Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
414 postów 315 komentarzy

Superklaster

Romuald Kałwa - Polak

Zmarł ksiądz Piotr Pawlukiewicz

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dziś w nocy odszedł do Domu Pana ks. Piotr Pawlukiewicz, duszpasterz, słynny homileta i rekolekcjonista. Jego homilie przyciągały do kościołów tłumy. Wieczny odpoczynek racz Mu dać, Panie

- oznajmił rzecznik Archidiecezji Warszawskiej ks. Przemysław Śliwiński.

 

Okropna wiadomość. Totalne zaskoczenie. Był wybitnym kaznodzieją, tak innym niż wielu, jakby nieobecnych księży, o których grzechach sporo mówił. 

 

WIECZNY ODPOCZYNEK RACZ DAĆ MU PANIE. Już jesteś u Boga księże Piotrze. Byłeś moim ulubionym kaznodzieją. Czuję się, jakby mnie było mniej.

 

Ostatnio ksiądz wyglądał na schorowanego, ale ...

 

Byłeś jednym z najlepszych. Twoje nauki, przemyślenia życiowe, zostaną z Nami Na zawsze.

 

Ksiądz Piotr Pawlukiewicz 10 kwietnia skończyłby 60 lat. 10 kwietnia...

 

Rzecznik Archidiecezji Warszawskiej ks. Przemysław Śliwiński:

 

Pogrzeb ks. Piotra #Pawlukiewicz.a odbędzie się 25 marca o godz. 11 w kościele Nawiedzenia NMP w Warszawie. Z uwagi na stan pandemii, uroczystości będziemy transmitowali na stronie

 

@archwwa - https://twitter.com/archwwa

 

oraz

@Stacja7pl - https://twitter.com/Stacja7pl

 

 

KOMENTARZE

  • @
    Zasnął i wstanie na sąd Chrystusa.

    Do żadnego Pana nie poszedł.
    Jedynie tchnienie wraca do Stwórcy, to coś co ożywia materię.
  • Bóg zapłać
    za wyodrębnienie tej informacji tutaj w formie postu. Doprawdy, potrzebnego. Od siebie dodam to, co powiedziałem kilka chwil wcześniej w innym wątku.

    Pamiętam jak mnie nawrócił. To mój drugi drogowskaz, po ks. Indrzejczyku, który z kolei pod Smoleńskiem zginał...

    ...

    Sursum corda!
  • Był słynnym duszpasterzem i rekolekcjonistą. "Jego homilie przyciągały do kościołów tłumy"
    Dziękujemy za Bożą radość która płynęła z kazań, za żołnierską kanapkę taty …za "Ty Żydzie" siostry zakonnej …za "ludzie! módlcie się za mnie, niegrzecznego chłopczyka..Kto zna kazania ks. Pawlukiewicza ten wie o co chodzi: "Ty, wal w te druty, bo jak ty nie walniesz, to ja walnę".

    Przypominam jedno z kazań ks. Piotra:

    https://youtu.be/AzguB2WBFD4
    Jeden z niewielu kapłanów który przyciągał tłumy jednocześnie zachowując skromność i ortodoksję. Teraz potrzeba księdzu naszej pomocy, KORONKI DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO! Dziękuję dobremu Bogu, że mieliśmy takiego kapłana - zostały wspaniałe homilie w internecie. Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie…Niech Aniołowie zawiodą Go do Raju. Boże, jak żal, jak bardzo żal. Za szybko dobrzy odchodzą. Kochany Księże, módl się za nas, za Polskę, za świat cały. Dziękuję Księże Piotrze. Dzięki Tobie odkryłem Pana Boga na nowo. Odpoczywaj w Pokoju!
  • @DelfInn 13:56:18
    W życiu czasem trzeba się nawrócić parę razy.

    Skąd wiadomo jak wiele razy? Z pomocą Ducha Pocieszyciela. Niestety nikt nie ma gwarancji że nie zboczy z wyznaczonej ścieżki. Są różne okoliczności, są prześladowania a czasem by człowiek mógł odeprzeć prześladowców chce nie chce musi im wykrzyczeć pewne treści.

    Moja była dziewczyna, bardzo miła i o wysokim stopniu kultury osobistej, gdy jej jakiś ,,pan" który naprawiał samochód a rurę wydechową prawie jej do pokoju wsadził (parter podwórko kamienic) i odpalał raz po raz samochód i grzeczne prośby nie pomagały, to w końcu dziewczyna nie wytrzymała i posłała trochę wyrazów bardzo głośno krzycząc. Dopiero to poskutkowało na ,,pana".

    Łamiesz pierwsze przykazanie z Dekalogu (którego przykazania nie ma w katechizmie), to na pewno jeszcze nie ta droga. Bo zbyt wygodna i równa jest, dla ciebie. A tu trzeba wąską i wyboistą ścieżką iść. To co u góry napisałem to własne te wyboje. Rozum dostałeś to myśl, nie odprężaj się!

    Drugie przykazanie też łamiesz, ale tam w katechizmie zostały bóstwa przestawione, z ,,obok" do ,,przed". Co za człowiek za to odpowiada, to już dziś nikt Ci nie powie, bo nie wie. Jest to jest i ,,tak ma być".

    Że będzie trudniej niż jest obecnie. A dlaczego w świecie na którym panuje książę ciemności miało by być ,,lekko łatwo i przyjemnie ". Z drugiej strony Duch Pocieszyciel pomaga, i czasem jest łatwiej, czasem trudniej. Lecz pomoc jest realna i przyzwyczajenie umysłu do niej, to jest dość trudna i nieoczywista rzecz. Pozbycie się niedowiarstwa jest szokiem dla człowieka.
  • @Oracz 14:22:04
    Bóg zaplać za serce i czas i słowa i myśli mi poświęcone i pochylenie się nad mą nędzą. I do tego publicznie. To naprawdę przekracza wszelkie granice...
    Nie ustawaj.

    Sursum corda!
  • @DelfInn 14:37:56
    Są dwa rodzaje nauki (jak chodzi o religię): ludzka, i ta od Boga. Ludzka nauka znajduje się w samej Biblii! A ona prowadzi na manowce. A jakże mogło stać się inaczej biorąc pod uwagę fakt, że książę świata to szatan?

    No więc w Biblii TEŻ znalazła się nauka szatańska. Jej sposób umieszczenia jest perfidny. Znajduje się ona na końcu Biblii, na końcu NT! Jest to przepowiedziane przez Chrystusa, i nawet zniwelowane przez proroctwo które otrzymał Apostoł Jan.

    19 lat z Biblią prawie codziennie. Studia u różnych (także i katolickich!) wykładowców. Konfrontacja (badanie) Pism. Wiele próśb do Boga o rozum. Taka jest to PRACA.

    A teraz mogę grunt przygotowywać pod sianie. Przez lat 15 siedziałem ciuchutko! Nie tak jak tutejsi ,,nauczyciele".
    A jej wynikami dziele się z wami, pochłoniętymi tradycją i ludzkimi wydumkami.

    Do domu Ojca ksiądz nie poszedł, tylko do dziury w ziemi. Tej ziemi.
  • @Wszyscy
    Sprawdź z Biblią czy Cię czasem nie oszukałem (co do przykazań Dekalogu) a wtedy odpowiednio mi podziękujesz. Gdybym skłamał.

    NIKOMU nie wierz na słowo honoru, ale bierz Biblię i sprawdzaj!
  • @DelfInn 13:56:18 Ks. Pawlukiewicz od lat zmagał się z chorobą Parkinsona. Zmarł w wieku 60 lat.
    Ulubieniec nie tylko studentów, którzy na jego kazania przychodzili tłumnie do warszawskiego kościoła św. Anny, czy św. Krzyża.

    Jego kazania trafiały do najbardziej zatwardziałych serc. Był autorem kilkunastu książek:

    Kazania radiowe 1992–2002
    Kazania radiowe 2003–2009
    Bóg dobry aż tak? O Bożym miłosierdziu myśli kilka
    Porozmawiajmy spokojnie o tych sprawach
    Porozmawiajmy spokojnie o... księżach
    Porozmawiajmy spokojnie o... starości
    Z młodzieżą spokojnie o... wolności
    Po co bierzmowanie?
    Z rodzicami spokojnie o młodzieży. Z młodzieżą spokojnie o rodzicach
    Aleksander Fedorowicz. Po prostu ksiądz
    Rozważanie Drogi Krzyżowej. Trzy homilie na uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego
    Dzieciom o sakramencie pojednania.
    Dzieciom o mszy świętej.
    Choć jego dorobek jest naprawdę pokaźny, a nagrane kazania szeroko dostępne w internecie, pragniemy przypomnieć jedno z nich. Wyjątkowe, bo dotyczące śmierci.

    Niech te słowa śp. księdza Piotra zapadną nam wszystkim głęboko w serca:

    Jezus mówi: wszystkie pocieszenia, wszystkie ziemskie źródła naszej dumy - iluzoryczne, czy faktyczne - to się wszystko kiedyś zawali. Na Sądzie staniemy nadzy, bez dyplomów i kont. I rozmowa z Panem Bogiem będzie krótka: czy miłowałeś, czy kochałeś, czy byłeś pokorny. Czy potrafiłeś powiedzieć do kogoś "przepraszam cię". Czy potrafiłem powiedzieć "masz rację, ja się pomyliłem", "proszę mi pomóc". Tyle ludzi nie potrafi tego słowa powiedzieć i umierają - stojąc. Alkoholicy, narkomani, małżonkowie, którzy się pokłócili (...) Czy walczyłeś z grzechem? O to będzie nas Bóg pytał, Światłość, w której staniemy.

    Wszystko się spali. Nie trzeba być specjalistą od fizyki, żeby wiedzieć, że gwiazdy mają taką temperaturę, że cobyśmy w taką gwiazdę nie wrzucili, wszystko spłonie. Jedna rzecz nie spłonie (...) Gdybyśmy do gwiazdy zbliżyli ogień, on nie zginie. Gwiazda ten ogień przejmie, pochłonie, ale on nie zgaśnie! Bóg jest taką miłością.

    Jedna rzecz jest pewna: śmierć. Może ktoś z państwa się rozchoruje, może nie, może ktoś z państwa będzie miał wypadek, może nie będzie miał wypadku, może ktoś z państwa awansuje, może nie awansuje - nie wiadomo. Ale to, że wszyscy umrzemy, jest pewne. I o tym zapominamy. Ludzie sięgają w przyszłość do emerytury (...) Temat śmierci jest tematem tabu.

    Czym będzie śmierć? Ścinaniem drzew (...) My się na zewnątrz nie różnimy uczynkami. Jutro wstaniemy rano, umyjemy zęby, wypijemy kawę, zjemy kanapeczkę (...) Praktycznie identyczne rzeczy robimy, ale w sercach jesteśmy bardzo różni. Mamy serca pochylone. Człowiek do czegoś dąży, do czegoś się nagina. To może być grzech, erotyka, pożądliwość. Drugi się nagina do tego, żeby być ważnym, żeby rządzić innymi, trzeci się nagina do tego, aby błyszczeć. Ale ktoś może się naginać do Boga. Stara się w życiu duchowym. I przyjdzie Pan Bóg na Sądzie Ostatecznym i zetnie drzewo. I każdy poleci w stronę, w którą się naginał. Każdy z nas ma w sercu przegięcie. Mamy różne pragnienia. I Pan Bóg to wszystko spełni - już zaraz będziesz w tym błocie, ku któremu się naginałeś przez lata!

    Nieudolni kandydaci na świętych, którzy o Chrystusa się starali (naprawdę był On dla nich najważniejszy, choć nie udało się żyć zawsze w jakiejś formie duchowej), wpadną w ramiona Chrystusa. Specjaliści od nienawiści, od zacięcia, od zadawania bólu innym, wpadną w tę swoją śmierdzącą satysfakcję, że "jestem kimś". I zostaną kimś przez małe "k".

    Mamy skarb - czas. Ci, co są w czyśćcu, oddaliby cały majątek, by wrócić tu na jedną spowiedź, jeden dzień postu, by powiedzieć jedno "przepraszam".

    https://youtu.be/PyUJkTOrSiA


    Ps...Wiem, że ks Piotr ma teraz lepiej i nie cierpi ....ale za wcześnie Dobry Boże go zabrałeś od nas. Ogromny żal. Mam nadzieję, że będę mógł kiedyś na tamtym Świecie porozmawiać z księdzem Piotrem .Walczyłeś ks Piotrze o to abyśmy w jak największym gronie spotkali się w niebie - mam wielką nadzieję, że tam dojdę do swej tragicznie zmarłej ukochanej Małżonki i będę się też z Nią Tobą radował. Najświętszy Panie, wszechmogący Ojcze i wieczny Boże, w Jezusie Chrystusie, Synu Twoim, jaśnieje nam nadzieja zbawiennego zmartwychwstania. Wprawdzie przygniata nas silnie konieczność śmierci, jednak podnosi nas na duchu obietnica przyszłej nieśmiertelności. Wierzącym w Ciebie, Panie, życie nie może już być odebrane, będzie ono tylko inaczej ukształtowane, gdy rozpadnie się w proch dom ziemskiego pielgrzymowania - będzie dla nas przygotowana w niebie wieczna ojczyzna. O Boże, uczyń życiodajną nadzieję w naszych sercach i dozwól, by ona pocieszyła nas w cierpieniu, którym jesteśmy nawiedzeni. Przygotuj i nas przez Ducha Świętego na ten wielki dzień chwały, gdy wskrzesisz wszystkich zmarłych, oraz dopomóż nam stanąć przed Twoim obliczem wraz ze wszystkimi miłującymi Cię, którzy nas wyprzedzili. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen. Amen.
  • @Oracz 14:22:04
    PIERWSZE PRZYKAZANIE DEKALOGU (część I)

    „Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! (...). Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył” (Wj 20, 2-5) "Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz" (Mt 4,10).

    Wprowadzenie

    Pierwsze przykazanie: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” nakłada obowiązek stawiania Boga na pierwszym miejscu w naszym życiu. Tego Boga mamy poznać przez wiarę, Jemu w pełni zaufać i umiłować Go przez wypełnianie Jego woli wyrażonej w przykazaniach.

    Pierwsze przykazanie zakazuje grzechów przeciwko wierze, czyli zaniedbywania pogłębiania wiary, niewiary, wątpienia, ateizmu i agnostycyzmu.

    Przykazanie to zabrania też grzechów przeciwko nadziei, tzn. zuchwałej nadziei, rozpaczy, dążenia wyłącznie do celów ziemskich.

    Pierwsze przykazanie zakazuje grzechów przeciwko miłości Bożej czyli: obojętności, niewdzięczności, oziębłości, lenistwa duchowego, nienawiści do Boga.

    Oprócz wiary, nadziei i miłości pierwsze przykazanie przypomina o obowiązku służenia jedynemu Bogu. Służba ta wyraża się przez adorację, modlitwę, ofiarę, składanie Bogu przyrzeczeń i ślubów, które mają być wypełnione.

    Potępionymi przez pierwsze przykazanie grzechami przeciwko służeniu jedynemu i prawdziwemu Bogu jest: zabobon, bałwochwalstwo, wróżbiarstwo, praktyki magiczne, kuszenie Boga, świętokradztwo, symonia.

    A) Pierwszeństwo Boga w naszym życiu

    "Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz" (Mt 4,10). Bez przerwy mamy pamiętać, że Bóg jest naszym Panem i Bogiem. Jego mamy postawić na pierwszym miejscu w naszym życiu. On na to zasługuje, gdyż jest Istotą Najwyższą, naszym Stwórcą, który ciągle wyprowadza nas z niewoli grzechu i prowadzi do prawdziwej ziemi obiecanej, którą jest niebo.

    Całe otaczające nas stworzenie oraz sumienie powinno nam przypominać o naszym Stwórcy, Panu i Bogu, i wzywać nas do wypełniania tylko Jego woli.

    «"Ja jestem Panem, twoim Bogiem". Nie ma chwili dnia, kiedy by to słowo nie brzmiało i nie było ujawniane przez głos i palec Boży. Gdzie? Wszędzie... Wszystko je wciąż powtarza. Od trawy aż po gwiazdę, od wody po ogień, od wełny po pokarm, od światła po ciemności, od zdrowia po chorobę, od bogactwa po biedę. Wszystko mówi: "Jam jest Pan". To dzięki Mnie to masz. Jedna z Moich myśli daje ci to, inna to odbiera. Nie ma potężnej armii ani obrony, która pozwoliłaby ci umknąć przed Moją wolą". Ona woła w głosie wiatru, śpiewa w szumie wody, rozszerza się w zapachu kwiatów. Ona uderza szczyty gór. Szemrze, mówi, wzywa, krzyczy w sumieniach: "Ja jestem Panem, twoim Bogiem".

    Nigdy o tym nie zapominajcie! Nie zamykajcie waszych oczu, uszu, nie tłumcie waszego sumienia, by nie słyszeć tego słowa. Ono przecież istnieje. Nadchodzi czas, kiedy to słowo przychodzi, wypisane ognistym palcem Boga na murze sali biesiadnej lub na rozwścieczonych falach morskich, na roześmianych wargach dziecka lub na bladym [obliczu] starca, który wkrótce umrze, na pachnącej róży lub w odorze grobu. Nadchodzi czas, kiedy - w upojeniu winem i radościami, w wirze spraw, w spoczynku nocy, w samotnym spacerze - podnosi się głos i słowo mówiące: "Jam jest Pan, twój Bóg". Nic go nie doprowadzi do zamilknięcia: ani to ciało, które pożądliwie całujesz, ani ten pokarm, który żarłocznie połykasz, ani złoto, które gromadzi twa chciwość, ani posłanie, na którym pozostajesz leniwie, ani cisza, ani samotność, ani sen.

    "Ja jestem Panem, twoim Bogiem", Towarzyszem, który cię nie porzuca, Gościem, którego nie umiesz przepędzić. Jesteś dobry? Oto wtedy Gość i Towarzysz jest dobrym Przyjacielem. Jesteś zepsuty i winny? Oto Gość i Towarzysz staje się Królem rozgniewanym i nie dającym spokoju. Ale nie porzuca, nie porzuca, nie porzuca. Jedynie potępieni mogą oddzielić się od Boga, a oddalenie to jest udręką nie do ugaszenia i wieczną.

    "Ja jestem Panem, twoim Bogiem" - i dodaje - "który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli". O, zaprawdę, jakże obecnie słuszne są te słowa! Z jakiego Egiptu, z jakiego Egiptu wyprowadza, aby doprowadzić cię do ziemi obiecanej, która nie jest tym tu miejscem, ale Niebem? To wiekuiste Królestwo Pana, gdzie nie będzie więcej głodu ani pragnienia, zimna ani śmierci. Tam wszystko będzie tryskać radością i pokojem, i każdy duch zostanie nasycony pokojem i radością.

    On wyrywa was teraz z prawdziwej niewoli. Oto Wybawca: Ja nim jestem. Przychodzę rozerwać wasze kajdany. Każdy ludzki władca może umrzeć, a przez jego śmierć zniewolone narody odzyskują wolność. Jednak szatan nie umiera. On jest wieczny. To jest władca, który zakuł was w kajdany, aby was ciągnąć, dokądkolwiek pragnie. Grzech jest w was i jest on tym łańcuchem, za pomocą którego szatan was więzi. (...)

    Właśnie teraz ma ona swe duchowe wypełnienie. Pan, wasz Bóg, wyprowadza was z ziemi bożka, który zwiódł Pierwszych Rodziców. Wyrywa was z niewolnictwa grzechu. Przyobleka was Łaską i przyjmuje do Swego Królestwa. Zaprawdę powiadam wam, że ci, którzy przyjdą do Mnie, będą mogli usłyszeć Najwyższego mówiącego słodkim, ojcowskim głosem w ich szczęśliwych sercach: "Ja jestem Panem, twoim Bogiem, który cię przyciąga do Siebie, wolnego i szczęśliwego".

    Przyjdźcie. Zwróćcie do Pana wasze serca i oblicza, wasze modlitwy i pragnienie. Godzina Łaski nadeszła.» (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga druga 86, Katowice 1999, wyd. Vox Domini)

    B) Wiara w jednego Boga

    Stawia się Boga na pierwszym miejscu w swoim życiu, gdy się w Niego wierzy. „Pierwsze przykazanie domaga się od nas umacniania naszej wiary, strzeżenia jej z roztropnością i czujnością oraz odrzucania wszystkiego, co się jej sprzeciwia.” (KKK 2088)

    1) Konieczność pogłębiania wiary

    Wiara w Boga jest czymś, co może wzrastać bądź też maleć. Jesteśmy odpowiedzialni za jej wzrost. Wiara pogłębia się przede wszystkim u tych, którzy posiadają Maryjną postawę słuchania i rozważania tego, co pochodzi od Boga (por. Łk 2,19). Wzrasta wiara, gdy słucha się i rozważa słowo Boże, dochodzące do nas poprzez lekturę Ewangelii, przez homilie, kazania, różne wykłady i konferencje czy też przez wypowiedzi napotykanych osób. Umacnia wiarę ciągłe rozważanie wydarzeń, okoliczności i życia oraz doszukiwanie się w nich głębszego znaczenia, wezwania Bożego. Przykładem takiej postawy może być dla nas Maryja, która wiadomość o błogosławionym stanie swojej krewnej Elżbiety potraktowała jako wezwanie Boże, by do niej pójść i udzielić jej pomocy.

    2) Grzechy przeciwko wierze

    Różne wady mogą, niestety, zahamować w nas proces rozwoju wiary. Mogą też doprowadzić do dobrowolnego poddania się wątpliwościom lub nawet – do niewiary, do ateizmu lub agnostycyzmu. Dzieje się tak wtedy, gdy człowiek nie przyjmuje z pokorą słowa Bożego, bo nie widzi w nim cennego daru udzielonego nam przez Tego, który jest Prawdą i Miłością. Rozważmy to zagadnienie.

    a) Zaniedbywanie pogłębiania wiary

    Nie wzrasta wiara u tych, którzy wskutek lenistwa nie robią najmniejszego wysiłku, by skoncentrować się na słyszanym słowie Bożym, np. nigdy nie słuchają kazań i myślą w czasie ich wygłaszania o czymś innym. Jeśli lenistwo powstrzymuje kogoś przed rozważaniem usłyszanego słowa Pana, wówczas wiara nie wzrasta, bo łaska Boża zawsze wymaga współpracy ze strony człowieka.

    Narażają się na osłabienie wiary ci, którzy z powodu zarozumiałej postawy zamykają się wewnętrznie na słowo Boże. Nie widzą w nim daru Bożego, nie dostrzegają w nim cennej łaski, umożliwiającej przemianę życia i dojście do wiecznego celu: nieba.

    To zamknięcie może przybierać różne formy. Jedni nie słuchają czytań biblijnych ani homilii, ponieważ zarozumiale stwierdzają,, że "już to wszystko wiele razy słyszeli i dobrze znają".

    Inni ludzie nie słuchają słowa Bożego, bo nie odpowiada im forma jego przekazu. Może się to zdarzać u osób, które uczestniczą w różnych konferencjach, wykładach, czytają książki i czasopisma religijne, uczestniczą w spotkaniach biblijnych itp. Nasycenie wiedzą teologiczną – przy równoczesnym braku pokory – może zamknąć człowieka na prawdę, gdyż bardziej od niej ceni on samą formę przekazu. Nie przyjmie więc słowa Bożego podanego w nieudolnej formie. Będzie zarozumiale stwierdzał, że słyszał "lepsze rzeczy"; słyszane homilie uzna za zbyt „prostackie i dobre dla ludzi prostych, bez wykształcenia". Pycha zamyka wewnętrznie na słowo Boże. Zarozumiali ludzie stwierdzają często: "to nie dla mnie", "to dobre dla innych", "zbyt niski poziom". Osoby takie nie zdają sobie sprawy, że Bóg udziela człowiekowi skarbu swego słowa nawet za pośrednictwem swoich bardzo niedoskonałych współpracowników.

    Wewnętrzne odrzucanie słowa Bożego wyraża się nieraz w kpiącym podejściu do słyszanych kazań, w doszukiwaniu się w nich samych pomyłek, błędów i potknięć. Zarozumiałe osoby podobne są do faryzeuszy, którzy przychodzili do Chrystusa nie po to, by Go uważnie słuchać, ani nie po to, by odnaleźć prawdę, lecz – aby Go pochwycić na jakiejś pomyłce, aby móc Go skompromitować, poniżyć i oskarżyć (por. Mt 22,15). W poczuciu wyższości faryzeusze podrwiwali sobie z Chrystusa (por. Łk 16,14).

    Istnieją ludzie, którzy nigdy nie stosują do siebie słyszanego słowa Bożego. Powodem takiej postawy jest pełne pychy przekonanie o swojej doskonałości i o grzeszności innych. Kiedy zarozumiały człowiek słucha słowa Bożego, odnosi je do swoich sąsiadów, do swoich kolegów, do wszystkich „złych ludzi”, nigdy zaś – do siebie. Chęć uchodzenia we własnych oczach za istotę doskonałą powstrzymuje pysznego człowieka przed zastosowaniem słyszanego słowa do siebie.

    Obawa przed dostrzeżeniem swojej słabości i grzechu skłania niektórych ludzi do unikania jakiegokolwiek kontaktu ze słowem Bożym, np. nie chodzą w ogóle do kościoła, nie uczestniczą we Mszy św., nie czytają książek religijnych, unikają dyskusji na tematy wiary itp.

    Zamknięcie się na słowo Boże może przybrać nieraz mylące pozory wielkiego głodu nauki Bożej. I tak np. niektórzy ludzie poszukują nieraz kościołów, w których kazania wygłaszane są przez znanych kaznodziejów, biorą udział w niezliczonych konferencjach, wygłaszanych przez doskonałych prelegentów, uczestniczą w różnych spotkaniach biblijnych, czytają wiele książek poruszających tematy związane z religią. Szukają jednak kontaktu ze słowem Bożym nie po to, by udoskonalić swoją miłość do Boga i do ludzi, lecz w celu zaspokojenia swojej ciekawości. Słyszanej prawdy Bożej nie stosują do swojego życia, które płynie swoim nurtem i rządzi się swoimi prawami. Ponieważ ludzie ci nie usiłują odczytywać wezwania Bożego, woli Bożej odnoszącej się do nich, dlatego ich wiedza teologiczna nie ma żadnego pozytywnego wpływu na ich postępowanie. Najchętniej zresztą szukają takiej właśnie teologii, która nie ujawnia im woli Bożej, lecz syci ciekawość.

    W niektórych wypadkach studiowanie teologii staje się okazją do karmienia pychy, gdyż daje miłe poczucie wyższości nad "prostymi ludźmi", rodzi przeświadczenie, że jest się "katolikiem głębiej myślącym", że należy się do "inteligencji katolickiej". Nieraz dobra, lecz połączona z pychą znajomość zasad moralnych rodzi przekonanie, że się według nich żyje, co pogłębia pogardliwe przeświadczenie o "podłości ludzi".

    Niektórzy oddają się licznym, czysto zewnętrznym praktykom religijnym. Nie kieruje nimi miłość do Boga ani do człowieka, nie nastawiają się na słuchanie słowa Bożego, np. traktują pielgrzymkę jak dobrą wycieczkę; lubią uroczystości religijne, bo "można sobie pośpiewać" i przeżyć wzniosłe nastroje, np. na pasterce. Na spotkania w małych grupach przychodzą dlatego, że panuje na nich "miła" atmosfera itp. Ludzie ci praktyki religijne traktują jak przyjemną rozrywkę.

    Kto w swym angażowaniu się w działalność religijną zamiast pogłębienia wiary szuka miłej rozrywki, ten szybko porzuci swoje "praktyki religijne", gdy tylko przestaną mu dostarczać przyjemności, np. nie będzie się modlił, gdy zamiast wzruszeń dozna samych roztargnień; gdy w grupie biblijnej "zepsuje się" atmosfera, przestanie brać udział w spotkaniach; nie przyjdzie na Mszę św., gdy będzie odprawiana przez starszego kapłana, bez przyjemnej oprawy muzycznej itp.

    Tak więc nasza wiara rozwinie się tylko wtedy, gdy otworzymy się wewnętrznie na słowo Boże. To otwarcie zaś dokona się wtedy, gdy zaczniemy przezwyciężać w sobie różne wady, szczególnie zaś – pychę. Maryja była w pełni słuchającą Pana służebnicą, ponieważ nie kierowała się egoizmem, lecz miłością. Stanowi dla nas wzór pełnej pokory służebnicy, która ustawicznie karmiła się Bożą Prawdą po to, aby według niej żyć, dlatego słusznie jest nazywana Stolicą Mądrości.

    b) Niewiara

    Niewiara jest grzechem przeciwko wierze nakazanej przez pierwsze przykazanie Dekalogu. Jest ona „lekceważeniem prawdy objawionej lub dobrowolną odmową dania przyzwolenia na nią. (KKK 2089)

    Niewiara może przyjąć formę herezji, apostazji lub schizmy. "Herezją nazywa się uporczywe, po przyjęciu chrztu, zaprzeczanie jakiejś prawdzie, w którą należy wierzyć wiarą Boską i katolicką, albo uporczywe powątpiewanie o niej; apostazją – całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej, schizmą – odmowę uznania zwierzchnictwa Biskupa Rzymu lub wspólnoty z członkami Kościoła uznającymi to zwierzchnictwo" (KPK, kan. 751; KKK 2089)

    c) Zwątpienie

    Grzech przeciwko wierze może też przyjąć formę dobrowolnego poddawania w wątpliwość prawdy objawionej. „Dobrowolne wątpienie dotyczące wiary lekceważy to, co Bóg objawił i co Kościół podaje do wierzenia, lub też odmawia uznania tego za prawdziwe.” (KKK 2088). „Wątpienie może prowadzić do duchowego zaślepienia, jeśli jest dobrowolnie podtrzymywane." (KKK 2088)

    Grzechem jest tylko dobrowolne wątpienie w prawdziwość objawionych prawd przekazywanych nam przez naukę Kościoła. Nie jest natomiast grzechem pokusa zwątpienia, którą staramy się od siebie odsunąć. Chociaż wątpliwości te nie są grzechem, lecz pokusą, należy starać się je rozwiązać, np. przez rozmowę ze spowiednikiem, przez czytanie Katechizmu lub innych pożytecznych książek religijnych. Kto rozwiązuje rodzące się w nim wątpliwości dotyczące wiary, ten ją pogłębia i równocześnie przygotowuje się do ważnego zadania usuwania wątpliwości, które mogą się zrodzić w bliźnich.

    d) Ateizm

    Podobnie jak niewiara i dobrowolne wątpienie również ateizm przeciwstawia się wierze. „Ateizm, odrzucając lub negując istnienie Boga, jest grzechem przeciw pierwszemu przykazaniu.” (KKK 2140) Jest on też grzechem przeciw cnocie religijności. (Por. Rz 1,18; KKK 2125).

    Katechizm Kościoła Katolickiego zwraca uwagę na różne formy ateizmu, zwłaszcza na tzw. ateizm praktyczny. «Pojęcie "ateizm" obejmuje bardzo zróżnicowane zjawiska. Często spotykaną postacią ateizmu jest materializm praktyczny, który ogranicza potrzeby i ambicje człowieka do przestrzeni i czasu. Humanizm ateistyczny błędnie uważa, że człowiek jest "sam sobie celem, sam jedynym sprawcą i demiurgiem swojej własnej historii"» (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 20, KKK 2124).

    Jak różne są formy ateizmu, tak też różnorakie są jego przyczyny zewnętrzne i takie, które tkwią w samym człowieku. Do przyczyn tych Katechizm zalicza między innymi: nieodpowiednie wychowanie religijne, złe oddziaływanie wierzących, którzy nie żyją według poznanej prawdy; fałszywe pojęcie ludzkiej autonomii; dostrzeganie w zależności od Boga czegoś, co sprzeciwia się godności człowieka. „W powstawaniu i rozpowszechnianiu się ateizmu "niemały udział mogą mieć wierzący, o ile skutkiem zaniedbań w wychowaniu religijnym albo fałszywego przedstawiania nauki wiary, albo też braków w ich własnym życiu religijnym, moralnym i społecznym, powiedzieć o nich trzeba, że raczej przesłaniają, aniżeli pokazują prawdziwe oblicze Boga i religii" (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 19). Często ateizm opiera się na błędnej koncepcji autonomii ludzkiej, która posuwa się aż do odrzucania jakiejkolwiek zależności od Boga (Por. Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 20). W rzeczywistości "uznanie Boga bynajmniej nie sprzeciwia się godności człowieka, skoro godność ta na samym Bogu się zasadza i w Nim się doskonali" (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 21). Kościół wie, "że to, co on wieści, idzie po linii najtajniejszych pragnień serca ludzkiego" (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 21; KKK 2125)

    Nie tylko rodzina, środowisko i błędne nauki są przyczyną ateizmu. Jego źródłem może być też stała niechęć do nawrócenia się, do zmiany swego postępowania. Nie chcąc bowiem zmienić swojego życia, człowiek odpycha od siebie wszystkie myśli przypominające mu o istnieniu Boga, przed którym trzeba będzie kiedyś zdać sprawę ze swoich uczynków.

    Niektóre osoby prowadzące niemoralny tryb życia chciałyby, żeby Bóg nie istniał. To silne życzenie sprawia, że zaczynają one szukać argumentów zaprzeczających istnieniu Boga. Pragnienie udowodnienia sobie, że Boga nie ma, przynosi nieraz upragnione przez człowieka owoce: zaczyna on – jak uważa – "znajdować" argumenty, które upewniają go, że Bóg nie istnieje, a więc może nadal postępować tak, jak postępuje.

    Bywają czasami osoby uchodzące w oczach otoczenia za uczciwe, które jednak nie tylko nie wierzą, lecz - w czasie różnych dyskusji - zaciekle odrzucają wszelkie próby zbliżenia im Boga. Powodem takiej postawy może być silna pycha. Często poczucie własnej wielkości skłania człowieka do gorączkowego odpychania myśli, że istnieje Istota wyższa od niego: że istnieje Bóg, od którego jest on całkowicie zależny. Dla pysznej osoby myśl o istnieniu kogoś wyższego, doskonalszego, potężniejszego itp., jest nie do zniesienia. Dlatego pyszny człowiek może zacząć „udowadniać” sobie, że Boga nie ma. Czyni to w tym celu, żeby zająć Jego miejsce: chce dojść do przeświadczenia, że sam jest kimś najwyższym i niezależnym.

    W inny jeszcze sposób pycha prowadzi do ateizmu. Otóż chcąc zatriumfować nad wszystkimi wierzącymi, człowiek usiłuje udowodnić sobie i innym, że sam, bez wiary w Boga, bez Jego i ludzkiej pomocy, bez jakiejkolwiek łaski potrafi być „uczciwym człowiekiem”. Usiłuje więc wykazać sobie i innym, że jest lepszy od wierzących, ponieważ - nie spodziewając się żadnej zapłaty po śmierci - potrafi żyć uczciwie. Chcąc ocalić swoją "wyższość moralną", człowiek taki niszczy w sobie łaskę wiary, którą Bóg na różne sposoby go obdarza.

    Bywa i tak, że człowiek nie tylko sam nie wierzy, lecz ponadto usiłuje stłumić wiarę innych ludzi. Dzieje się tak dlatego, że wiara otoczenia stanowi dla niewierzącego człowieka ustawiczne przypomnienie tego, co w sobie stłumił. Aby zatem inni nie przypominali mu o istnieniu Boga, człowiek decyduje się na walkę z religią. Może upodobnić się do faryzeuszy, którzy usiłowali zabić Chrystusa, bo swoją nauką i postawą przypominał im o ich obłudzie i pysze.

    Istnieją wreszcie ludzie, którzy wierzą tylko pozornie. Znają wprawdzie jakieś prawdy o Bogu, potrafią może wyrecytować "Credo", lecz życie ich pozbawione jest jakiegokolwiek wewnętrznego kontaktu ze Stwórcą, z Bogiem żywym. Całe życie takich ludzi obraca się wokół ich „bożka” np. pieniądza, korzyści, przyjemności itp. Taki styl życia to ateizm praktyczny.

    Tak więc nieporządek moralny zawsze w mniejszym lub większym stopniu osłabia wiarę, a w niektórych wypadkach może doprowadzić do całkowitej jej utraty.

    e) Agnostycyzm

    Jeszcze inny grzech przeciwko wierze – oprócz niewiary, dobrowolnego zwątpienia i ateizmu – to agnostycyzm.

    „Agnostycyzm przybiera wiele postaci. W niektórych przypadkach agnostyk nie neguje Boga; postuluje natomiast istnienie bytu transcendentnego, który nie może objawić się i o którym nikt nie potrafi nic powiedzieć. W innych przypadkach agnostyk nie wypowiada się na temat istnienia Boga, twierdząc, iż jest ono niemożliwe do udowodnienia, a nawet potwierdzenia czy zanegowania.” (KKK 2127)

    „Agnostycyzm może niekiedy łączyć się z jakimś poszukiwaniem Boga, lecz może również być obojętnością, ucieczką przed ostatecznymi pytaniami egzystencjalnymi oraz lenistwem sumienia moralnego. Agnostycyzm najczęściej jest równoznaczny z ateizmem praktycznym.” (KKK 2128)

    ****

    Całość tu

    https://www.teologia.pl/m_k/prz-02.htm
  • @DelfInn 14:37:56
    Pierwsze przykazanie: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną" nakłada ... Nie ma potężnej armii ani obrony, która pozwoliłaby ci umknąć przed Moją wolą". ...
  • Odszedł do Boga by tam za nami się wstawiać
    Jeśli Bóg zechce zacznie Kościoły przestawiać
    Z ciężką chorobą walczył spokojnie do końca
    Niech będzie nam zesłany jako zła pogromca
    Pozdrawiam
    Szczęść Boże
    Pokój Jego Duszy
  • @DelfInn 14:37:56
    Czy Kościół wyrzucił z Dekalogu jedno przykazanie? Jednym z najpopularniejszych, a zarazem najbardziej absurdalnych zarzutów wobec Kościoła katolickiego jest twierdzenie, jakoby zmienił on Dekalog, a konkretniej usunął II przykazanie, rozdzielając ostatnie (o pożądaniu żony i rzeczy), aby zachować liczbę. Według tej teorii, owo II przykazanie miałoby brzmieć: „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą” (Księga Wyjścia 20 4-5). Kościół miał je zignorować i przeskoczyć od razu do „Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego do czczych rzeczy”, tak jak się uczymy w podstawówce na religii. Otóż nie.

    Po pierwsze, Kościół nie mógł usunąć tego przykazania, bo musiałby je wymazać z Biblii. A w każdym katolickim przekładzie Biblii wyżej wymieniony fragment jest i każdy katolik może go sobie przeczytać i zrozumieć, czarno na białym, tak mówi Pan. A że 90% katolików Biblii nie czyta i Boże przykazania kojarzy tylko z wkuwania formułek przed I Komunią św. to jest to już osobny problem. Jednak uwierzcie mi, że wszystkie przykazania od tysięcy lat SĄ w Biblii i nic się nigdy tam nie zmieniło.

    Po drugie, co dla poniektórych może być szokiem, Bóg nigdy nie zdefiniował czegoś takiego jak II przykazanie. Przeczytajcie jeszcze raz Księgę Wyjścia 20 1-20. Macie tam gdzieś numerację? Macie napisane „po pierwsze”, „po drugie”, „po siódme”? No nie. Po prostu są tam podane przykazania, a numerację wprowadziliśmy my, dla własnej wygody. Posługiwanie się nią nie jest jednak konieczne, aby przykazania zachowywać. Dlatego nie jesteśmy w stanie stwierdzić, co według Boga powinno drugie, a co dziewiąte i dziesiąte (oczywiście kolejność jest podana, ale dodatkowe liczby widać nie mają znaczenia).

    No dobra, zapytacie, ale dlaczego w formułkach na katechezie się tego nie uczy? Czemu katolicka interpretacja Dekalogu jest taka a nie inna? Otóż rzekome 2 przykazanie jest niczym innym, tylko dokładniejszym wytłumaczeniem pierwszego. Tłumacząc na bardziej współczesny język, możemy je sobie zinterpretować: „Nie będzie sobie robił bożków pod postacią rzeźby ani obrazu i nie będziesz oddawał im czci”. Ale czy w gruncie rzeczy to nie jest to samo co „Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!”? No według mnie jest i każdy dziś to rozumie. Kilka tysięcy lat temu to nie było takie oczywiste, gdyż naród Izraela był bardzo mocno przesiąknięty pogaństwem i miał skłonności właśnie do oddawania czci rzeźbom, tak jak robiły to otaczające go ludy (casus złotego cielca), więc trzeba im było dosadnie wbić do głowy, wytłumaczyć jak małemu dziecku, że tak nie wolno.

    Współcześnie tego typu praktyki właściwie odeszły w niepamięć jako zabobon i wystarczy powiedzieć „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”, a nikt nie będzie klękać przed złotymi cielcami czy innymi drewnianymi światowidami. A skoro chcemy, aby przykazań było 10, a nie 11 czy 9, to mamy do wyboru dwie interpretacje: albo rozdzielić pierwsze na dwa, a ostatnie zostawić jako jedno, czyli:

    1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
    2. Nie będziesz wykonywać obrazów bożków i oddawać im czci.

    10. Nie będzie pożądać żony ani rzeczy należącej do bliźniego swego.

    albo obstawać przy obecnej wersji, czyli

    1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.

    9. Nie będziesz pożądać żony bliźniego swego.
    10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

    Przez zwykły szacunek do kobiet, którego jeszcze zbyt wiele wśród prymitywnych semickich plemion nie było, ta druga wersja wydaje mi się być bardziej na czasie.

    Ale zaraz zaraz, ktoś powie, a co ze wszechobecnymi obrazami łaskami słynącymi, figurkami Matki Boskiej, krucyfiksami, itd. – czy to nie jest bałwochwalstwo? Otóż nie. Problem jest taki, że kiedy Izraelici zrobili sobie złotego cielca, to wierzyli, że to ten cielec, sam w sobie, jest bogiem – oddawali część rzeczy wyrzeźbionej ludzką ręką. I to był ciężki grzech. Jednak Bóg nie zabraniał rzeźbienia w ogóle żadnych wizerunków, jak to ma miejsce w islamie. Gdyby tak było, to nie kazałby Mojżeszowi wyrzeźbić węża na pustyni – pamiętacie, każdy kto spojrzał na węża, ten zostawał uzdrowiony. Jednak wąż był tu tylko symbolem – ludzie ci patrząc na węża wierzyli, że to Bóg ich uzdrawia. I to było ok. Ów posąg węża, nazywany Nechusztan, przetrwał 700 lat, jako symbol dobroci i łask Bożych. Gorzej, że w czasem ów wąż sam w sobie stał się obiektem kultu – ludzie zaczęli wierzyć, że to Nechusztan jest bogiem i oddawali mu cześć (a nie prawdziwemu Bogu). Dlatego król Ezechiasz rozkazał go zniszczyć. W Biblii zresztą Bóg wielokrotnie posługuje się rzeźbą i symboliką – np. Arka Przymierza została przyozdobiona cherubami.

    Oczywiście dziś mamy ten sam problem. Nie ma nic złego w tym, że ktoś klęczy przed krzyżem albo obrazem, ale modli się DO BOGA. Gorzej, jeśli niektórzy katolicy zaczynają traktować dewocjonalia jako amulety, wierząc, że one same w sobie mają jakąś magiczną moc, zapewnią im dobrobyt albo ochronę przed złymi duchami, czy coś w ten deseń. Wtedy jest to już struganie sobie bożków i grzech przeciwko I przykazaniu. I od czasów wyjścia z Egiptu nic się pod tym względem nie zmieniło.

    A jeśli ktoś dalej ma wątpliwości, że Kościół coś kręci, albo udaje, że w Biblii czegoś nie ma, to niech po prostu weźmie i przeczyta Katechizm Kościoła Katolickiego. Ustępy 2129 – 2132 dokładnie analizują cały ten rzekomo ignorowany/usunięty fragment.

    Stara Prawda

    http://staraprawda.com/czy-kosciol-wyrzucil-z-dekalogu-jedno-przykazanie/


    Ps..KRK, żadnego przykazania nie usunął. Przykazania są pisane w jednym ciągu, prawdopodobnie bez znaków interpunkcyjnych (kropek, przecinków), oraz bez numeracji. Stąd ta różnorodność w interpretacji. We współczesnym żydowskim talmudycznym podziale, również przykazania o obrazach i rzeźbach nie ma. By było ich dziesięć wprowadzono jako przykazanie – „Jam jest Pan Bóg Twój ….”. Prawosławni wprowadzili jako pierwsze przykazanie tak jak KRK – „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. Dalsze zdania o rzeźbach i obrazach KRK potraktował jako wyjaśnienie – co może być cudzym bogiem, natomiast Prawosławni potraktowali to rozwinięcie – jako przykazanie, lecz w cerkwiach mają obrazy i rzeźby (słynne na cały świat Ikony). Czyli to przykazanie dobrze interpretują. Nie wolno czynić obrazów i rzeźb tylko z zamiarem oddawania im czci, kłaniania się i służenia im (ponieważ dopiero wtedy staną się bogami). Dowodem w Biblii jest fakt, że osobiście Bóg polecił Mojżeszowi na pustyni odlać miedzianego węża i umieścić go na palu. Każdy pokąsany przez węże po spojrzeniu na tą figurę ratował sobie życie. Drugi przypadek gdy Bóg osobiście nakazuje przyozdobienie Arki Przymierza dwoma Cherubinami ze złota. Bóg swego własnego zakazu by nie złamał nigdy. Ponadto gdyby ten zakaz był to i zdjęć nie wolno robić. Przecież wszyscy mamy zdjęcia swoich najbliższych i to w miejscach widocznych dla wszystkich. Ja tak samo traktuję obrazy matki Jezusa, apostołów, świętych jak swoich bliskich. Nie kłaniam się tym obrazom i nie służę im. Krzyże mamy w kościołach, domach i nosimy przy sobie – nam nigdy nie wolno zapomnieć, że Jezus umierając męczeńską śmiercią na krzyżu uratował nam dusze. Jesteśmy za to bardzo wdzięczni. Żydzi spoglądając na miedzianego węża ratowali ciało, my patrząc na krzyż z wdzięcznością za tą ofiarę, ratujemy swoją duszę. Woda obmywa ciało z brudu, krew Jezusa (przelana na krzyżu) obmyła nasze dusze z grzechu.
  • @Oracz 13:47:51
    431 – Sobór w Efezie¬ przemianował Maryję z Christotokos, a więc „matka Chrystusa”, na Theotokos – „Matka Boska”.5 Tytuł ten jest niestosowny, gdyż sugeruje, że Maryja urodziła Boga, zaś człowiek nie może urodzić Boga – stworzenie nie może urodzić Stworzyciela. Słowo Boże mówi, że Jezus „chociaż był w postaci Bożej” wyparł się boskości (Flp.2:6-7) i narodził jako człowiek. I tak jak Jego ludzka natura nie miała ojca, tak też Jego boska natura nie miała matki! Co znamienne, Efez, gdzie uchwalono ten dogmat, był stolicą kultu Królowej Niebios – Diany. Poganie stawiali jej kapliczki przy drogach, a jej wizerunki umieszczali w domach na długo zanim zwyczaje te powiązano z kultem Maryi.
  • „KOBIECOŚĆ A MĘSKOŚĆ” – KS. PIOTR PAWLUKIEWICZ – TARNÓW, 7 MARCA 2012
    https://youtu.be/p4Qe1QFeFbo
  • @kula Lis 69 15:26:30
    Jestem ,,łykiem" znaczy chamem i nie rozmawiam, ba, nie czytam twoich gotowców wklejanych z partyjnego komputera PiS, z którego korzystasz na przemian z Husky'm. A przynajmniej jedno za z drugie ręczyło. Twój cel i kościoła śfiętego z Rzymu jest identyczny! Zrobić na powrót dziadów z tych ludzi, których Car Aleksander zrobił ludzi właśnie, a PRL ich wykształcił!

    TERAZ ZACZNIE SIĘ ODBIERANIE TEJ BOLESNEJ LEKCJI! Przez pospólstwo które czci bałwany które im podtykacie.

    MOŻE WTEDY KTOŚ WSPOMNI NA MOJE SŁOWA!

    Narazie wcale niegłupi Pan Jarosław Ruszkiewicz, zadowolony jest z faktu że były pracownik MO i SB obraża mi matkę. A to jest wystarczający powód by wysłać durnia do protetyka (nie JR, bo może nie doczytał w pierwszej cbwili wpisu, ale Repsola, pracownika MO). Od czasu zarazy widzę NIESAMOWITE zachowania ludzi, które w głowie się nie mieszczą. Zobaczymy z jakiego klucza zacznie się śpiew niebawem. To jedno JEST JAK W BANKU Glapińskiego!
    Bo ekonomia jest ściśle powiązana m.in z matematyką! A matematykę Bóg stworzył i zostawił też tam swój podpis.
  • @kula Lis 69 15:26:30
    No i co.. Ty rozumiesz (z tego co kopiujesz)?
  • @Franek Ganek 15:53:13
    A gówno cię obchodzi, z idiotami nie dyskutuję.
  • @Oracz 15:52:09
    Ja nie mam komputera z PiSu, nie mam wspólnego z Huskym, stać mnie na 2 kompy, no i stać na co ciebie nie stać.
  • @Oracz 15:52:09
    Nie wiedziałem, że Repsol to były milicjant. To coś nowego.
  • @kula Lis 69 15:26:30
    "Theotokos – „Matka Boska”.5 Tytuł ten jest niestosowny, gdyż sugeruje, że Maryja urodziła Boga, zaś człowiek nie może urodzić Boga – stworzenie nie może urodzić Stworzyciela. "

    To bardzo ciekawe. Wygłosił Pan kluczową tezę nestorianizmu, potępioną przez sobory powszechne w Efezie i Chalcedonie.

    Orthodoksyjna nauka utwierdza, że Syn Boży jest jednocześnie Bogiem i człowiekiem już w łonie swojej Matki. Te dwie natury są zjednoczone, nierozdzielnie i bez zmieszania w jednej hipostazie czyli osobie (patrz unia hipostatyczna). Czyli Dziewica Maria nosiła Boga w swoim łonie, i go zrodziła czyli jest Boga Rodzicą (Teo-tokos).

    Tę naukę wyraża ikona Platytera (bardziej przestrzenna niż niebiosa), przedstawiająca Matkę Boską w ciązy:

    http://www.eikonografos.com/album/albums/userpics/11782/normal_Platytera.JPG
  • @Pedant 16:13:48
    Kiedy zniesiono Dekalog?

    Czy wiesz jaki jest wydźwięk gestu V zrobionego palcami, przez ,,synka"?
  • @kula Lis 69 16:07:01
    //A gówno cię obchodzi,//

    Rzeczywiście tak jest... Szerokim łukiem... I najczęściej wyciągają smartfony by w oczy nie patrzeć.

    //z idiotami nie dyskutuję.//

    Tak właśnie myślę... Dlatego siebie nie znasz... A więc nic nie znasz.
  • @kula Lis 69 16:09:45
    //stać mnie na 2 kompy, no i stać na co ciebie nie stać.//

    Gratuluję.
  • @kula Lis 69 15:09:28
    Piękne i piękne dzięki. Bóg zapłać!

    Pozdrawiam w modlitwie

    Maciek
  • @
    “Niech żyje na wieki Mistrz! – Ks. Piotr Pawlukiewicz” – napisał w reakcji na wiadomość o jego śmierci znany biblista, bloger i publicysta, ks. Wojciech Węgrzyniak.

    Źródło:https://wiadomosci.onet.pl/religia/ludzie-boga/ks-piotr-pawlukiewicz-nie-zyje-znajomi-wspominaja-zmarlego/6r5m92z

    vesrus:

    Ostrzeżenie przed uczonymi w Piśmie


    Mt23,1 Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: 2 «Na katedrze2 Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. 3 Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą3, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. 4 Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. 5 Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. 6 Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. 7 Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi4. 8 Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. 9 Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem5; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. 10 Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. 11 Największy z was niech będzie waszym sługą. 12 Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

    Źródło: http://www.biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=266

    To kto jest Mistrzem, a kto nie jest według Was, czytelnicy?
  • @Oracz 05:52:00
    Kadzą sobie społem - banksterzy z katabasami:

    https://wiadomosci.wp.pl/ksiadz-piotr-pawlukiewicz-nie-zyje-premier-mateusz-morawiecki-zegna-duchownego-6491370133980801a

    "To nie jest tak, że oni umarli, a my żyjemy. To oni żyją, a my umieramy” - te słowa ks. Piotr Pawlukiewicz zacytował premier Mateusz Morawiecki. Jak podkreślił na Twitterze, "z wielką przykrością przyjął informację o śmierci" duchownego.

    "Niezwykle go ceniłem, a homilie zawsze trafiały prosto w serce. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie..." - napisał szef polskiego rządu.

    ---------

    Jak to jest, już wiecie? O 180 stopni inaczej niż Bóg przekazał przez Pisma Proroków i Mesjasza. Tak to jest, w świecie.

    Jesteście za świata, czy może ktoś Was oszukał i wpuścił w kanał?

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej