co myślał, czego chciał, o co walczył. Kto pamięta jak Kraj i każdy człowiek w Kraju patrzył wówczas na Sikorskiego gdzieś daleko na obczyźnie
    z uniesioną tam myślą państwową i siłą zbrojną polską - a jak On znowuż zapatrzony był zdala, codziennie i nieustannie, w dolę i wolę Kraju - wie, że było tak jak mówię: był wyrazicielem narodu...”

    Słowa Prof. S. Strońskiego o śp. Generale Sikorskim. (Londyn, 4 lipca 1943)


    Osobiste ściśle tajne Londyn, dnia 11 maja 1943

    Pan Prezes Rady Ministrów
    Generał Władysław Sikorski
    w miejscu.

    Panie Generale, Od dłuższego czasu zamierza pan Generał udać się na Środkowy Wschód. Zamiar tej podróży wypływa z Pańskiej troski o doniosłe interesy państwowe, a w pierwszym rzędzie o najliczniejszą część armii polskiej, skupioną na tamtym terenie.

    W związku z sytuacją armii naszej na Wschodzie byłoby niewątpliwie pożądane przybycie na Wschód Naczelnego Wodza. Doceniamy całkowicie motywy, które Pana Generała skłaniają do podjęcia jeszcze jednego uciążliwego lotu.
    Nie mniej jednak po głębokim rozważeniu całokształtu wiążących się z tą zamierzoną podróżą zagadnień, musimy uznać, że jeszcze bardziej ważkie i doniosłe z państwowego punktu widzenia względy przemawiają za zaniechaniem jej w obecnym czasie.

    Przede wszystkim położenie polityczne jest obecnie tak poważne i tylu niebezpieczeństwami dla sprawy polskiej najeżone, że całkiem niemożliwą rzeczą jest nieobecność Prezesa Rady Ministrów nawet krótkotrwała, w siedzibie Rządu. Pomimo naszych pojednawczych tendencji konflikt z Rosją rozwija się i doprowadzić może do daleko idących decyzji międzynarodowych. Uznając niezmiernie ważne znaczenie dla sprawy polskiej ośrodka naszych Sił Zbrojnych na Wschodzie, musimy jednak stwierdzić z całym naciskiem, że decydującą dla sprawy polskiej jest rola i stanowisko rządu polskiego w Londynie. Tu jest punkt ciężkości sprawy polskiej, tu się będą ważyły losy narodu polskiego. To jest więc i najważniejszy posterunek Pański, Panie Generale: nie może go Pan opuszczać w tak szczególnie ciężkiej i odpowiedzialnej historycznej chwili.

    Do tego ogólnego względu pozwalamy sobie dodać wzgląd szczególny, nie mniej ważki od poprzedniego. Wiadome jest, że stan umysłów części uchodźstwa polskiego na Wschodzie jest szczególnie podniecony zbrodniczą agitacją pewnych żywiołów i że czyni tę podróż niebezpieczną dla Pana Generała. Niewykluczoną byłaby też prowokacja ze strony obcego mocarstwa.
    Doskonale znana nam jest osobista odwaga Pana Generała, ale Jego osoba należy do narodu polskiego, z nią złączone są losy sprawy polskiej w tej wojnie, a tych nie można na jakiekolwiek ryzyko narażać.

    Dlatego gorąco apelujemy do Pana Generała, jako członkowie rządu i ludzie szczerze Mu oddani, by podróży na Wschód w obecnych warunkach zaniechał, a w każdym razie, by dał nam możność zajęcia w tej sprawie stanowiska na Radzie Ministrów.

    Mając nadzieję, że inni członkowie rządu podzielają nasz pogląd w tej sprawie, sądzimy, że Pan Generał nie weźmie nam za złe, że odpisy powyższego listu skierowujemy do ich rąk. Łączymy wyrazy głębokiego szacunku.

    Wacław Komarnicki
    Marian Seyda



    Według ustaleń Normana Daviesa dokumenty brytyjskiego wywiadu dotyczące tragedii w Gibraltarze spoczywają w Public Record Office w Kew pod Londynem w dwóch teczkach datowanych na rok 1943. Jedną z nich, opatrzoną liczbą 25, odtajniono w 1968 roku (a więc zgodnie z normalną pragmatyką urzędową po upływie 25 lat). Na drugiej teczce widnieje adnotacja ”+35”, co oznacza, że jej zawartość zostanie prawdopodobnie odtajniona w 2003 roku. Polski historyk Jacek Tybinka podaje natomiast, powołując się na własną kwerendę w PRO, że wciąż są niedostępne dwie inne teczki dotyczące śmierci Sikorskiego. Pierwszą, o sygnaturze AIR 2/15113, zatrzymano w Ministerstwie Lotnictwa, choć z jej ozna-czenia (”+25”) wynikałoby, że powinna zostać przekazana do archiwum w 1994 roku. Druga teczka (sygn. AIR 2/18812) zgodnie ze swym oznaczeniem miała zostać udostępniona w tym roku... Wydarzeń w Gibraltarze prawdopodobnie dotyczy także wciąż niedostępna teczka brytyjskiego Ministerstwa Obrony (sygn. DEFE 24/71).
    Jak czytamy w magazynie “Mówią wieki”, mimo wielokrotnych apeli strony polskiej władze brytyjskie odmawiają ujawnienia wszystkich materiałów związanych z tragedią w Gibraltarze. Co więcej, rząd JKM odmawia zwrotu stronie polskiej większości dokumentów państwowych odnalezionych przy gen. Sikorskim, nie tłumacząc nawet, dlaczego przywłaszczył sobie i przetrzymał przez ponad pół wieku cudzą własność.

    Jarosław Valenta w artykule: ”Gibraltar 1943: Czy prezydent Benesz oskarżał Brytyjczyków”, (Więź, nr 7/ lipiec 1983) przytacza tezy Rolfa Hochhutha, autora sztuki ”Soldaten”, który w hamburskim dzienniku ”Welt am Sonntag”, nr. 1/5.I.1969 napisał ”Benesz stwierdził już w 1943 roku, że to Winston Churchill zabił Sikorskiego. W swojej głośnej sztuce, poświęconej katastrofie Hochhuth mówi m.in. ”Pilot, który przeżył, musi przysiąc: była to awaria maszyny. Oh, kto jednak daje wiarę temu, co mówi pilot, który jako jedyny z tuzina ludzi wydostaje się żywy z samolotu”. (R. Hochhuth: ”Soldaten”, Hamburg 1967, str. 184). Hochhuth broniąc swoje tezy powoływał się na pamiętniki jugosłowiańskiego gen. Milovana Djilasa.
    Według relacji Djilasa Stalin nie starał się ukrywać swego krytycznego stosunku i nieufności wobec Churchilla i Brytyjczyków. Stalin według relacji Djilasa . (M. Djilas: ”Gesprache mit Stalin”) kilkakrotnie powtarzał ostrzeżenie by Jugosłowianie mieli się na baczności przed brytyjską dwulicowością oraz przed Intelligence Service, by zważali szczególnie na Titę, na jego życie i bezpieczeństwo. Ono to byli, stwierdził Stalin wobec Djilasa, którzy zabili generała Sikorskiego w samolocie i potem samolot zatopili – nie ma dowodu, nie ma świadka. Informację taką Stalin otrzymał jakoby od prezydenta Benesza, ale nie jest wykluczone, że po prostu chciał w ten sposób uwiarygodnić swoją opowieść wobec rozmówcy...

    http://www.relacjeonline.com/relacje/teksty.asp?txt=49

    Proszę zwrócić uwagę na angielskich pasażerów. Szczególnie na :

    Przeciwnika politycznego Churchila
    Victora Cazaleta

    Fotel, razem z przypietym pasami Cazaletem, zostal wyrzucony w powietrze

    Wywiad z dr Tadeuszem Kiselewskim autorem ksiązki "Zamach". Wywiad pochodzi z Rzepy :
    Tylko kule daja pewnosc

    Z Tadeuszem A. Kisielewskim, autorem ksiazki "Zamach. Tropem zabojcow
    generala Sikorskiego", rozmawia Piotr Zychowicz

    Rz: W jaki sposob wedlug panskiej hipotezy zginal premier Rzeczypospolitej
    Polskiej general broni Wladyslaw Sikorski?

    Tadeusz A. Kisielewski : Zostal zastrzelony. 4 lipca 1943 roku o godzinie
    23:00, gdy liberator AL 523 wznosil sie w powietrze z lotniska w
    Gibraltarze, Sikorski byl juz martwy.

    Przeciez jeszcze kilka minut wczesniej wielu swiadkow widzialo, jak caly i
    zdrowy wsiadal do samolotu! Co sie wiec stalo na pokladzie?

    Po ceremonii pozegnania samolot podkolowal na poczatek pasa startowego na
    zachodnim, pograzonym w ciemnosciach, krancu lotniska. Tam zawrocil i
    zatrzymal sie w celu dokonania ostatniej proby silnikow. W tym momencie
    jeden z zamachowcow, ktory znajdowal sie wsrod pasazerow, wpuscil na poklad
    pozostalych zabojcow. Wspolnie wykonali swoje zadanie - zabijajac lub
    powaznie raniac wszystkich ludzi znajdujacych sie w kabinie pasazerskiej - i
    opuscili samolot. Jak sie wydostali z lotniska, tego oczywiscie nie wiadomo.
    Przypuszczam, ze pontonem.

    Kim wedlug pana byl czlowiek, ktory mial wpuscic do liberatora komando
    mordercow?

    To najbardziej tajemniczy watek calej sprawy. Przypuszczam, ze byl to oficer
    wywiadu, specjalista od zadan specjalnych, ktory przywlaszczyl sobie
    nazwisko kuriera AK przybylego z Generalnego Gubernatorstwa Jana
    Gralewskiego. Wiadomo o nim tyle, ze przybyl z Bliskiego Wschodu i zostal
    zabrany przez Sikorskiego na poklad.

    Pomimo rzezi, do ktorej mialo dojsc na pokladzie, samolot wystartowal. Jeden
    z pilotow musial byc wiec zamieszany w spisek.

    Przypuszczam, ze obaj.

    Co wydarzylo sie po starcie?

    Samolot gladko wzbil sie w powietrze na wysokosc okolo 9 metrow i po 16
    sekundach lotu pilot prawidlowo wykonal manewr wodowania, sadzajac maszyne
    na wodzie 637 metrow od brzegu. Utrzymywala sie na powierzchni od 6 do 8
    minut, po czym - rozbita na trzy czesci - poszla na dno. Gdyby rzeczywiscie
    do tak powaznego rozszczepienia kadluba doszlo w momencie zetkniecia z woda,
    samolot zatonalby natychmiast. Gdy unosil sie na wodzie, musial byc w jednym
    kawalku.

    Jak to wytlumaczyc?

    Logicznie mozna to wyjasnic tylko eksplozja ladunku wybuchowego.

    Domyslam
    sie nawet, gdzie go umieszczono - w poblizu miejsca zajmowanego przez
    osobistego lacznika Churchilla pulkownika Victora Cazaleta.

    Wlasnie jego
    fotel, razem z przypietym pasami Cazaletem, zostal wyrzucony w powietrze.

    Skoro w samolocie podlozono bombe, po co zamachowcy mieliby zadawac sobie
    tyle trudu, by wczesniej zastrzelic Sikorskiego i towarzyszace mu osoby? Nie
    wystarczylo wodowac maszyne, a potem po prostu odpalic ladunki?

    Sprobujmy sobie wyobrazic taki przebieg wypadkow. Samolot startuje i po 16
    sekundach siada na wodzie. Zamachowiec uruchamia zapalnik czasowy na kilka
    minut, otwiera drzwi i wyskakuje do wody. Ale przeciez wszyscy to widza!
    Reszta pasazerow takze usilowalaby sie wydostac z samolotu. Zreszta nawet
    gdyby zostali na swoich miejscach i grzecznie czekali na wybuch bomby, to
    zamachowcy nie mieliby gwarancji, ze wlasnie Sikorski zginie. Nie, nie
    daloby sie tego zrobic z zywymi ludzmi na pokladzie. Bomba moze zatrzec
    slady i upozorowac katastrofe, ale pewnosc daja tylko kule.

    Gdyby Sikorski zostal zastrzelony, wykazalaby to sekcja zwlok. Czy sekcje w
    ogole przeprowadzono?

    Zwloki byly ogladane najpierw na nabrzezu w Gibraltarze - swiadkowie mowili,
    ze byly potwornie okaleczone - potem w miejscowej kostnicy, a wreszcie w
    Londynie. Jeden ze swiadkow twierdzil, ze Sikorski mial okragly otwor w
    czaszce, inny, ze olbrzymia rane od skroni do zuchwy, a jeszcze inny, ze
    mial twarz zbrazowiala jak od uduszenia. Nie mamy w tej sprawie niczego
    pewnego. Brytyjczycy oglosili wyniki sledztwa przeprowadzonego przez dwie
    komisje w lipcu i sierpniu 1943 roku. Stwierdzily one oczywiscie, ze doszlo
    do wypadku. Byloby jednak naiwnoscia przypuszczac, iz te komisje, dzialajace
    na poly publicznie, byly jedynymi gremiami badajacymi okolicznosci
    katastrofy. Nie ma zadnej watpliwosci, ze prawdziwe, tajne sledztwo zostalo
    przeprowadzone przez sluzby specjalne. Wlasnie w ich raporcie, oprocz opisu
    rzeczywistego przebiegu zdarzenia, znajduja sie zapewne zdjecia i dokumenty
    z sekcji zwlok. Odtajnienie tych papierow przez Brytyjczykow wszystko by
    wyjasnilo.

    To, co pan mowi, potwierdzalaby tajna umowa z 1993 roku o przekazaniu ciala
    Sikorskiego Polsce. Strona brytyjska zastrzegla, ze trumna generala nigdy
    nie moze zostac otwarta.

    Oczywiscie. Nawet po tylu latach mozna byloby ustalic, czy Sikorski
    rzeczywiscie zostal zastrzelony. Szczegolnie gdyby dostal postrzal w
    czaszke. A prosze pamietac, ze jezeli chce sie z cala pewnoscia pozbawic
    kogos zycia, to strzela sie w glowe.

    Dlaczego uwaza pan, ze 4 lipca z cala pewnoscia nie doszlo do wypadku?

    Przeprowadzilem krzyzowe badanie zeznan pierwszego pilota, czeskiego
    kapitana Eduarda Prchala, relacji swiadkow oraz opinii pilotow i ekspertow,
    z ekspertyza prof. Jerzego Maryniaka i firmy produkujacej liberatory na
    czele. Nie ma zadnych watpliwosci, ze samolot prawidlowo wodowal i az do
    tego momentu byl calkowicie sprawny technicznie. Profesor Maryniak z Zakladu
    Mechaniki Instytutu Techniki Lotniczej i Mechaniki Stosowanej na
    Politechnice Warszawskiej przeprowadzil symulacje lotu liberatora w trzech
    roznych wersjach. On rowniez doszedl do podobnych wnioskow co ja. Gdyby
    samolot rzeczywiscie utracil sterownosc, to albo wpadlby do morza ostro
    pikujac i od razu sie rozbil, albo wyladowalby znacznie dalej od brzegu.

    Czy tylko kapitan Prchal, jak sie utrzymuje, przezyl katastrofe?

    Oficjalnie stwierdzono, ze przezyly ja trzy osoby. Tak wynika z pierwszych
    depesz wyslanych jeszcze przed polnoca 4 lipca z Gibraltaru do Londynu.
    Jedna osoba byl Prchal, ktory wydostal sie z samolotu. Druga brygadier John
    Whiteley, ktory zmarl pozniej w lodzi ratunkowej. Trzecia zas drugi pilot
    major William Herring.

    Dlaczego uwaza pan, ze Herring przezyl?

    Kilkadziesiat minut po wodowaniu liberatora grupa zolnierzy, z sierzantem
    Henrym Carrem na czele, zauwazyla Herringa na pobliskiej plazy. Opowiadali
    pozniej, ze doplynal do brzegu i przez chwile nawet z nimi rozmawial.
    Pozniej wiele osob widzialo go w gibraltarskim szpitalu, skad szybko go
    zabrano. Wydaje mi sie jednak, ze najwazniejsze jest zeznanie jego zony,
    ktora wowczas akurat urodzila syna. Mowila, ze juz po katastrofie maz
    dzwonil do niej do szpitala.

    Porucznik D. F. Martin - ktory tamtej nocy znajdowal sie w pomieszczeniu
    tajnej radiostacji wykutym w skale ok. 150 metrow nad poziomem morza - po
    latach opowiadal, ze widzial wodowanie liberatora. Na lewym skrzydle
    dryfujacej maszyny zauwazyl powoli poruszajacego sie czlowieka. Przypominal
    mu slynna sylwetke z reklam opon Michelina, czyli najprawdopodobniej mial na
    sobie kamizelke ratunkowa. Mysle, ze tym czlowiekiem mogl byc Herring.

    Jezeli faktycznie przezyl, to co sie z nim stalo?

    Niestety, przypuszczam, ze po usunieciu go ze szpitala na Gibraltarze zostal
    zabity. Moze przez organizatorow zamachu, ktorzy uswiadomili sobie, ze
    wyslanie go w jakies odlegle miejsce jest zbyt ryzykowne. Ktos po latach
    moglby go przeciez rozpoznac. Niewykluczone tez, iz to wladze brytyjskie
    zorientowaly sie, jaka role odegral, i skazaly go potajemnie na smierc.

    Jezeli przyjmiemy, tak jak pan, ze obaj piloci byli zamieszani w spisek, to
    ktory z nich prowadzil samolot?

    Jestem pewien, ze pierwszy pilot, czyli Prchal, nie byl do tego zdolny.
    Zrodla wskazuja, ze o ile o 18:00 - 19:00, podczas kolacji, byl calkowicie
    przytomny iw doskonalym humorze, o tyle w momencie pozegnania na lotnisku,
    sprawial wrazenie czlowieka nieprzytomnego, czlowieka, ktory nie jest soba.
    Przypuszczam, ze w ciagu tych dwoch godzin powiedziano mu, jaki bedzie
    przebieg wypadkow. I ze jego rola ma sie ograniczyc do tego, zeby usiasc w
    fotelu pilota i pokazac sie w oknie. Tak, by odprowadzajacy mieli wrazenie,
    iz wszystko jest w porzadku. Zamachowcy zapewne sklonili go do wspolpracy za
    pomoca szantazu. Mogli na przyklad zagrozic, ze zabija jego narzeczona.

    Czyli pilotowal Herring.

    Herring jest jedyna osoba znana z nazwiska, ktora mogla pilotowac
    liberatora. Ale to nie znaczy, ze to na pewno byl on. Z informacji
    uzyskanych przeze mnie juz po wydaniu ksiazki wynika, iz na pokladzie mogla
    sie znalezc jeszcze trzecia osoba zdolna kierowac maszyna. Herring,
    niezaleznie od tego, jaka role odegral, byl zapewne rowniez szantazowany
    przez organizatorow zamachu. To jest w ogole dosc tajemnicza postac.
    Nazwiska majora Herringa nie ma w zadnych spisach pilotow Dywizjonu 511,
    ktory zajmowal sie transportem VIP-ow. Wyglada na to, ze w ogole w nim nie
    sluzyl i zostal przygotowany do wziecia udzialu tylko w tym jednym,
    szesnastosekundowym locie.

    Bylbym szczesliwy, gdyby syn majora Herringa Graham przylaczyl sie do moich
    badan i wznowil dawne wysilki swojej matki i wlasne, zmierzajace do
    wyjasnienia losu ojca. Niezaleznie od tego, czy major Herring pilotowal
    liberatora, czy uczynil to dobrowolnie, czy wbrew wlasnej woli, stal sie
    podobnie jak Prchal, jedna z ofiar tego zamachu. Szansa na ustalenie
    tozsamosci sprawcow smierci Herringa - kimkolwiek byli - wydaje sie obecnie
    tak wielka jak nigdy dotad.

    A co swiadczy przeciwko Prchalowi?

    Wiele spraw, poczawszy od jego nieprawdziwych, w wielu miejscach wrecz
    absurdalnych, zeznan. Warto wspomniec chociazby o sprawie kamizelki
    ratunkowej, w ktorej go wylowiono. Prchal nigdy wczesniej jej nie zakladal.
    Co spowodowalo, ze nagle zmienil przyzwyczajenia? Akurat ten jeden raz w
    calym swoim zyciu. Pozniej zreszta, wbrew faktom, wypieral sie, ze ja
    wkladal. W grudniu 1943 roku bronil sie, izwyrazenie zgody na
    przeprowadzenie wodowania samolotu byloby rownoznaczne z podpisaniem zgody
    na samobojstwo. Jest to opinia groteskowa. Liberatory w duzo ciezszych,
    bojowych warunkach, nierzadko uszkodzone, wodowaly i czlonkowie zalog czesto
    wychodzili z tego nie tylko z zyciem, ale nawet bez szwanku.

    Czy przed tragedia gibraltarska podejmowano jakies proby zamachu na
    Sikorskiego?

    Tak. Usilowano go zabic co najmniej cztery razy. Dwukrotnie w powietrzu.

    Sikorski przylecial na Gibraltar z Kairu. Czy przed podroza na Bliski Wschod
    nikt nie ostrzegl generala o grozacym mu niebezpieczenstwie?

    Sygnalow bylo mnostwo, i to ze strony najwyzszych wladz brytyjskich.
    Sikorskiego w prywatnych rozmowach ostrzegal sam Churchill. Co najmniej
    dwukrotnie dzwonil rowniez do jego corki Zofii Lesniowskiej i nalegal, aby
    przekonala ojca, zeby nie lecial na Bliski Wschod, a przynajmniej zeby sama
    nie wsiadala na poklad liberatora. Jeszcze 4 lipca na Gibraltarze proszono
    Sikorskiego, zeby jego corka wracala innym samolotem.

    Ponadto w dniu odlotu Sikorskiego na Bliski Wschod kilku polskich ministrow
    odebralo tajemnicze telefony, ze jego samolot ulegl katastrofie. A Sikorski
    mial przeciez przed soba jeszcze szesc tygodni zycia! W miedzynarodowej
    wspolnocie wywiadowczej majacy sie odbyc zamach na polskiego premiera byl
    tajemnica poliszynela.

    Przejdzmy teraz do kwestii najwazniejszej. Kto zlecil zamordowanie
    Wladyslawa Sikorskiego? Czy uwaza pan, ze mogla za tym stac Trzecia Rzesza?

    Jezeli mowimy o sprawcach, to powinnismy sobie na wstepie zadac dwa pytania:
    kto mial motyw oraz kto mial mozliwosci? Niemcy nie mieli ani motywu, ani
    mozliwosci. Po ujawnieniu mordu katynskiego, kiedy rzad polski nie uwierzyl
    sowieckim klamstwom, Berlin raczej by Sikorskiego chronil, niz usilowal
    zamordowac. Przeciez zastanawiano sie tam nawet, czy nie dac mu gwarancji
    nietykalnosci i nie zaprosic do Katynia. Niemcy nie mieli zreszta zadnej
    mozliwosci przeprowadzenia na Gibraltarze takiegoskomplikowanego
    logistycznie przedsiewziecia.

    Moze wiec Sikorski zaczal byc niewygodny dla Brytyjczykow?

    Brytyjczycy mieli mozliwosci, ale nie mieli motywu. Sikorski prawie we
    wszystkim ulegal ich presji i scisle trzymal sie ich linii politycznej.
    Nalezy rowniez podkreslic, ze na pokladzie bylo co najmniej dziewieciu
    Brytyjczykow, w tym dwoch parlamentarzystow.

    W swoich wojennych wspomnieniach Tadeusz Katelbach pisze o nienawisci, jaka
    darzono w wojsku Sikorskiego za - wedlug jego krytykow - filosowiecka
    polityke. Czy mozliwe jest, aby za zabojstwem stali polscy przeciwnicy
    polityczni premiera?

    Pani Sikorska powiedziala kiedys, ze Anders byl "glowna przyczyna smierci
    jej meza". Chodzilo jej jednak o to, ze gdyby chcial i potrafil stlumic
    antyrzadowy bunt w swoim korpusie, to Sikorski nie musialby leciec na Bliski
    Wschod, nie znalazlby sie na Gibraltarze i tam nie zginal. Nie miala ona na
    mysli tego, ze Anders wydal rozkaz zamordowania Sikorskiego. Poza tym w
    zamachu musieli uczestniczyc co najmniej dwaj obywatele brytyjscy, jeden
    jako organizator, lacznik z mocodawcami, drugi jako pilot. Anders nie mial
    oczywiscie takiej silnej pozycji, zeby na jego uslugach byli agenci
    brytyjskiego wywiadu i oficerowie RAF. W kontekscie operacyjnym bylo to wiec
    dla Polakow niewykonalne.

    Pozostaje nam wiec ostatnia ewentualnosc: Stalin.

    Sikorski - czego nie rozumieli jego polityczni przeciwnicy - chcial dojsc do
    porozumienia z Sowietami na warunkach, ktore bylyby do przyjecia przez
    Polakow. Czyli nie kapitulacja, ale jakis kompromis. Zakladal, ze trzeba
    bedzie pojsc na ustepstwa, ale nie takie, ktore godzilyby w polska racje
    stanu Mozemy oddac blota na Polesiu, ale nie kilka polskich miast. Stalin
    natomiast wlasciwie od poczatku gral na calkowite podporzadkowanie sobie
    Polski. Oprocz tego duza role odegrala sprawa ujawnienia zbrodni katynskiej
    i polska reakcja. W sensie politycznym, ambicjonalnym i prestizowym byl to
    dla Stalina potezny cios. A wiadomo przeciez, jak Stalin postepowal wobec
    ludzi, ktorzymu sie narazili. Byl msciwy, podejrzliwy i bezwzgledny.
    Osobowosc paranoiczna. Czesto spotykam sie z pytaniem, czy Sikorski byl tak
    wazna osoba, ze przeszkodzilby Stalinowi w realizacji jego planow.
    Odpowiadam opinia ambasadora Edwarda Raczynskiego: Nie, nie przeszkodzilby.
    Ale gdyby Sikorski zyl, Stalin zrealizowalby swoje cele pozniej, w mniejszym
    zakresie, i byloby mu znacznie trudniej.

    Czyli jest motyw. A mozliwosci?

    Brytyjskie sluzby specjalne byly w duzym nasileniu infiltrowane przez
    Sowietow. Agenci Moskwy mieli sie w Wielkiej Brytanii bardzo dobrze,
    uplasowali sie na kluczowych stanowiskach. Zdemaskowany pozniej sowiecki
    agent Harold Philby byl szefem brytyjskiego kontrwywiadu na rejon Morza
    Srodziemnego. Niewykluczone, ze bral udzial w spisku. 16 kwietnia 1943 roku,
    kiedy juz bylo wiadomo, ze Sikorski bedzie lecial na Bliski Wschod, Philby
    odwiedzil Gibraltar. Byc moze wydal wtedy odpowiednie rozkazy. Mozliwe, ze
    jego brytyjscy podwladni byli przekonani, iz dzialaja na zlecenie wlasnego
    rzadu. Podsumowujac, wszystko wskazuje na to, ze rozkaz zabojstwa
    Sikorskiego zostal wydany na Kremlu.

    Co pan mysli na temat spekulacji o rzekomym porwaniu corki generala
    Sikorskiego - ktorej ciala rowniez nie znaleziono - przez sowieckiego
    ambasadora w Londynie Iwana Majskiego?

    Konsul RP w Kairze Tadeusz Zazulinski stwierdzil, ze kilka dni po zamachu na
    Gibraltarze obsluga jednego z hoteli w egipskiej stolicy znalazla
    bransoletke Lesniowskiej. Tymczasem miala ja ona na rece na Gibraltarze.
    Dariusz Baliszewski przeprowadzil taka czysto teoretyczna konstrukcje, ze
    komando, ktore dokonalo rzezi na pokladzie liberatora, moglo porwac corke
    generala. Dla obcego wywiadu byla ona najcenniejsza osoba z jego otoczenia.
    Byla sekretarka, szyfrantka i powiernica ojca. To, co wiedziala, moglo sie
    okazac nieslychanie cenne. Nie da sie wykluczyc, ze z Gibraltaru wywieziono
    ja na pokladzie samolotu Majskiego, ktory 4 lipca mial tam akurat
    miedzyladowanie, a pozniej polecial wlasnie do Kairu. Co ciekawe, po drodze
    - zamiast, jak bylo w zwyczaju, zatrzymac sie w bazie w Libii - samolot
    Majskiego wyladowal na opuszczonym pustynnym lotnisku. Co chciano ukryc?
    Baliszewski otrzymal relacje, wedlug ktorej w 1945 roku corke generala
    widziano w podmoskiewskim lagrze. Cala ta historia brzmi jednak bardzo
    sensacyjnie i wzbudza powazne watpliwosci.

    Jezeli Sikorskiego faktycznie zamordowano na rozkaz Stalina, to dlaczego
    Brytyjczycy do dzisiaj usiluja tuszowac cala sprawe?

    Gdyby oglosili prawde, oznaczaloby to dla nich calkowita kompromitacje.
    Przyznaliby bowiem, ze na wlasnym terytorium nie udalo im sie zapobiec
    zamachowi. Kompromitujace jest rowniez to, ze uczestniczylo w nim co
    najmniej dwoch poddanych Korony. A im dluzej ukrywa sie prawde, tym
    kompromitacja jest wieksza.

    Dlaczego w takim razie Brytyjczycy nie ujawnili od razu prawdziwych wynikow
    sledztwa?

    Strona oskarzona wszystkiego by sie wyparla i zazadala niezbitych dowodow
    (teraz takze by tak zareagowala). A przeciez rozkaz zamordowania Sikorskiego
    wcale nie musial zostac wydany na pismie. Najwazniejsze byly jednak
    przyczyny natury politycznej. Ogloszenie wszem i wobec, ze Zwiazek Sowiecki
    zamordowal premiera Polski, wywolaloby katastrofe. Natychmiast rozpadlaby
    sie antyniemiecka koalicja. Brytyjczycy nie mogli rowniez oglosic, ze
    Sikorski zginal w zamachu, ktorego sprawcy sa nieznani. Bo wtedy Berlin od
    razu oskarzylby o to Londyn.

    Liczy pan na to, ze brytyjskie archiwa sie otworza i ze uda sie zweryfikowac
    panska hipoteze na podstawie dokumentow?

    Nie, nie wierze, zeby Brytyjczycy je odtajnili. Jezeli juz, to jakies
    drugorzedne materialy. Archiwum, w ktorym spoczywa raport z wewnetrznego
    sledztwa tajnych sluzb, na pewno nigdy nie ujrzy swiatla dziennego. Ja
    udowodnilem, ze przyczyna smierci Sikorskiego byl zamach, i to mi - na razie
    - wystarczy.

    Rzad Rzeczypospolitej Polskiej powinien jednak wystosowac oficjalna note do
    rzadu Jej Krolewskiej Mosci z zadaniem oddania dokumentow z teczki
    Sikorskiego, ktora wylowili brytyjscy pletwonurkowie, i wyjasnienia, na
    jakiej podstawie i w jakim celu przetrzymywano tak dlugo polskie dokumenty
    panstwowe. Powinno sie tez zazadac ujawnienia wszystkich materialow
    dotyczacych zabojstwa, zalegajacych w londynskich archiwach.

    Piotr Zychowicz
    Dr Tadeusz A. Kisielewski jest politologiem. Sprawa katastrofy
    gibraltarskiej zajmuje sie od kilkunastu lat. Efektem jest wydana w tym roku
    ksiazka "Zamach. Tropem zabojcow generala Sikorskiego" (wyd. Rebis)
  • Beria i Stalin pokarał go Anedersem chroniącym zbiorowe dezercje kandydatów na nowohebrajczykówe palestyńskich
    początkowo do walki z angielskimi kolonizatorami w sojuszu z gen Rommlem a po klęsce jego blitzkriegu o Egip, Palestynę i Babilon do walki z Palestyńczykami i Arabami zbyt rozwijających się sąsiednich państw.
    Powstanie warszawskie pod dowodztwem AK i odzyskanie praw Konwencji Haskiej i Genewskiej przez powstańców i Ludność Warszawy w warunkach kapitulacji powstania było jedyną szansą uratowania ludności w tym konspiratorów przed całkowitą zagładą w warunkach zatrzymania w Warszawie frontu na kierunku berlińskim celem zakończenia wojny na ustalonych warunkach.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031