Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
214 postów 79 komentarzy

Superklaster

Romuald Kałwa - Dziennikarz superklaster.pl

Dosłowna oraz medialna profanacja w Szklarskiej Porębie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Profanacja Hostii. Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy. Lepiej niech się boją...

 Jakaś sfrustrowana 27 latka w nocy włamała się do kościoła pod wezwaniem św. Maksymiliana Kolbe w Szklarskiej Porębie, gdzie podpaliła Hostię.

Jest jeszcze jeden problem. Jakaś meliniara, zapewne obrończyni Konstytucji, kto wie, zapewne feministka-satanistka, dokonuje obrazy uczuć religijnych, szybko znajduje rechot potakiwaczy (naśladowców) – medialnych „kpiarzy”, nie kryjących radości z wydarzenia: portal i dziennikarzy, którzy taką informację bez słowa należytej odautorskiej interpretacji.   
Czy czytelnicy Wirtualnej Polski to w większości łajdacy? Można tak domniemywać po komentarzach pod artykułem. No chyba, że tak jak i inna działalność portalu, któremu upadkowi przyglądam się z wielkim smutkiem, jest naciągana sztucznymi plusami i komentarzami. Nie bez powodu faworyzowane komentarze, antychrześcijańskie u samych podstaw, są na samej „górze” – rzucają się w oczy. To redakcja decyduje, które komentarze promuje.  
Takie zbydlęcenie... Szkoda tylko, że nie powstają medialne artykuły o tym, kto opiekuje się upośledzonymi fizycznie, kto prowadzi w większości takie ośrodki, kto prowadzi domy opieki. Oczywiście Kościół Katolicki, ale tu jego pracy się nie docenia. Widzi się tylko złych ludzi, którzy owszem, w Kościele również występują.  
Poniżej oświadczenie biskupa legnickiego Zbigniewa Kiernikowskiego:
Dzielę się z Wami bardzo bolesną i smutną wiadomością. Otóż w nocy z 16 na 17 marca dokonano włamania do kościoła parafialnego św. Maksymiliana Mari Kolbego w Szklarskiej Porębie, gdzie dokonano profanacji Najświętszego Sakramentu.
Sprawczynią okazała się kobieta, która weszła do wnętrza świątyni przez małe okienko. Dostała się do tabernakulum, z którego wyjęła Najświętszy Sakrament, który w części podpaliła. Ten haniebny czyn nosi znamiona zamierzonej profanacji, choć intencje sprawczyni nie są jeszcze znane. Dlatego budzi to ogromny niepokój i smutek.
Dzięki zamontowanemu w kościele monitoringowi udało się zauważyć przebywającą we wnętrzu osobę. Natychmiast powiadomiona została policja i straż pożarna. Dzięki szybkiej interwencji służb nie doszło do znacznych zniszczeń, a sprawczyni została ujęta.
Jako Biskup Legnicki przyjąłem tę wiadomość z wielkim bólem. Pragnę także wyrazić słowa współczucia Księdzu Proboszczowi i całej tamtejszej wspólnocie parafialnej, ponieważ dla nas, wierzących, Eucharystia jest największą świętością. W Niej sam Chrystus jest obecny, ofiaruje się za nas oraz jest spożywany. W Eucharystii dokonuje się ustawicznie działo naszego zbawienia, jest ona szczytem i źródłem chrześcijańskiego życia.
Jest moim obowiązkiem jest przypomnieć w tym miejscu, że każdy kto postacie konsekrowane porzuca albo w celu świętokradczym zabiera lub przechowuje, podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa, zarezerwowanej Stolicy Apostolskiej (kan. 1367 KPK). Sprawca takiego przestępstwa zostaje wyłączony z Kościoła, a rozgrzeszenie jest zarezerwowane Ojcu Świętemu.
Za grzech profanacji, poniżenia Bożej miłości, winniśmy Bogu wynagradzać. Zarządzam, zatem, aby sprofanowany kościół św. Maksymiliana w Szklarskiej Porębie został zamknięty. Dopiero w niedzielę 18 marca o godz. 900 będzie tam sprawowany obrzęd publicznego przebłagania, po którym zostanie przywrócony kult i będzie można sprawować Eucharystię z udziałem całej Wspólnoty parafialnej. Natomiast dla całej Diecezji zarządzam, aby najbliższa niedziela – V Wielkiego Postu (18 marca) była dniem ekspiacji i wynagrodzenia za dokonaną haniebną profanację. Po każdej Mszy świętej, należy wystawić Najświętszy Sakrament i odśpiewać suplikacje.
Ufam, że Bóg, który tak umiłował świat, że Syna swego dał, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne (J3,16), okaże miłosierdzie nam, a zwłaszcza sprawczyni tego haniebnego czynu. Niech Jezus obecny w Eucharystii będzie uwielbiony.
Zdj. poniżej: Strona parafii w Szklarskiej Porębie
Poniżej promowane przez portal Wirtualna Polska chmaskie komentarze: 

KOMENTARZE

  • Im bliżej niedzieli tym u pana Ryszarda
    Im bliżej niedzieli tym u pana Ryszarda zwiększony ból doopy

    https://pbs.twimg.com/media/DYesfCvX0AAlIHO.jpg

    A to jest przełomowe działanie pana Ryszarda z WiR -
    tego nikt się nie spodziewał!

    https://pbs.twimg.com/media/DYfYzkRX4AE4_7r.jpg
  • WP to antypolska, antykatolicka witryna
    ja w ogóle nie wchodzę na takie satanistyczne portale. Satanistyczne, bo nie ma czegoś pośredniego, albo służy się Panu Bogu, albo szatanowi.
    Skoro WP nie służy Panu Bogu tzn że służy szatanowi. Jest więc portalem satanistycznym
  • @Husky 20:23:05
    Potwierdza się tylko mój wpis o konieczności podjęcia wezwania Matki Boskiej do życia zgodnie z Jej Regułami.
    Jeżeli tego nie podejmiemy, to możemy się spodziewać, tak jak kiedyś we Francji, tego:
    https://www.youtube.com/watch?v=RkKzNWemmMQ&t=24s
    (zwróćmy uwagę na miny tych obserwatorów)
    i w konsekwencji tego :
    https://www.youtube.com/watch?v=4_G5DmVN008

    Czy ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości co do podjęcia Reguł Mariańskich?
    https://gibson.neon24.pl/post/142884,czy-swiat-zdaza-do-pokoju-czy-kolejnego-samounicestwienia
  • @Jan Paweł 20:53:07
    Kilkakrotnie wyskrobanej odbiło całkowicie.
    Takie są efekty czarnych marszy.
  • @Husky 21:19:10
    ... i czarnych mszy.
  • @Romuald Kałwa 21:34:36
    Pan Ryszard z WiR & KOD wziął się za czytanie konkordatu

    https://pbs.twimg.com/media/DYMf-y-WsAIJUjT.jpg
  • @Romuald Kałwa 21:34:36
    Jedna z celebrytek antyPiS, obecna niemal na każdej manifestacji i wykorzystująca każdą okazję do oplucia rządu, ale też Polski jako narodu, przyznała się, że sprzedawała swoje ciało za role i nie widzi w tym nic złego. Fajne autorytety ma ta opozycja...

    https://pbs.twimg.com/media/DYhMdpkXcAEa0GS.jpg
  • @Husky 22:26:55
    ... to taki zawód. Nie każda aktorka lubi dawać czadu jak Grażyna Szapołowska ;) :) ale dają

    https://jastrzabpost.pl/newsy/julia-kaminska-molestowana-plan-filmowy-kto-jeszcze_585767.html

    Marcin Dorociński dostał propozycję seksualną od reżysera, gdzie się "dużo jeździ na koniach"

    https://www.se.pl/wiadomosci/gwiazdy/skandal-w-polskiej-kinematografii-jakimowicz-znany-rezyser-proponowal-mi-role-za-seks_556090.html
  • To przerazajace
    ze dojrzali, dorosli ludzie wierza, ze kawalek pieczywa zamienia sie w prawdziwe cialo i krew (sic!) i sa gotowi za to wsadzac inna osobe do wiezienia na 2 lata.
  • Decyzją sądu, 26-latka, która włamała się do kościoła w Szklarskiej Porębie, splądrowała zakrystię, a następnie spaliła hostię,
    Decyzją sądu, 26-latka, która włamała się do kościoła w Szklarskiej Porębie, splądrowała zakrystię, a następnie spaliła hostię, najbliższe dwa miesiące spędzi w areszcie. Kobiecie grozi do 10 lat więzienia.
  • @Husky 16:48:50
    "Kobiecie grozi do 10 lat więzienia."
    /Husky/

    A może by ją ukamieniować za spalenie hostii?
  • @AgnieszkaS 23:13:15
    Kobieta otworzyła tabernakulum, skąd zabrała naczynia liturgiczne z zawartością konsekrowanych komunikatów, które rozsypała i podpaliła. Ponadto pozostawiła kilka zapalonych świec, w wyniku czego podpaleniu uległy ławki. Swoim działaniem spowodowała zagrożenie pożaru całej świątyni. Podejrzana usiłowała również dokonać zaboru w celu przywłaszczenia przedmiotów kultu religijnego.
    ps.

    A jaki wyrok by otrzymała za profanację świętych miejsc u muslimów
    tak pi razy drzwi
    znalazła by głowę obok siebie ?
    tak tylko pytam
    pozdrawiam
  • @Husky 23:24:56
    Czyli rezultatem działania tej kobiety była utrata przez świątynię kilku ławek i hostii, a wartość tych przedmiotów, według Pana, można porównać z wartością dziesięciu lat ludzkiego życia. Przykro mi, że się nie zgadzamy.
  • @AgnieszkaS 23:53:35
    Po pierwsze pani Agnieszko

    Jej grozi wyrok Do 10 lat

    Do

    To jedno
    A teraz pozostawiamy wątek religijny.
    Czy za świadome podpalenie obiektu, niekoniecznie kościoła, ale jakiegokolwiek innego należy się kara.
    Czy za kradzież z włamaniem należy karać, czy nawet próbę kradzieży.
    Czy też potraktujemy całą tą sprawę jako.....
    roztargnienie podejrzanej
    Pozdrawiam
  • Polak katoliczka
    https://www.youtube.com/watch?v=wakl69xds5Q
  • @Jan Paweł 20:43:18
    A jeżeli służy się korporacji religijnej z centralą w Watykanie, to służy się Bogu, czy szatanowi? No bo Watykan to nie Bóg!
  • Porównanie; Komunia nie święta - Wieczerza Pańska
    Tzw. Komunia święta – Wieczerza Pańska - PORÓWNANIE

    Większość Polaków pamięta historię biblijną o tzw. Ostatniej Wieczerzy. Wydarzenie to jest nam znane z kart Nowego Testamentu.
    Co takiego wydarzyło się podczas ostatniej kolacji, jaką spożył Pan Jezus wraz z apostołami na dzień przed ukrzyżowaniem? Ew.Mat26,17-; Mk.14,12-; Łk.22,14-; Jan.13,1-
    Jest kilka znamiennych informacji, gdy analizujemy w Ewangeliach okoliczności Ostatniej Wieczerzy:

    1. Judasz Iskariota rozpoczął kolację wspólnie z Jezusem i innymi apostołami, ale wyszedł w połowie kolacji nie doczekawszy ustanawiania Wieczerzy Pańskiej przez Jezusa. Tym samym nie spożył tej historycznej, pierwszej Wieczerzy Pańskiej.
    Także dzisiaj ludzie którzy w sposób nieprawidłowy traktują Pana Jezusa Chrystusa nie spożywają także Wieczerzy Pańskiej. I albo nie spożywają jej wcale, albo robią to niezgodnie z ustanowieniem Mesjasza – Syna Bożego.

    2. Jezus przed spożyciem kolacji paschalnej umył nogi apostołom i namawiał ich do wzajemnego szacunku, do postawy sługi. Mycie nóg w tamtych czasach i klimacie (upał, kurz, sandały bez skarpet) było poniżającym i przykrym zajęciem niewolników. Tak więc ludzie przystępując do Wieczerzy powinni mieć pokorne nastawienie dla współuczestników Wieczerzy Pańskiej z gotowością do praktycznej pomocy im nawet w przykrych, trudnych sytuacjach.
    Czy znam braci i siostry z którymi przystępuję do komunii, ich problemy, troski, czy staram się im pomóc? Nawet kosztem uniżenia się, stracenia pieniędzy? Czy właściwie są mi całkiem obcy?
    Czy Pan Jezus Chrystus jest dla mnie przykładem w którym Go naśladuję w różnych aspektach życiowych, w odniesieniu do ludzi, do Boga, czy w praktyce Go lekceważę?

    3. Przed ustanowieniem Wieczerzy Pańskiej Pan Jezus najpierw poinstruował apostołów o uporządkowaniu relacji pomiędzy nimi. Czy twoje relacje z członkami twojego kościoła przystępującymi do Wieczerzy Pańskiej są uporządkowane, bliskie, serdeczne, szczere, na zasadzie relacji jak w rodzinie pomiędzy braćmi, siostrami?

    4. Pozornie fragment o obmyciu nóg apostołom odnosi się tylko do wykazania postawy wzajemnego uniżenia przystępujących do Wieczerzy: J.13,8-11 „Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę!». Powiedział do niego Jezus: «Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy». Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: «Nie wszyscy jesteście czyści».” Natomiast odniesienie do czystości apostołów i nieczystości Judasza wskazuje na warunek czystości duchowej przed Bogiem przystępujących do Wieczerzy.

    5. Wieczerza Pańska została ustanowiona podczas normalnego posiłku – w tym przypadku uroczystej zwyczajowej wieczerzy paschalnej. A właściwie zaraz po zakończeniu kolacji. Tak więc apostołowie przystępując do spożywania ustanawianej przez Pana Jezusa Chrystusa Wieczerzy Pańskiej byli najedzeni.
    Watykańska zasada poszczenia:
    Kan. 919 - § 1. „Przystępujący do Najświętszej Eucharystii powinien przynajmniej na godzinę przed przyjęciem Komunii świętej powstrzymać się od jakiegokolwiek pokarmu i napoju, z wyjątkiem tylko wody i lekarstwa.” godzinę przed przystąpieniem do tzw. Komunii Świętej w związku z powyższym nie ma uzasadnienia biblijnego.

    6. Następna refleksja: Czy jesteśmy gotowi zaprosić do swojego domu tych wszystkich ludzi, z którymi spożywamy Wieczerzę Pańską zwaną też Komunią Świętą. Jak można mieć relację z Panem Jezusem, gdy jednocześnie odrzucamy niektórych ludzi, członków własnego kościoła?
    Logika wspólnego przystępowania do Wieczerzy Pańskiej ma związek z wcześniejszym, wspólnym spożywaniem kolacji. Jeżeli chcę przystępować wspólnie do Wieczerzy Pańskiej z innymi ludźmi, to powinienem mieć też gotowość do normalnego, wspólnego z nimi spędzania czasu, wspólnego spożywania posiłków, do odwiedzania ich i do zapraszania ich do własnego mieszkania.
    Jeżeli Pan Jezus Chrystus jest obecny podczas spożywania Wieczerzy Pańskiej i jest gotowy na Komunię z każdym człowiekiem, to czy my podobnie mamy gotowość do przebywania z innymi ludźmi tylko dlatego że są członkami tego samego kościoła?

    7. Ustanowioną przez Pana Jezusa Wieczerzę Pańską spożyli tylko ci, którzy wytrwali przy Jezusie nie tylko w powodzeniu, ale i w pokuszeniach Łk.22,28.
    Jak traktujesz wymogi Boga objawione w Piśmie Świętym, gdy stajesz przed kolejnymi wyznacznikami poprawnego, zgodnego z Biblią chrześcijaństwa?
    A jak traktujesz wymogi Bożego Słowa – np. odnośnie wymiaru Wieczerzy Pańskiej?
    Jesteś gotowy poddać się im bezwarunkowo, czy ty sam wyznaczasz granice twojego posłuszeństwa Bogu, ewentualnie bezkrytycznie wykonujesz zwyczajowe czynności religijne tylko dlatego, że tak robi większość, że bezmyślnie ufasz funkcjonariuszom swojego kościoła, że co ludzie powiedzą, jeżeli byś zaczął myśleć i dokonywać świadome, osobiste wybory?
    8. Pośród ustanawiania i spożywania pierwszej Wieczerzy Pańskiej nie było dzieci. Biorąc pod uwagę stawiane przez Pana Jezusa wymogi:
    - odnośnie poprawnych i błogosławiących relacji międzyludzkich,
    - świadomego wyboru Jezusa,
    - i późniejszego uczniostwa (dzisiaj jest to znajomość Pisma Świętego oraz jednoczesne wypełnianie Słowa),
    - i zwycięskiego trwania mimo doświadczeń,… logicznym jest, że dzieci nie posiadają takiej
    świadomości i dojrzałości.
    Do Wieczerzy przystąpili tylko apostołowie, którzy w świadomy sposób wybrali Jezusa jako swego Pana i 3 lata chodząc z Jezusem uczyli się, obserwowali co On czynił i zwiastował, jak się zachowywał, jak traktował różnych ludzi.
    Czy okres 3 lat pomiędzy szóstym - siódmym rokiem życia, kiedy dzieci rozpoczynają naukę religii i ósmym - dziewiątym rokiem życia dziecka (w Polsce zwyczajowy wiek przystępowania do tzw. Pierwszej Komunii) można porównać do okresu świadomego uczniostwa apostołów?
    Brak dorosłej, dojrzałej świadomości u dzieci (np: IKor.13,11; Gal.4,3; Ef.4,14;) odnośnie spożywania Wieczerzy Pańskiej wskazuje na narażanie ich na niegodne spożywanie Wieczerzy Pańskiej.

    9. Pan Jezus Chrystus ustanowił Wieczerzę Pańską pod postaciami; chleba i napoju z winorośli.
    Jeżeli w kościele chrześcijańskim komunia święta ma mieć prawidłowy wymiar zgodny z
    ustanowieniem Chrystusa, to powinna być spożywana pod dwoma postaciami; chleba i napoju z winorośli.
    A jeżeli w twoim kościele spożywasz komunię pod jedną postacią; chleba, albo wina, albo jest obchodzony obrządek związany z tym Chrystusowym ustanowieniem, ale chleba i napoju z winorośli się nie spożywa, to jest to sprzeczne z wolą Pana Jezusa i nie jest to Wieczerzą Pańską. W tym przypadku jest to także niegodne spożywanie Wieczerzy Pańskiej, a sam obrządek jest fałszerstwem Chrystusowego ustanowienia.

    10. W czasie ustanawiania Wieczerzy Pańskiej najważniejszy był Pan Jezus Chrystus, a nie pieczywo i napój z winorośli, które rozdawał uczniom. Żaden z apostołów nie klękał przed pieczywem i napojem, ale je spożywał.
    Jeżeli pieczywo i napój z winorośli w czasie Wieczerzy Pańskiej traktuje się kultowo:
    Dz.7,48; 48 "Najwyższy jednak nie mieszka w dziełach rąk ludzkich, jak mówi Prorok:"
    Dz.17,24;24 "Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką"
    Dz.17,29; "Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że Bóstwo jest podobne do złota albo do srebra, albo do kamienia, wytworu rąk i myśli człowieka."
    Dz.19,26, "Widzicie też i słyszycie, że nie tylko w Efezie, ale prawie w całej Azji ten Paweł przekonał i uwiódł wielką liczbę ludzi gadaniem, że ci, którzy są ręką uczynieni, nie są bogami."
    jeżeli ludzie klękają przed tymi wyrobami:
    Obj.22,8-9, "To właśnie ja, Jan, słyszę i widzę te rzeczy.
    A kiedym usłyszał i ujrzał, upadłem, by oddać pokłon
    przed stopami anioła, który mi je ukazał.
    9 Na to rzekł do mnie: "Bacz, byś tego nie czynił,
    bo jestem współsługą twoim i braci twoich, proroków,
    i tych, którzy strzegą słów tej księgi.
    Bogu samemu złóż pokłon!"

    to oddają Boską cześć produktom ludzkich rąk, a to jest bałwochwalstwo, to jest grzechem i są to elementy, sposoby, niegodnego spożywania, przystępowania do Wieczerzy Pańskiej; .
    Jeżeli nie spożywa się ani pieczywa, ani wina, (jak np. u Świadków) tylko te symbole krążą po sali nie spożywane, z powodu religijnego zakazu, to także jest to niegodne traktowanie Wieczerzy Pańskiej.
  • Czym jest, czym nie jest Wieczerza Pańska
    Czym jest, czym nie jest Wieczerza Pańska

    „Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie, połamał go i podał im, mówiąc: To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moja pamiątkę! Tak samo i kielich [wziął] po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana.” Łk.22,19-20.
    Czytamy, że to ustanowienie nastąpiło po kolacji. Tak więc Wieczerza Pańska nie miała być składową normalnego posiłku, ale miało to być coś oddzielnego. IKor.11,18-22 mówi wyraźnie i jednoznacznie że nie należało łączyć Wieczerzy Pańskiej z normalnymi posiłkami.

    Wieczerza Pańska nie jest normalnym posiłkiem

    „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane:” Łk.22,19.
    W Kościele Rzymsko-katolickim traktuje się pieczywo jako dosłowne ciało Chrystusa. Przed spożywaniem Wieczerzy Pańskiej – komunii, duchowny danego kościoła dokonuje niby przemiany, tzw. transsubstancji. Jest to pozorna zdolność człowieka do przemiany pieczywa w realne ciało Chrystusa. Człowiek, który jest stworzeniem Boga aspiruje do tego, aby z substancji materialnej, także stworzonej przez Boga – zrobić Boga, ciało Boga. Tak więc człowiek przypisuje sobie zdolność materializowania Boga, który to Bóg tak naprawdę jest Duchem. Możemy się zastanawiać; człowiek wytwarza z pieczywa całego czy kawałek Chrystusa?
    Aby rozwiać wątpliwości co do autentyczności praktykowania takiej teologii przez Watykan…:

    „Kościół od samych początków dawał wyraz swojej wierze w realną obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie i dlatego Eucharystię uczynił centralnym ośrodkiem kultu Nowego Przymierza. Na czym ta obecność polega? Opłatek, który jest dobrze wypieczonym chlebem pszennym, po wypowiedzeniu przez kapłana słów przeistoczenia, mocą Ducha Świętego staje się Ciałem Pana Jezusa, a wino - Jego Krwią. Substancja chleba (opłatka) przechodzi w substancję Ciała Pańskiego, a substancja (czyli materia, istota) wina przechodzi w materię i w istotę Krwi Pańskiej. Taką władzę powierzył kapłanom sam Chrystus, kiedy powiedział przy Ostatniej Wieczerzy: "To czyńcie na moją pamiątkę" (Łk 22, 19; 1 Kor 11, 25). Tymi słowami polecił Apostołom i ich następcom przeistaczanie (przemienianie) chleba w Ciało Pańskie, a wina w Krew Pańską.”
    „Skoro w Najświętszym Sakramencie jest obecne Ciało i Krew Pana Jezusa, to jest i Jego Osoba, jest On cały. Nie ma bowiem ciała Pana Jezusa osobno poza Jego Osobą. Według nauki Kościoła Pan Jezus jest obecny w Eucharystii pod każdą widzialną cząstką konsekrowanej Hostii. Dlatego z taką troskliwością kapłan uważa, aby najmniejsze okruchy zebrać do kielicha, spłukać winem i spożyć.
    Pan Jezus jest cały i żywy tak pod postacią chleba, jak i pod postacią wina. Gdzie jest bowiem prawdziwe Ciało Chrystusa, tam jest i Jego Krew i cała Jego osoba. Podobnie, gdzie jest Krew Pana Jezusa, tam jest i Jego Ciało.”


    Leon XIII
    ENCYKLIKA
    MIRAE CARITATIS
    O Sakramencie Eucharystii.

    „Cudowi temu największemu w swoim rodzaju towarzyszą niezliczone inne cuda, ponieważ tutaj zostają zawieszone wszystkie prawa natury. (Omnes naturć leges). W tym wypadku cała istota chleba i wina przemienia się w Ciało i Krew P. Jezusa. Jednak postacie chleba i wina są utrzymywane mocą Bożą a Ciało Chrystusowe znajduje się jednocześnie w tylu miejscach w ilu sprawuje się ten Sakrament.”

    1376 Sobór Trydencki streszcza wiarę katolicką, nauczając: "Ponieważ Chrystus, nasz Odkupiciel, powiedział, że to; co podawał pod postacią chleba, jest prawdziwie Jego ciałem, przeto zawsze było w Kościele Bożym to przekonanie, które święty Sobór wyraża dzisiaj na nowo, że przez konsekrację chleba i wina dokonuje się przemiana całej substancji chleba w substancję Ciała Chrystusa, Pana naszego, i całej substancji wina w substancję Jego Krwi. Święty Kościół katolicki słusznie i właściwie nazwał tę przemianę przeistoczeniem" 190 .
    1377 Eucharystyczna obecność Chrystusa zaczyna się w chwili konsekracji i trwa, dopóki trwają postacie eucharystyczne. Cały Chrystus jest obecny w każdej z tych postaci i cały w każdej ich cząstce, a więc łamanie chleba nie dzieli Chrystusa 191 .

    PAWEŁ VI
    ENCYKLIKA
    MYSTERIUM FIDEI
    „POWODY PASTERSKIEJ TROSKI I NIEPOKOJU
    Nie brak jednak, Czcigodni Bracia, w tej właśnie omawianej dziedzinie powodów do głębokiej troski pasterskiej i niepokoju, których również nie możemy przemilczać, świadomi obowiązku Apostolskiego urzędu.
    Jest nam bowiem dobrze wiadomo, że wśród tych, co ustnie lub pisemnie rozprawiają o tej Najświętszej Tajemnicy, znajdują się i tacy, którzy szerzą tego rodzaju poglądy co do prywatnie odprawianych Mszy św., dogmatu o przeistoczeniu oraz co do kultu Eucharystycznego, iż powodują niepokój w duszach wiernych, a w umysły ich wnoszą poważny zamęt w sprawach wiary, jak gdyby każdemu wolno było puszczać w niepamięć naukę raz przez Kościół dokładnie określoną lub tak ją wyjaśniać, że właściwe znaczenie słów lub ogólnie przyjęte znaczenie pojęć ulega osłabieniu.
    Nie godzi się przecież - aby rzecz zilustrować przykładami - tak wysoko stawiać tzw. "Mszę wspólnotową" by ujmować znaczenia Mszom odprawianym prywatnie, albo taki kłaść nacisk na aspekt znaku sakramentalnego, jakby symbolizm, który w Najświętszej Eucharystii wszyscy uznają, w całości wyrażał i wyczerpywał pojęcie obecności Chrystusa w tym Sakramencie; albo rozprawiać o tajemnicy przeistoczenia, nie czyniąc wcale wzmianki o zadziwiającej przemianie całej substancji chleba w Ciało, a całej substancji wina w Krew Chrystusa, o której mówi Sobór Trydencki, jakby ta przemiana polegała jedynie na "zmianie oznaczenia" (transsignificatio), i "zmianie celu" (transfinalisatio), albo wreszcie wysuwać i w praktyce stosować zdanie, wedle której w konsekrowanych Hostiach, pozostających po skończeniu ofiary Mszy św. nie ma już więcej obecności Chrystusa.
    Każdy widzi, że te i tym podobne rozpowszechniane zapatrywania w niemałym stopniu naruszają wiarę w Eucharystię i jej kult.”

    „Bo odwieczne nauczanie Kościoła katolickiego, dawane katechumenom, przeświadczenie ludu chrześcijańskiego, nauka określona przez Sobór Trydencki i same słowa Chrystusa ustanawiającego Najświętszą Eucharystię każą nam wyznawać, że "Eucharystia jest Ciałem naszego Zbawcy Jezusa Chrystusa, które cierpiało za nasze grzechy, a które Ojciec wskrzesił w swojej łaskawości"(26). Do tych słów św. Ignacego z Antiochii wolno dorzucić te, z którymi Teodor z Mopswestii, wierny świadek wiary Kościoła w tej materii, zwrócił się do ludu: "Przecież Pan nie powiedział: To jest symbol ciała mego, a to symbol krwi mojej, lecz To jest ciało moja i Krew moja. Uczy nas nie zwracać uwagi na naturę rzeczy przedłożonej zmysłom; ponieważ przez dziękczynienie i wypowiedziane nad nią słowa została ona zmieniona w ciało i krew"(27).
    W oparciu o tę wiarę Kościoła, Sobór Trydencki "otwarcie i z prostotą wyznaje, ze w czcigodnym sakramencie świętej Eucharystii po konsekracji chleba i wina, pod postacią owych rzeczy widzialnych znajduje się prawdziwie, rzeczywiście, substancjalnie Pan nasz Jezus Chrystus prawdziwy Bóg i człowiek. Dlatego nasz Zbawca pozostaje obecny wedle swego człowieczeństwa nie tylko po prawicy Ojca, naturalnym sposobem istnienia, lecz równocześnie także w Sakramencie Eucharystii "takim sposobem istnienia, który wprawdzie słowami ledwie zdołamy wyrazić, mimo to jako możliwy u Boga możemy pojąc rozumem oświeconym wiarą, a winniśmy wierzyć weń niezachwianie"(28).

    CHRYSTUS PAN JEST OBECNY W SAKRAMENCIE EUCHARYSTII PRZEZ PRZEISTOCZENIE
    Żeby zaś nikt nie pojmował mylnie tego sposobu obecności, który wykracza poza prawa natury i stanowi cud w swoim rodzaju największy ze wszystkich(29), musimy z uległością iść za głosem nauczającego i modlącego się Kościoła. A ten głos, wieczne echo głosu Chrystusa, upewnia nas, że Chrystus nie inaczej staje się obecny w tym Sakramencie, jak przez przemianę całej substancji chleba w ciało, a całej substancji wina w jego krew; tę wprost zadziwiającą i osobliwą przemianę Kościół katolicki nazywa trafnie i właściwie przeistoczeniem(30). Po dokonanym przeistoczeniu postacie chleba i wina nabierają nowego bez wątpienia znaczenia i nowego zadania, ponieważ nie są już pospolitym chlebem i pospolitym napojem, lecz znakiem rzeczy świętej i znakiem duchowego pokarmu; ale dlatego przybierają nowe znaczenie i nowy cel, że zawierają nową "rzeczywistość", którą słusznie nazywamy ontologiczną. Pod wspomnianymi bowiem postaciami nie kryje się już to, co było przedtem, lecz coś zupełnie innego, a to nie tylko ze względu na przeświadczenie wiary Kościoła, ale w rzeczy samej, ponieważ po przemianie substancji, czyli istoty chleba i wina w ciało i krew Chrystusa, nie pozostaje już nic z chleba i wina poza samymi postaciami, pod którymi przebywa Chrystus cały i nieuszczuplony, w swej fizycznej "rzeczywistości", obecny nawet ciałem, chociaż nie w ten sam sposób, w jaki ciała są umiejscowione w przestrzeni.”

    „Nie ma wszakże potrzeby mnożyć świadectwa. Pożyteczniej będzie przypomnieć nieugiętość wiary, z jaką Kościół jednomyślnie przeciwstawił Berengariuszowi, który pierwszy poważył się zaprzeczyć przemianie Eucharystycznej, kapitulując przed trudnościami ze strony rozumu ludzkiego; Kościół zagroził mu wielokrotnie potępieniem w razie, gdyby się nie opamiętał. Toteż Poprzednik nasz św. Grzegorz VII nakazał składanie przysięgi ujętej w następujące słowa: "Wierzę sercem i wyznaję ustami, że składane na ołtarzu chleb i wino przemieniają się substancjalnie przez tajemnicę świętej modlitwy i słowa naszego Zbawcy w prawdziwe i własne oraz ożywcze ciało i krew Jezusa Chrystusa Pana naszego, i że po konsekracji są prawdziwym ciałem Chrystusa, tym, które się narodziły z Dziewicy, które ofiarowane dla zbawienia świata, zawiało na krzyżu i które siedzi po prawicy Ojca, oraz prawdziwą krwią Chrystusową, która wypłynęła z Jego boku, a to nie tylko poprzez znak i moc sakramentu, lecz we właściwej swej naturze i w prawdziwej substancji"(35).
    Z tymi słowami zgadza się, stanowiąc zdumiewający przykład stałości wiary katolickiej, to, czego Sobory Powszechne: Lateraneński, Konstancjański, Florencki, wreszcie Trydencki stale nauczały o tajemnicy przemiany Eucharystycznej, czy to przez wyjaśnianie Nauki Kościoła, czy przez potępienie błędów.
    Po Soborze Trydenckim zaś nasz Poprzednik Pius VI mocno przestrzegał przed błędami synodu w Pistoi, polecając by proboszczowie pełniący obowiązek nauczania nie uchylali się od przypominania przeistoczenia, które zalicza się do artykułów wiary(36). Podobnie nasz Poprzednik śp. Pius XlI przypomniał granice, których w głębszych rozprawach o tajemnicy przeistoczenia przekraczać nie wolno(37). My zaś sami w czasie Włoskiego narodowego Kongresu Eucharystycznego, który odbył się niedawno w Pizie w poczuciu Naszego Apostolskiego obowiązku otwarcie i uroczyście daliśmy świadectwo wierze Kościoła(38).”

    Te kilka powyższych cytatów jednoznacznie wskazują na teologię i przekonanie Watykanu, iż jego funkcjonariusze potrafią z opłatka zrobić Pana Jezusa Chrystusa, a z wina Jego krew.

    Dobrze jest być uczciwym i rzetelnie podejść do twierdzeń Watykanu.
  • Czym jest, czym nie jest Wieczerza Pańska cz.2
    Ołtarz, to ołtarz. Stół, to stół.
    IKor.10,21 „Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów.”
    Apostoł Paweł odnosząc się do Wieczerzy Pańskiej, do nawiązywania relacji z Bogiem nie używa pojęcia ołtarza – który był miejscem składania ofiar, ale stołu.
    Ołtarz w kościele rzymsko-katolickim nie jest stołem pańskim, tylko jest przystrojonym i wyposażonym w różnorodną galanterię religijną stanowiskiem pracy księdza, gdzie rzekomo potrafi on zamienić pieczywo na mięso Pana Jezusa.
    Jednocześnie nasuwają się analityczne, precyzujące pytania:
    - czy to ciało Chrystusa, to całe ciało Chrystusa z jego mięśniami, paznokciami, włosami, kośćmi, skórą... ? Jeżeli tak, to badanie powinno odkryć DNA Chrystusa. I to DNA Chrystusa po przeistoczeniu powinno być inne od DNA pieczywa sprzed przeistoczenia!
    - czy to cały Chrystus, czy tylko Jego część? A jeżeli jego część, to która z Jego części? A jeżeli po przeistoczeniu jest to cały Chrystus, to czemu; w kawałku, czy w całości, cały czas wygląda i smakuje jak pieczywo?
    Jeżeli jest to cały Chrystus, to czy jest to Chrystus człowiek, czy Chrystus Bóg, czy Chrystus w pełni Bóg i w pełni człowiek?
    A jeżeli jest to w pełni człowiek i w pełni Bóg, to czemu wygląda jak pieczywo?
    A jeżeli jest Bogiem, to znaczy, że grzeszny człowiek opanował technologię produkowania co niedzielę - i nawet częściej, Boga.
    Stworzenie produkuje, robi z pieczywa Boga, Stwórcę.
    Do takich absurdów doszedł Kościół rzymsko-katolicki. A przecież tego w Biblii nie ma.
    A na dodatek, przy takiej teologii, to człowiek po zjedzeniu Boga, po kilku godzinach wydala to co po Nim pozostało do ubikacji?
    PRZECIEŻ TO ABSURD!
    Dobrze jest wiedzieć, uświadomić sobie, czym jest magia.
    Magią jest wypowiadanie pewnych tekstów i traktowanie ich jak zaklęć, które w połączeniu z określonymi gestami, czynnościami rytualnymi, czy przy odpowiednim użyciu przedmiotów kultowych mają wywołać zamierzone skutki.
    Bóg zabrania czarów, magii i je potępia. Do praktykowania magii zachęcają złe duchy i w wielu przypadkach ingerują czyniąc fałszywe cuda aby wywołać wrażenie, że to wykonanie rytuału ma moc sprawczą samą w sobie. Tyle że w niektórych przypadkach magii, gdy zaistnieją pewne nadnaturalne wydarzenia, to za tymi efektami stoją demony dysponujące pewnymi możliwościami.
    A gdy uświadomimy sobie, że rzekomy proces materializowania Ducha Pana Jezusa do postaci pieczywa - które ma niby stawać się ciałem Pana Jezusa, odbywa się na zasadzie wypowiedzenia pewnych tekstów i wykonania pewnych obrządkowych gestów… to takie czynności to czysta magia będąca obrzydliwością dla Boga. I jest to magia, która nie sprawia skutków przemiany pieczywa i wina w ciało i krew, tylko jest to martwa, nie działająca, bezskuteczna magia.

    Transsubstancja przy pomocy obrzydliwej dla Boga magii jest absurdem!

    Czy ustanawiając Wieczerzę Pańską zamiarem Pana Jezusa Chrystusa było, aby ludzie zjadali materialne ciało Mesjasza w całości, czy kawałek Chrystusa?
    A po zjedzeniu tego ciała co się robi po kilku godzinach z tego „ciała” we wnętrznościach człowieka ? Są to kontrowersyjne pytania, które jednak mamy prawo sobie zadawać.
    I możemy zagadnienia Wieczerzy Pańskiej rozpatrywać tak „na chłopski rozum”, możemy kierować się ludzkimi teologiami wymyślonymi przez jakiś kościół, ale jedyną prawidłową interpretacją jest odczytywanie znaczenia Wieczerzy Pańskiej w świetle całego Bożego Słowa.
    Jeżeli Pan Jezus miał w rękach chleb i w tym czasie wypowiada: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane”, to co tak naprawdę zostało za nas wydane, ukrzyżowane?
    Pieczywo, czy sam Pan Jezus?
    Bo przy interpretacji, że należy traktować pieczywo jako ciało, które miało być wydane za nas, to właśnie pieczywo powinno być przybite do krzyża. Ale pieczywa do krzyża nie przybito, bo wcześniej apostołowie zjedli ten chleb. I jedynym ciałem dostępnym do wydania za nas, do ukrzyżowania, było własne ciało Pana Jezusa. Tak więc jedyną interpretacją, a właściwie jedynym prawidłowym odczytaniem tego fragmentu jest takie postrzeganie tamtego wydarzenia, że Chrystus stwierdzając: „To jest Ciało moje które za was będzie wydane”, mówił o własnym ciele, które zostało ukrzyżowane. Skoro chleb nie został przybity do krzyża, to nie można traktować chleba dosłownie jako materialne ciało Pana Jezusa, bo chleb nim nie był.
    Podobnie z napojem winogronowym; to nie on został wylany na krzyżu, pod krzyżem, a krew Pana Jezusa.

    Spożywany w czasie Wieczerzy Pańskiej chleb nie jest fizycznym ciałem Jezusa. Podobnie wino, nie jest fizyczną krwią Pana Jezusa.

    Wiemy, że niektórzy ludzie będą się upierać przy niebiblijnej interpretacji pieczywa, że staje się ono - po magicznych ceregielach tzw. duchownego, prawdziwym ciałem Pana Jezusa, gdyż Pan Jezus powiedział odnośnie pieczywa, że to jest Jego ciało.
    Na tej samej zasadzie Kościół Rzymsko-katolicki powinien zająć się budowaniem autostrad w Polsce, gdyż Pan Jezus powiedział: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.” J.14,6. Skoro potrafią z pieczywa zrobić Pana Jezusa, to co z Panem Jezusem jako drogą. Czy należy klękać przed autostradami, drogami szybkiego ruchu, uliczkami osiedlowymi…?
    Tyle że nikt nie wpadnie na taki pomysł, gdyż każdy wie, że Pan Jezus nie mówił o sobie jako o drodze w sensie materialnym, ale On jako droga to tylko symbolika. On jako droga pokazuje, że tak jak można iść drogą: lepszą - gorszą, prostą - krętą, tak można żyć naśladując Pana Jezusa, będąc posłusznym Jego nauce. I o taką drogę chodzi.
    Dla niektórych przeprowadzona powyżej analiza Pisma może się wydawać mało przekonywująca. Dlatego przyjrzyjmy się innym fragmentom Słowa.

    Innymi kontrowersjami są:
    Pozorna zdolność ściągania Syna Bożego z Jego tronu po prawicy Majestatu, żeby co msza latał na ziemię, aby dać się zjeść uczestnikom tzw. komunii świętych.
    Biorąc pod uwagę, że na ziemi jest wiele milionów watykańskich katolików zamieszkujących wszystkie strefy czasowe, to Pan Jezus musiałby wiele milionów razy dziennie wpadać na ziemię, aby dać się zjeść. I co gorsze, musiałby narażać się na następne męki ze strony pobożnych (inaczej) watykańskich katolików, cierpiąc katusze rozpadu w kwasach żołądkowych.
  • CZYM JEST, CZYM NIE JEST WIECZERZA PAŃSKA. cz.3
    Czym jest, czym nie jest Wieczerza Pańska; Cd.
    Poniżej kilka cytatów z Bożego Słowa, które przeczą możliwości transsubstancji
    „Najwyższy jednak nie mieszka w dziełach rąk ludzkich, jak mówi Prorok: Niebo jest moją stolicą, a ziemia podnóżkiem stóp moich. Jakiż dom zbudujecie Mi, mówi Pan, albo gdzież miejsce odpoczynku mego?” Dz.7,48-49.
    W tym fragmencie mamy jednoznaczną informację, że Bóg „nie mieszka w dziełach rąk ludzkich”. A że każde pieczywo, opłatek, jest dziełem rąk ludzkich, to tam Boga nie ma. I na tym właściwie wszelkie dywagacje; czy opłatek, pieczywo, jest Jezusem, czy nie jest, czy staje się ciałem Jezusa, właściwie można by zakończyć. A każdego człowieka twierdzącego, że pieczywo jest Jezusem można potraktować z politowaniem jako bezmyślnego, czy niedorozwoja umysłowego, albo jako świadomego heretyka, zwodziciela, kłamcę żyjącego w kłamstwie i oszukującego innych.
    A co z następnymi cytatami z Bożego Słowa?
    „Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych” Dz.17,24.
    Pieczywo jest produktem rąk ludzkich, tak więc nie może ani być Bogiem, ani nawet Bóg w pieczywie nie będzie mieszkał.
    „Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że Bóstwo jest podobne do złota albo srebra, albo do kamienia, wytworu rąk i myśli człowieka.” Dz.17,29.
    I znowu taka sama informacja: Bóg, Jezus Chrystus, nie jest podobny (nawet nie jest podobny) do rzeczy materialnych, „wytworu rąk i myśli człowieka” a co dopiero twierdzić, że jest wytworem rąk ludzkich. Jak bezmyślnym, albo celowo fałszywym trzeba być żeby twierdzić, iż człowiek na skutek zaklęcia, magii, czy nawet wypowiedzenia tekstu Biblii… ma zdolność zrobić z pieczywa ciało Pana Jezusa Chrystusa?
    Skoro pieczywo, opłatek, jest wytworem rąk człowieka to jaki z tego wniosek? Czy zgodnie z Bożym Słowem opłatek może być, może zostać Jezusem Chrystusem?

    „Widzicie też i słyszycie, że nie tylko w Efezie, ale prawie w całej Azji ten Paweł przekonał i uwiódł wielką liczbę ludzi, mówiąc, iż ci, którzy rękami są czynieni, nie są bogami.” Dz.19,26
    Poganie mieli pretensje do apostoła Pawła, że zdecydowanie stwierdzał, iż rzeczy materialne, produkty człowieka nie są bogami. To jak w takim razie traktować oszusta, który twierdzi, że pieczywo, opłatek, jako uczyniony rękami, może być Bogiem, staje się ciałem Chrystusa?

    Spożywany w czasie Wieczerzy Pańskiej chleb nie może być i nie jest fizycznym ciałem Jezusa. Jezus Chrystus nawet nie mieszka w pieczywie.
    Podobnie wino; nie może być i nie jest fizyczną krwią Pana Jezusa.

    Przytoczone powyżej cztery cytaty z Dziejów Apostolskich 7,48-49; 17,24; 17,29 i 19,26 jednoznacznie stwierdzają, że:

    - !!! Bogiem nie jest żaden materialny przedmiot bez względu na jego pochodzenie,
    - !!! Bogiem nie jest żaden wytwór rąk człowieka. Tak więc skoro żaden przedmiot kultowy nie jest świętością dla Boga, to tym bardziej nie może być Bogiem. I nie powinien być także świętością dla chrześcijanina.
    - !!! Bogiem nie jest też wytwór myśli człowieka np. idea, niebiblijna teologia, filozofia, religia, uczucia, doznania, obrządki, ceremonie, nie mogą być traktowane jako Bóg, i jako wyznacznik wiary.
    - !!! Bóg nie mieszka w czymś, co wyprodukował, co zbudował człowiek. A skoro Bóg nie mieszka w ludzkich produktach, to nie ma Go ani w sanktuariach, ani w zamykanych na klucz kasetkach z pieczywem, ani w złotych, czy rzemieślniczych dekoracjach, galanterii.

    Tak więc nawiązując do polskich zwyczajów możemy zgodnie z Pismem Świętym stwierdzić, że Bóg nie mieszka w żadnym budynku kościelnym, ani w żadnym elemencie galanterii czy dekoracji religijnej. Nawet jeżeli ten przedmiot kultowy jest wykonany ze złota, srebra lub jest pozłacany, posrebrzany, jest zamykany na klucz jako coś drogocennego, albo pokazuje się go ludziom sugerując oddawanie mu czci.
    Boga nie można też zjeść pod fizyczną postacią, gdyż Bóg jest Duchem który jest w niebie.
    A skoro w niektórych kościołach mogą występować różne bogato zdobione przedmioty, to mając świadomość treści Pisma Świętego należy wiedzieć, że oddawanie im czci poprzez
    - !!! klękanie przed nimi, kłanianie się im, jest obrzydliwym grzechem bałwochwalstwa !!!

    Inny w charakterze wymowy fragment także ma odniesienie do fałszywej obietnicy obecności Chrystusa: „Wtedy jeśliby wam ktoś powiedział: „oto tu jest Mesjasz” albo: Tam”, nie wierzcie! Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych. Oto wam przepowiedziałem. Jeśli więc wam powiedzą: Oto jest na pustyni – nie chodźcie tam! „oto wewnątrz domu”, nie wierzcie! Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a jaśnieje aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego.” Mt.24,23-27. Nie wierzcie, że opłatek staje się Panem Jezusem!

    W języku Biblii jest wiele informacji nieraz wyglądające na wewnętrznie sprzeczne.
    Np: Raz jak choćby te, że Pan Jezus wstąpił do nieba aby przygotować zbawionym mieszkania J.14,2-3 „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.”
    Drugie określenie miejsca pobytu Pana Jezusa po wniebowstąpieniu, to zasiadanie w niebie po prawicy Majestatu: Hbr.8,1 „Sedno zaś wywodów stanowi prawda: takiego mamy arcykapłana, który zasiadł po prawicy tronu Majestatu w niebiosach,” zobacz też: Hbr.1,3;13; 10,12; 12,2; IP.3,22.
    Dwa: Jednocześnie Pan Jezus obiecuje swą stałą obecność pośród ludzi: Mt.28,20 „Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».”
    Widział ktoś Pana Jezusa spacerującego po mieście…? A skoro On nie kłamał, to ta kontrowersyjna obietnica jednoczesnego pobytu Pana Jezusa w niebie jak i na ziemi musi być prawdziwa.
    I rzeczywiście, ta stała obecność Pana Jezusa Chrystusa pośród ludzi realizuje się zgodnie z J.16,7-15 „Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu - bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś - bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie - bo władca tego świata został osądzony. Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.”
    Jak wiemy, zesłanie Parakleta, Pocieszyciela J.14,16; niewidzialnego Ducha Prawdy J.14,17; wprowadzający we wszelką prawdę J.16,13; Pocieszyciela, Ducha Świętego J.14,26; Pocieszyciela przekonywującego o grzechu, sprawiedliwości i o sądzie, J.16,7, nastąpiło w dniu Pięćdziesiątnicy i trwa do dzisiaj pośród ludzi; zgodnie z obietnicą Pana Jezusa: „«Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać.” J.14,23
    Tak więc Pan Jezus z jednej strony jest w niebie w naszych sprawach jako nasz pośrednik do Boga ITym.2,5 szykujący dla nas tam miejsce pobytu u Boga, a także sprawuje władzę zasiadając na tronie po prawicy Majestatu. Jednocześnie jest obecny pośród ludzi w działającym Duchu Świętym.
    Mamy to także potwierdzone w powtórzeniu zapowiedzi obecności Pana Jezusa pośród ludzi; Mt.18,20 „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».” Pan Jezus Chrystus jest pośród ludzi, a nie w jakimś przedmiocie. Wystarcza zgromadzenie ze względu na Pana Jezusa Chrystusa.

    Boże Słowo zapowiada, że Pan Jezus Chrystus powróci kiedyś na ziemię. Ale nie jako opłatek, ale jak błyskawica. Błyskawica jest widzialna, działa z mocą, ale jest nieuchwytna, nie do skonsumowania. Błyskawica może coś zdziałać, ale jest nie do opanowania przez człowieka. Człowiek nie jest w stanie zapanować w sposób kontrolowany nad błyskawicą, ani nie może wywołać jej w naturze w sposób kontrolowany. Za wyjątkiem stosunkowo ograniczonych eksperymentów.
    Podobnie człowiek nie może wywołać powtórnego przyjścia Pana Jezusa i nie może nad nim zapanować w sposób kontrolowany. Dlatego twierdzenie, że można Pana Jezusa najpierw sprowadzić na ziemię odrywając Go z tronu po prawicy Majestatu, następnie skompresować do postaci opłatka, a później go zjeść, a pozostałe nie skonsumowane Jezusy Chrystusy (każdy opłatek to oddzielny jeden Pan Jezus, czy wszystkie razem w jednym kielichu to jeden Pan Jezus?) upakować Go, Je? … do „oto wewnątrz domu” do tabernakulum, jest czystym nonsensem. I to nie dlatego, że przekracza to ludzką wyobraźnię, ale dlatego, że tak mówi Boże Słowo.

    Teologia Watykanu o zdolności księży do skompresowania Wszechobecnego, Wszechmocnego Boga do postaci opłatka jest nielogiczna i tym bardziej nieprawdopodobna, niemożliwa, gdyż sam Pan Jezus Chrystus zapowiadał, że ludzie zaczną mieć fałszywe wyobrażenie o Jego obecności na skutek znaków i cudów czynionych przez fałszywych mesjaszy i fałszywych proroków..
    Dzisiaj nie ma jakiś szczególnych nadprzyrodzonych przesłanek świadczących o materialnej obecności Pana Jezusa Chrystusa na ziemi, a mimo to ludzie dają się nabierać na Jego rzekomą obecność w pieczywie. I to pomimo ostrzeżeń Bożego Słowa o możliwości pojawienia się ludzi głoszących fałszywe nauki, obietnice i czyniących nawet cuda.
    Jak niewielu ludzi potrafi podejść do tych fałszywek trzeźwo, analitycznie i odrzucić kłamstwo? A to nie ostateczny poziom odstępczej, zwodniczej manipulacji. Jeszcze pojawią się zwodziciele: „fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych.” dysponujący nadnaturalnymi możliwościami.
    Czy oprą się przyszłym fałszywym prorokom ludzie, którzy dzisiaj nie potrafią odrzucić kłamców przekręcających Boże Słowo?
    Czy oszuści którzy podpierają się manipulacją, ludzkimi autorytetami przywódców religijnych, czy organizacji kościelnych, sztuczkami, fałszywymi cudami, czy tacy ludzie i ich propaganda jest odrzucana, czy raczej ludzie bezkrytycznie podążają za oszustwami sprzecznymi z Bożym Słowem?
    Dziwne że ludziom łatwiej uwierzyć w fałszywą doktrynę, niż w prawdę Bożego Słowa!
    Jak stanowcze ma być oparcie się chrześcijan na Piśmie Świętym świadczą słowa Pana Jezusa, że mogą się nawet pojawić autentyczni cudotwórcy, aby odwieść ludzi od posłuszeństwa Bożemu Słowu i zachęcać będą do uprawiania fałszywego życia sprzecznego z wolą Boga.
    I pomimo, że w przypadku fałszowania teologii Wieczerzy Pańskiej łatwo te oszustwa zdemaskować, to większość ludzi i tak ulega presji zwodzicieli, kłamców i oszustów, i bezmyślnie podąża za oszukanym tłumem.
    Który oszukiwany dotąd rodzic, gdy przeczyta to opracowanie - demaskujące fałszywych kapłanów przekręcających Słowo Boże, nie pozwoli się więcej manipulować i odstąpi od fałszerzy? Okazuje się, że pomimo iż odstępstwa są łatwe do zweryfikowania to jednak bezmyślność tzw. duchownych i laikatu jest prawie nieograniczona.
    I co najbardziej tragiczne, to że:

    deptanie w Polsce przesłania Biblii jest postrzegane jako pobożność.

    Gdy Bóg chce kogoś ukarać, to co mu zabiera?

    Pamiętam, gdy kilka lat temu przechodziłem w maju koło kościoła - fary i wszedłem do środka dla ochłody. W tym czasie dzieci zebrane z przodu budynku kościelnego były zawiadywane przez zakonnicę. I pod koniec tych religijnych manewrów zakonnica powiedziała, żeby dzieci uklękły i pożegnały Pana Jezusa zamkniętego w tabernakulum.
    Po pierwsze; okłamała dzieci, gdyż Pan Jezus nie da się żadnej szamance zamknąć do pudełka. W przeciwnym wypadku znaczyłoby to że Biblia kłamie (Dz.17,24).
    A po drugie; wyglądałoby to tak, że grzeszny człowiek ma zdolność do uwięzienia swojego Stwórcy w więzieniu i to w ciasnocie nawet nie połowy metra sześciennego. A w razie zachcianki przychodzi, otwiera drzwi więzienia i pozwala Panu Jezusowi Chrystusowi trochę „polotać” na wolności, albo dostarcza Go na zjedzenie.

    Przecież to totalna niebiblijność!

    Po trzecie; następnym nonsensem jest (teoretyczne) zgodzenie się z głupotkami zakonnicy (o możliwości więzienia Pana Jezusa). Wtedy jej zachęta do uklęknięcia i pożegnania Pana Jezusa zamkniętego w tabernakulum oznaczała ni mniej, ni więcej jak to:
    A teraz dzieci idźcie w osamotnieniu bez Boga, bez Jezusa. Po pierwsze dlatego, że został On unicestwiony w odmętach kwasów żołądkowych, a po drugie dlatego, bo my zostawiamy Go u siebie pod zamknięciem w areszcie.
    A później dziwić się Rzymskim-katolikom że już od dziecka, od pierwszych dni po pierwszej komunii żyją jak bezbożnicy i są odsuwani od Boga. I żyją w taki sposób bez Boga, jakby Boga w ich życiu nie było. Bo do Boga są dopuszczani na godzinę tygodniowo, a następnie każe się im pożegnać Boga do następnej wizytacji uwięzionego w tabernakulum Pana Jezusa. Pod warunkiem, że funkcjonariusz zawiadujący kluczami więziątka otworzy drzwiczki zamknięcia i wypuści Jezusa posiadającego ciało o konsystencji pieczywa.
    Jaka teologia, taki bezsensowny sens. Jaka praktyka, takie owoce powszechnej bezbożności.
  • CZYM JEST, CZYM NIE JEST WIECZERZA PAŃSKA cz.4
    Czym jest, czym nie jest Wieczerza Pańska; Cd.

    Zagadnienie traktowania wina jako dosłownej krwi.
    W Piśmie Świętym jest wyraźny, jednoznaczny, stanowczy zakaz spożywania krwi: „lecz napisać im, aby się wstrzymywali od pokarmów ofiarowanych bożkom, od nierządu, od tego, co uduszone, i od krwi.” Dz.15,20. Jak widzimy ten zakaz został spisany przez apostoła Łukasza już po wniebowstąpieniu Pana Jezusa.

    Jak w takim razie pogodzić biblijny nakaz spożywania wina, które po zabiegach magicznych księdza staje się niby dosłowną krwią, gdy jednocześnie obowiązuje zakaz spożywania krwi?

    W tym przypadku w Kościele rzymsko-katolickim najbardziej nieposłuszni Słowu Bożemu są księża, którzy jedynie sobie przypisują prawo do spożywania wina, które wg teologii Watykanu staje się krwią. I to odstępstwo od Bożego Słowa - które jest grzechem, nieposłuszeństwem Bogu, funkcjonariusze Watykanu uprawiają wbrew poleceniu: „lecz napisać im, aby się wstrzymywali od pokarmów ofiarowanych bożkom, od nierządu, od tego, co uduszone, i od krwi.” Dz.15,20;29, IM.9,4; IIIM.1,17; 17,10. Zakazy spożywania krwi Bóg ogłaszał wielokrotnie i to od Io Księgi. Mojżeszowej.
    Jeżeli zgodzimy się z teologią, interpretacją Watykanu, to każdy ksiądz, tzw. biskup, kardynał, papież, odprawiając mszę, tzw. świętą, to spożywając przemienione w krew wino - grzeszy za każdym razem. W takim przypadku każda msza tzw. święta jest publicznym popełnianiem grzechu przez odprawiacza spożywającego krew.
    Można przypuszczać, że dla większości czytających ten temat odstępstwo księży wydaje się tak nieprawdopodobne, że możecie posądzać mnie o jakieś naciągane czepianie się. Sprawdźcie sami; jak się sprawy mają?

    Następną kontrowersją są słowa samego Pana Jezusa Chrystusa Mt.26,27-29: „Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: «Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. Lecz powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z tego owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę z wami nowy, w królestwie Ojca mojego».” Mt.22,18 „albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże».”
    Kto zauważył, że Pan Jezus zapowiada, że nie będzie pił krwi?
    Nie będzie pił krwi?
    Nie!
    On zapowiedział, że nie będzie pił z owocu winnego krzewu. Słowa Pana Jezusa jednoznacznie wskazują na sok z winogron, czy ewentualnie wino jako składową Wieczerzy Pańskiej, a nie na krew.

    Innym zagadnieniem jest teologia tzw. mszy świętej, która jest rzekomo bezkrwawą ofiarą. Jeżeli przedstawiona definicja tzw. mszy świętej jako bezkrwawej ofiary wydaje się nieprawdziwą, to sam zadaj przy okazji pierwszemu lepszemu księdzu pytanie: Czy msza święta jest bezkrwawą ofiarą, i najlepiej poproś go, aby ci to wyjaśnił. Albo dla oszczędności czasu:

    Próbę oddania istoty Mszy św. owocnie podjęło Magisterium Kościoła na Soborze Trydenckim, jednym z najbogatszych w historii Kościoła w ilość i precyzję orzeczeń dogmatycznych i doktrynalnych.
    Głównie na sesji XXII, 17 września 1562 r. wyłożono naukę, z której wynika, że:
    1. W Mszy dokonuje się prawdziwa i właściwa ofiara (sacrificium verum et proprium) - bezkrwawa ofiara Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa.
    2. Ofiara eucharystyczna i Ofiara Krzyża są tożsame ze względu na dary ofiarne i właściwego kapłana-ofiarnika, Chrystusa, zaś różne ze względu na rodzaj i sposób ofiarowania.
    3. Ofiara Mszy jest przedstawieniem (representatio), pamiątką (memoria) i zastosowaniem (aplicatio) ofiary krzyżowej Chrystusa. Nie jest to zwykłe wspomnienie, lecz sacrificium verum et proprium [DS 1739-1743].

    Wyjaśnieniem Mszy zajmowała się również teologia potrydencka i nowożytni teologowie. Oto kilka krótkich definicji:
    Ks. M. Sieniatycki: „Msza św. jest to bezkrwawa ofiara Nowego Testamentu, w której ofiaruje się Bogu Ciało i Krew Jezusa Chrystusa pod postaciami chleba i wina”.
    P. kard. Gasparri: „Msza św. jest prawdziwą i właściwą ofiarą Nowego Zakonu, bo Jezus Chrystus zastąpiony przez kapłanów, ofiaruje w niej Bogu Ojcu w sposób bezkrwawy swoje Ciało i Krew pod postaciami chleba i wina”.
    Ks. Fr. Pouget: „Msza św. jest to ofiara Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa, którą tenże Jezus Chrystus i Kościół ofiaruje (Jego) Bogu przez posługę kapłanów pod postaciami chleba i wina na dalsze jakoby przedłużenie i wyobrażenie Ofiary Krzyżowej”.
    Ks. W. Granat: „Msza św. jest niekrwawą ofiarą Ciała i Krwi Chrystusa, który się ofiaruje pod postaciami chleba i wina przez kapłanów w imieniu Kościoła i wraz z Kościołem na przedłużenie i wyobrażenie Ofiary Krzyżowej.” [W. Granat, Dogmatyka katolicka, t. VII, cz. 1, s. 399, Lublin 1961]

    Jeżeli jak wynika z teologii Watykanu: „Msza święta jest niekrwawą ofiarą Ciała i krwi Chrystusa” to jaką ma wartość ta niby ofiara w świetle Bożego Słowa Hbr.9,22: „I prawie wszystko oczyszcza się krwią według Prawa, a bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia [grzechów].”
    Widzimy, że bezkrwawa ofiara mszy nie daje odpuszczenie grzechów, dlatego że jest bezkrwawa.
    Wniosek zgodny z Pismem Świętym może być jeden:

    !!! Każda msza tzw. święta jest niebiblijną herezją i sprzeczną z Bożym Słowem, fałszywą ofiarą !!!

    W porównaniu do dokonanej jednorazowej ofiary Pana Jezusa Chrystusa, - wystarczająco skutecznej, jakiekolwiek późniejsze ofiary są bezsensowne, gdyż takowa została już złożona i wykonana. Wszelkie następne ani nic nie dodają, ani nic nie naprawiają, nie ulepszają, bo tamto dzieło ofiary już się wykonało J.19,28-30: „Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: «Pragnę». Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Wykonało się! I skłoniwszy głowę oddał ducha.”. I jest to podsumowane: „…dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu” Hbr.1,3
    Pan Jezus Chrystus mógł zasiąść po prawicy Majestatu, gdyż dokonał dzieła oczyszczenia z grzechów, które było najważniejszym Jego dziełem na ziemi. Sam to stwierdził w ostatnich sekundach swojego życia „Dokonało się” J.19,30, i gdy zakończył swe zadanie - umarł.

    Innym prawie kabaretowym wymiarem jest msza, tzw. święta, która polega na składaniu bezkrwawej ofiary przez tzw. kapłana – księdza, lub innego zawodowca (np. zakonnika, księdza, hierarchę) Krk.
    Nowy Testament mówi o kapłanach Starego Testamentu „Każdy bowiem arcykapłan spomiędzy ludzi brany, dla ludzi jest ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy. Może on współczuć tym, którzy nie wiedzą i błądzą, ponieważ sam podlega słabości. I ze względu na nią powinien tak za lud, jak i za samego siebie składać ofiary za grzechy.” Hbr.5,1-3.
    Jak widzimy, rolą kapłanów Starego Testamentu było przynoszenie spraw ludzi przed Boga.

    O likwidacji kapłaństwa Starego Testamentu czytamy: „Zostaje przeto usunięte poprzednie Prawo z powodu swej słabości i nieużyteczności. Prawo nie doprowadziło niczego do pełnej doskonałości, a było wprowadzeniem lepszej nadziei, przez którą zbliżamy się do Boga. Tym bardziej, iż stało się to nie bez złożenia przysięgi. Gdy bowiem tamci bez przysięgi stawali się kapłanami.” Hbr.7,18-20.

    „Ten właśnie przez przysięgę Tego, który do Niego powiedział: Poprzysiągł Pan, a nie będzie żałował: Ty jesteś kapłanem na wieki.
    O tyle też Jezus stał się poręczycielem lepszego przymierza. I gdy tamtych wielu było kapłanami, gdyż śmierć nie zezwalała im trwać przy życiu, Ten właśnie, ponieważ trwa na wieki, ma kapłaństwo nieprzemijające. Przeto i zbawiać na wieki może całkowicie tych, którzy przez Niego przystępują do Boga, bo wciąż żyje, aby się wstawiać za nimi. Takiego bowiem potrzeba nam było arcykapłana: świętego, niewinnego, nieskalanego, oddzielonego od grzeszników, wywyższonego ponad niebiosa, takiego, który nie jest zobowiązany, jak inni arcykapłani, do składania codziennej ofiary najpierw za swoje grzechy, a potem za grzechy ludu. To bowiem uczynił raz na zawsze, ofiarując samego siebie. Prawo bowiem ustanawiało arcykapłanami ludzi obciążonych słabością, słowo zaś przysięgi złożonej po nadaniu Prawa, [ustanawia arcykapłanem] Syna doskonałego na wieki.” Hbr.7,24-28.

    Widzimy, że starotestamentowi kapłani z powodu własnych grzechów codziennie musieli najpierw składać ofiary za samych siebie, a dopiero później mogli składać ofiary za lud.
    Idąc tym tokiem myślenia współcześni niby kapłani - aby ich odprawianie mszy tzw. świętej - która jest rzekomą bezkrwawą ofiarą, miało sens, powinni najpierw odprawić mszę tzw. świętą za samych siebie jako rzekomą bezkrwawą ofiarę (przy pustym kościele) aby dopiero później być uprawnionym do odprawiania mszy tzw. świętej jako rzekomą bezkrwawą ofiarę za członków swego kościoła.
    Tyle, że przy takim podejściu, potraktowaniu ofiary Pana Jezusa staje się Jego ofiara niepotrzebna. Wielokrotne składanie ofiar mszy tzw. świętej - przez księży, wskazuje, że tzw. kapłani codziennie podkreślają swoimi rzekomymi ofiarami, że tamta ofiara Pana Jezusa była niedoskonała, niewystarczająca. Albo była wystarczająca, doskonała, tylko ci fałszywi kapłani tego nie uznają.

    Który ksiądz, kardynał, papież odważy się powiedzieć, stwierdzić, że ofiara Pana Jezusa była niewystarczająca? Nie powiedzą tego? Tyle że swoim postępowaniem wykazują, że nie uznają doskonałej i wystarczającej ofiary Pana Jezusa Chrystusa.
    A jeżeli była wystarczająca, to po co składać te nonsensowne, codzienne tzw. bezkrwawe ofiary mszy tzw. świętej?

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031